|
|
![]() |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Edward Rozwałka. Był to rok przełomowy. Skończył się czas drużyny opartej na tych samych zawodnikach, praktycznie nie zmieniany. Doszło do wzajemnego zmęczenia zawodników oraz na linii zawodnicy – trenerzy. Nie umieliśmy się temu przeciwstawić i to doprowadziło do spadku.
Obecnie budujemy nową drużynę i bardzo się z tego cieszę. Czeka nas bardzo dużo pracy w nowym roku. Myślę, że będzie on miał istotne znaczenie dla przyszłości Floty w ogóle. Jest szansa na kolejne awanse do III i II ligi. Życzę w nowym roku dużo wrażeń, znajdywania czasu na czynne i bierne uczestnictwo w imprezach i żeby mieszkańcy byli sercem z naszymi sportowcami.
W Połczynie czekali półtora roku, ale za to teraz mają pałac. Podobnie w Świeradowie. A słyszał ktoś dziesięć lat temu o takim klubie Włókniarz Mirsk? Dziś gra w IV lidze na Dolnym Śląsku. Pogoń Połczyn wygrała w tym roku V ligę i mogłem tych piłkarzy, co grają dziś we Flocie skierować do Połczyna. Kto w takim przypadku prowadziłby dziś w IV lidze? Mimo wszystko życzę piłkarzom, trenerom, działaczom, kibicom i Czytelnikom powrotu w roku 2007 piłkarzy Floty do trzeciej ligi. Potem – nieco wyprzedzając fakty – do drugiej. Zwłaszcza, że jest ogromna szansa z powodu zapowiadanej reorganizacji rozgrywek. Jak się nie powiedzie, to Flota może zniknąć z piłkarskiej mapy na długie lata. Tego wam nie życzę.
Paweł Skrzypek. Rok 2006 oceniam pozytywnie. Ominęły mnie wszelakie kontuzje, jednej nawet dokuczającej od półtora roku pozbyłem się definitywnie. Z końcem roku nadeszła dobra nowina, jaką była oferta pracy szkoleniowej, o której od dawna myślałem. W nowym roku sobie życzę sukcesów w nowej pracy, drużynie i kibicom oczywiście awansu do III ligi i wszelkiej pomyślności.
Waldemar Mroczek. Na pewno był to rok wyjątkowy. Ostatni spadek Floty nastąpił 20 lat temu, więc dla rówieśników Polaka, Łukasza Kupczyka, Przewoźniaka czy Szczęsnego nigdy nie istniała inna Flota niż III-ligowa. Z kolei tę z jesieni też będziemy długo wspominać. Nowy skład, młoda krew, waleczność, ambicja, znane nazwiska, zwycięstwo za zwycięstwem. Miejmy nadzieję, że nie zostaną z niej tylko wspomnienia.
Czego więc życzyć w nowym roku? Przede wszystkim ugody miasta ze sponsorem Michałem Leonowiczem. Bez niej może się spełnić najczarniejszy scenariusz i to co jest w zasięgu ręki można bezpowrotnie utracić. Oby do tego nie doszło. Na razie życzę szampańskiej zabawy sylwestrowej i wielu toastów za pomyslność Floty i kompromis, bez którego nie ma sukcesu. Będą bardzo potrzebne, oj bardzo. Czwartek, 28 grudnia 2006
W dniu dzisiejszym odbyło się pierwsze zebranie nowego zarządu MKS Flota. Przypomnijmy, że na walnym zebraniu przed blisko dwoma tygodniami wybrano nowy, na razie dwunastoosobowy, zarząd na czele którego ponownie stanął Edward Rozwałka. Dziś rozdano pozostałe funkcje. Na dodtychczasowych stanowiskach w prezydium pozostali: Leon Smażyk (wiceprezes ds. szkoleniowo-wychowawczych), Tadeusz Leszczyński (dyrektor) i Włodzimierz Kuźma (członek prezydium). Jarosław Kwiatek został wiceprezesem ds. organizacyjno-finansowych, a sekretarzem Maciej Keller. Drugim członkiem prezydium wybrany został Józef Białecki. Środa, 27 grudnia 2006 Flota nowa - Flota stara
Wiele osób zadaje sobie pytanie, która Flota była lepsza? Ta poprzednia z Mikułą, Bochenem, Nogą, Miązkeim, czy ta obecna ze Skrzypkiem, Przewoźniakiem, Żebrowskim, Szczęsnym? Spróbujmy się im przyjrzeć i porównać poszczególnych zawodników. Podstawą porównania stały się numery na koszalkuch, choć oczywiście nie zawsze się tak dało. Na dodatek wiosną w kadrze było 17 zawodników, jesienią 19. Ale jakoś sobie poradzimy. Wartościować będziemy przy pomocy gwiazdek.
Prusak - Prusak Czy Prusak "nowy" był lepszy od starego? Trudno powiedzieć. Nie te wymagania, żeby porównywać liczby. Jednak tak naprawdę to ani wiosną, ani jesienią nie popełnił większego błędu. Myślę, że na remis.
Polak - Klęczar Bardzo trudne zadanie. Klęczar był pewnym punktem drużyny III-ligowej, Polak w IV lidze wchodził fragmentarycznie. Ale przez ponad miesiąc zawodnicy ci rywalizowali o miejsce w nowej Flocie i tu wygrał Polak. Niech będzie remis bez gwiazdek
Krajanowski - Klęczar Numeru 22 wiosną nie nosił żaden zawodnik Floty, więc skonfrontujmy Krajanowskiego również z Klęczarem. Tu już zdecydowana przewaga chorzowianina. Miminmum dwie gwiazdki na korzyść Damiana.
Skrzypek - Miązek Andrzejowi coraz trudniej grać. Paweł jest mimo wszystko o siedem lat młodszy i bardziej utytułowany. Przewaga dla Skrzypka.
Niedźwiecki - Broniecki Za serce na pewno Waldemarowi należy się pomnik, ale piłkarsko okres prosperity ma już bezdyskusyjnie za sobą. Na pytanie czy Michał by się sprawdził w III lidze odpowiem krótko: grał w Kani Gostyń, która wywalczyła awans do II ligi. Na pewno punkt należy się Niedźwieckiemu.
Serafin - Bochen No tu wreszcie zdecydowanie, minimum dwie gwiazdki dla starej Floty. Może i Marcin nie miał najlepszej wiosny, ale na pewno Serafina bił na głowę.
Szczęsny - Pietruszka A tu mamy szlagier. Obaj byli bardzo mocnymi punktami Floty. jesienią spotkali się na boisku i wtedy wygrał Szczęsny, na dodatek strzelając bramkę. Ale nie sposób i Przemkowi nie przyznać gwiazdki. Niech więc będzie 2-1.
Czerbiński - Kaczmarek Na pewno nie są to orły, ale nie ulega wątpliwości, że więcej pokazał Darek.
Niewiada - Niewiada Pojedynek samego z sobą na pewno na korzyść jesiennego. Fakt, że przeciwnicy nie tej klasy, ale gwiazdka przede wszystkim za owe sławne kółeczka, a raczej ich brak. A jeszcze niedawno sam mówił, że jest to niemożliwe.
Żebrowski - Niewiada Pojedynki z samym sobą to zbyt duży luksus, dlatego teraz skonfrontujemy rozgrywających. Gdyby zestawić ich ze sobą jesienią wybór byłby bardzo trudny, może nawet wypadłby na korzyść Marka. Ale porównujemy jesienngo Łukasza z wiosennym Markiem, a tu pewnych grzeszków nie potrafię mu wybaczyć.
Dziuba - Noga Z drużyną Andrzeja Nogi Flota doznała jedynej w tej rundzie porażki. Jednak we Flocie trudniej było o miejsce w kadrze niż w GKS Mierzyn, a jednak Piotrek strzelił dziewięć bramek, a Andrzej tylko dwie. Dlatego punkt dla Piotra. Niech będzie, że dzięki kolegom. Futbol to gra zespołowa.
Przewoźniak - Wawreńczuk Dziewięć bramek sugeruje wyraźną przewagę Czarka. Niech więc będzie gwiazdka dla niego, ale nie zapominajmy, że Grzegorz był najlepszym strzelcem we Flocie wiosną. Na pewno drużynie zagrożonej spadkiem z III ligi trudniej strzela się bramki niż liderowi czwartej, ale słowo się rzekło.
Kaczorowski - Mikuła Tu oczywiście nie ma najmniejszych wątpliwości. Jednak pamiętajmy, że oceniamy tylko rok 2006, który Krzysztof miał najsłabszy z wszystkich sezonów we Flocie, dlatego tylko jedna gwiazdka.
Mikołajewicz - Feliński Również punkt dla poprzednika. Łukasz zagrał tyle, co kot napłakał, Radek był ambitnym, walecznym, dobrze wyszkolonym zawodnikiem podstawowej jedenastki w III lidze.
Gad - Łapiński Myślę, że Marek na chwilę obecną więcej potrafi od Michała. Wcześniej też potrafił...
Norsesowicz - Pflantz Możemy gdybać jak wypadłby Jarek w III lidze, ale na dziś na pewno jest dużo lepszy od Kornela.
Rzepecki - Kubasa Może i Mateusz nie był rewelacyjny, ale na pewno zdecydowanie lepiej sprawdził się we Flocie od zawodnika z Rybnika.
Łapiński - Ratajczak Myślę, że coby nie mówić nieco lepszy był Marek. Chociaż w końcówce za dużo siedział na ławce. Tak więc Flota jesienna otrzymała 15 gwiazdek, wiosenna 7. Przewaga więc wyraźna, ale oczywiście ocena jest subiektywna. Spróbujmy wyobrazić sobie to na boisku. Stara Flota wystawia atak Mikuła - Wawreńczuk - Ratajczak. Krajanowski pilnuje Mikułę, Skrzypek z pewnościa poradziłby sobie z Wawreńczukiem, a Niedźwiecki z Ratajczakiem. Ofensywne ataki Niewiady rozbija sam Niewiada, Łapiński próbuje wyeliminować Nogę. W ataku nowej Floty Dziuba i Przewoźniak. Miązek bierze na siebie Przewoźniaka, Bochen Dziubę. Szczęsny z Żebrowskim nękają Bronieckiego i podają do nie pilnowanego Norsesowicza lub Rzepeckiego. Zawodzi jednak skuteczność. Tymczasem stara wykonuje rzut wolny i Mikuła jak za dawnych czasów posyła piłkę w światło bramki Prusaka. Zaczyna się nerwowe odrabianie strat. Tymczasem starzy wyprowadzają kontrę, ale Noga nie wykorzystuje sam na sam z Prusakiem. Nowa nadal naciska, ale stara znów wyprowadza kontrę, Mikuła pada w polu karnym i dostaje żółtą kartkę za symulowanie. Rzut wolny dla nowej wykonuje Skrzypek i trafia w poprzeczkę. Przewoźniak i Dziuba marnują po dwie sytuacje. Żebrowski zamiast strzelać podaje do Kaczorowskiego, który traci piłkę. Kontra starej zkończona rzutem rożnym. Mikuła do Ratajczaka, który jednak nie wyskakuje dość wysoko i Skrzypek wyprowadza kontrę. Zagrywa do Szczęsnego, który jest faulowany. Rzut wolny ostro wybija Norsesowicz, Prusak odbija piłkę, ale przy dobitce Polaka jest bez szans. Mecz kończy się remisem. Rzuty karne. W starej wykonują je Mikuła, Ratajczak, Broniecki, Bochen i Miązek. W nowej Skrzypek, Norsesowicz, Przewoźniak, Krajanowski i Dziuba. Jaki wynik? Nikt nie wie. Karne to przecież loteryjka. Chociaż ja przy tych wykonawcach stawiałbym na starą. A może w zimowe wieczory pobawimy się na forum i napiszecie swoje scenariusze? Waldemar Mroczek (Tangens)
Sobota, 23 grudnia 2006
Plebiscyt na Sportowca Roku 2006 na Wyspach ma tym razem numer 10. A zatem jubleusz. Jeżeli chodzi o Flotę to jest to jubileusz rewolucyjny. Po raz pierwszy w historii na liście kandydatów nie ma Krzysztofa Mikuły, pojawiły się za to nowe nazwiska. Organizatorzy zdecydowali się na szóstkę. Paweł Skrzypek oczywiście nie wymaga rekomendacji. Sergiusz Prusak i Marek Niewiada grali we Flocie przez cały 2006 rok i zawsze byli mocnymi jej punktami. Dziewięć strzelonych w rundzie jesiennej bramek to chyba wystarczająca preferencja dla Piotra Dziuby i Cezarego Przewoźniaka. O powołaniu Mariusza Szczęsnego zdecydowało nie tyle pięć strzelonych goli (choć są one oczywiście bardzo ważne, zwłaszcza że padały w ważnych momentach), co ambicja, zadziorność i wysokie (zwłaszcza jak na swój wiek) umiejętności techniczne. A gdzie Żebrowski, Krajanowski, a nawet Norsesowicz?
To prawda. Podstawową jedenastkę można by umieścić w całości i nikt nie mógłby kwestionować. Ale rozmienianie na drobne może być bardzo szkodliwe na koniec. Zwłaszcza, że wszyscy piłkarze są z zewnątrz, a właściwie to tylko Prusak jest mocniej zakorzeniony w Świnoujściu. Nie mogą więc liczyć na krewnych, znajomych koleżanki i kolegów z klasy. Mogą liczyć na kapitułę, fakt, ale jak nie ma lidera to i tak może być ciężko przebić się na górne pozycje.
Flota to jednak nie tylko piłka nożna. Tenisiści stołowi utrzymali dla Świnoujścia I ligę i bardzo dzielnie walczą w nowym sezonie. Po słabym starcie zwyżkę formy zanotował także Paweł Kibała i dlatego znalazł się obok Dimy Farejtorowa i Romana Sowińskiego na liście. Czwartym jest Mistrz Polski Weteranów - 67-letni Marian Wyrzykowski. Trzecia flotowska dyscyplina - brydż sportowy - zgłosiła dwóch kandydatów, regularnie plasujących się na wysokich pozycjach we różnorakich turniejach. Są to panowie Stanisław Grzyb i Cezary Jarmuł. Głosowanie trwa do 31 grudnia. Można oddawać głosy na kuponach z lokalnych gazet oraz przez internet raz na 48 godzin. Link do strony plebicytowej poniżej. Dotychczas piłkarze triumfowali pięć razy. Krzytsztof Mikuła w 1999 i 2002 roku, Andrzej Sawicki w 1997, Andrzej Miązek w 2003 i Sergiusz Prusak w 2004. Przed rokiem w kategorii młodzieżowej wygrał akrobata Piotr Grzybowski, a w seniorach Renata Pliś. Waldemar Mroczek (Tangens) Poniedziałek, 18 grudnia 2006
Nazywam się Paweł Skrzypek, mam 35 lat. Jestem żonaty, małżonka ma na imię Ewa, mamy dwie córki: Klaudię w III klasie gimnazjum i Olę w III klasie szkoły podstawowej. Pochodzę z Małopolski. Urodziłem się w górach, w okolicach Makowa Podhalańskiego, w rodzinnej miejscowości mojej matki. Dzieciństwo spędziłem jednak w Jerzmanowicach, 20 km od Krakowa, skąd pochodzi mój śp. ojciec. Tam też zaczynałem grać w piłkę nożną. - Jak wyglądały te początki? Przyszedł trener, zobaczył jak grasz, zapisał w notesie? - Jaki trener?! To był A klasowy klub. Nie było trenerów, zbieraliśmy się na zasadzie skrzyknięcia, nie było zorganizowanych treningów. Przyczyna była zupełnie inna. Z domu do szkoły miałem 200 metrów. To nie jest daleko, ale przechodziłem obok stadionu. Ta bliskość spowodowała, że ganiałem za piłką od rana do wieczora. Kiedyś zgłosiliśmy się z kolegami z Jerzmanowic do turnieju drużyn niezorganizowanych i zajęliśmy niespodziewanie drugie miejsce, przegrywając finał rzutami karnymi, a ja zostałem królem strzelców. Było to w VII klasie. Dostałem z Wisły propozycję wspólnych treningów. Przyjąłem ją z wielką radością, ale po trzech miesiącach rozczarowałem się i wróciłem do Jerzmanowic. To nie były prawdziwe treningi. Po prostu przychodziliśmy, trener rzucał piłkę a my biegaliśmy za nią. Nie było żadnego doskonalenia. Więcej radości sprawiała mi gra z rówieśnikami u siebie. - Jak więc trafiłeś do Czeladzi? - Kończyłem szkołę podstawową. Starszy brat Wojtek, grał wówczas w Trzebini, otrzymał propozycję gry w Czeladzi i zaprotegował mnie. Uczestniczyłem w kilku zajęciach pierwszej drużyny, otrzymałem propozycję grania w tym klubie i zostałem na dziewięć lat. Jednak od 20. roku życia w każdej przerwie między rundami byłem zapraszany na testy do I-ligowych klubów m.in. trzy razy Wisła, Zagłębie Sosnowiec, Ruch Chorzów, Górnik Zabrze. Jednak dopiero w grudniu 1994 roku pojawiła się oferta z Rakowa. Po półrocznym wypożyczeniu miałem już propozycje z pięciu klubów pierwszoligowych. Do Legii sprowadził mnie Władysław Stachurski. Pierwsze pół roku to pasmo sukcesów. Kilkakrotnie byłem w jedenastce miesiąca "Piłki Nożnej", przyszły powołania do reprezentacji, udział w eliminacjach Mistrzostw Europy. - Dlaczego odszedłeś z Legii? - Wygasł mi kontrakt na zakończenie rehabilitacji po ciężkiej kontuzji. Dostałem propozycję umowy na zdecydowanie gorszych warunkach. W tym czasie zaczęła się tworzyć silna drużyna w Pogoni Szczecin. Jedna rozmowa w towarzystwie Janusza Wójcika z Sabri Bekdasem wystarczyła, by sfinalizować dwuletni kontrakt. - Potem była Amica Wronki, w której grałaś do końca jej istnienia. Nie zmieściłeś się w kadrze połączonej drużyny? - Nie. Miałem jeszcze kontrakt ważny na rok. Jednak nastąpiło coś, w co nie mogłem uwierzyć. Byłem przymierzany do roli asystenta trenera w III-ligowej Amice bez możliwości grania. Bez przesady, jeszcze mam siły. Mimo ważnego kontraktu zacząłem więc rozglądać się za nowym klubem i starać się o rozwiązanie umowy za porozumieniem stron. - Naprawdę nie widziano Cię w nowym Lechu? - Trener Smuda robił pewne nadzieje, ale skończyło się na wydłużeniu urlopu, po którym miałbym trenować z rezerwami Lecha. - Nie miałeś propozycji? - Oczywiście, że miałem. Najatrakcyjniejszy był Górnik Zabrze, ale skończyło się bez echa. Na konkretnych rozmowach byłem w Kmicie Zabierzów i Podbeskidziu Bielsko-Biała. Oferty jednak nie były atrakcyjne finansowo, a kluby nie są perspektywiczne. Zrezygnowałem i wróciłem w rodzinne strony. Trenowałem u mojego brata Wojciecha w VI-ligowej Emalii Olkusz. Kariery się tam nie zrobi, ale mieliśmy tylko 10 km do domu. Rozważaliśmy myśl, aby wspólnie poprowadzić tę drużynę i pomóc w kolejnych awansach. - Jak trafiłeś do reprezentacji? - Było to za kadencji Władysława Stachurskiego. Grałem wówczas w Rakowie. Zostałem zaproszony na turniej w Hong Kongu, wystąpiłem przeciwko gospodarzom i Japonii. Łącznie w reprezentacji rozegrałem 10 spotkań plus jedno nieoficjalne właśnie z Hong Kongiem. - Strzeliłeś bramkę? - Nie, chociaż niektórzy przypisują mi gola w meczu z Brazylią. Fakt, miałem udział przy obu zdobytych przez Polaków bramkach, ale zdobyli je Kucharski i Citko. - Który mecz wspominasz szczególnie? - Właśnie ten z Brazylią i oczywiście z Włochami w ramach eliminacji do Mistrzostw Europy. Trener Piechniczek nie mówił mi wcześniej, że zagram, zanosiło się na to, że wystąpi Jóźwiak. Dowiedziałem się na przedmeczowej odprawie, a potem podszedł do mnie i powiedział: Ty nie grasz i Zola ma nie grać. Chodziło o to, że mam nie bawić się w dryblingi, konstrukcje itp. a zająć tylko i wyłącznie Gianfranco Zolą. - Ostatni występ w reprezentacji? - Z Gruzją, także w eliminacjach ME. Był to jednak ostatni mecz w grupie, bez jakiegokolwiek znaczenia. Ten mecz prowadził Krzysiek Pawlak i był to jego jedyny występ w roli selekcjonera. - Najgorszy występ? - Hmm... Może z Odrą Wodzisław, kiedy raz w życiu dostałem czerwoną kartkę. Napastnik wodzislawian zahaczył nogą o moje kolano. Nie było to w polu karnym, ale wychodził na czystą pozycję. Nie jestem kosiarzem ani brutalem. W całej karierze pauzowałem tylko dwa, może trzy razy za kartki. Dwa razy przytrafiło mi się też strzelić samobója. - Stoper kojarzy nam się z liczącym 190 cm atletą. Jak przy swoich 174 cm radzisz sobie z górnymi piłkami? - Oczywiście skocznością. Zawodnicy wysocy na ogół też więcej ważą, więc trudniej im skakać. - Jak trafiłeś do Floty? - Pierwsza luźna rozmowa miała miejsce w maju tego roku. Na turnieju charytatywnym ku pamięci Zbigniewa Czepana spotkałem Sergieja Szypowskiego, który powiedział, że ma propozycję pracy we Flocie, że wchodzi tu prężny sponsor i czy nie byłbym zainteresowany. Nigdy nie mówię nigdy, więc powiedziałem, że jak będą konkrety - niech dzwoni. Długo się wahałem, bo miałem już dość przeprowadzek. Warszawa, Szczecin, Poznań... Ledwie co wróciłem z Poznania w rodzinne strony i nagle Świnoujście? Jednak niepowodzenia w rozmowach z II-ligowcami, niemożność gry w meczach o stawkę i coraz częstsze telefony od pana Leonowicza spowodowały, że zdecydowałem się przyjechać na rozmowę. Gdy byłem w drodze dostałem telefon, że wszystko co ustaliliśmy jest już faktem i żeby zamiast do Połczyna jechać do ZZPN. Od razu spisaliśmy umowę i na drugi dzień już wystąpiłem w Barlinku. - Grałeś w Świnoujściu w 2003 roku... - Tak. Pamiętam ten mecz. Wydaje mi się jednak, że sędzia mylił się w obie strony. - Przyznajesz się do faulu na Mikule? - To nie byłem ja. Może i było w tym coś z faulu, ale ja nie miałem z tym nic wspólnego. - Co powiesz o dzisiejszej Flocie? - Potencjał jest duży, większość z tych zawodników dałaby sobie radę z powodzeniem w wyższej klasie, ale drużyna nie jest jeszcze gotowa do gry w III lidze. W poprzednim sezonie grałem trochę w Amice II i stwierdzam z całą świadomością, że poziom jest tam o wiele wyższy. - Jakie inne dyscypliny sportowe Cię wciągają? - Od zeszłego roku złapałem bakcyla tenisa ziemnego. Kiedyś będąc w Szczecinie pożyczyłem rakietki do testowania, nie wiedząc że w Świnoujściu skończył się już sezon. Tenisa stołowego też próbowałem. W dzieciństwie reprezentowałem swą szkołę prawie we wszystkich dyscyplinach. Lubię ruch. Nie mam swoich idoli, z obserwowanych zawodników staram się wyciągać to, co najlepsze. Zdecydowanie wolę uprawiać sport czynnie niż oglądać w telewizji. No chyba, że są wydarzenia światowe typu skoki Małysza, hitowa walka bokserska, czy niedawne występy siatkarzy. - A poza sportem? - Lubię dobre kino. Dużo czasu spędzam przy komputerze, lubię pograć na konsoli. Jestem domatorem. Majsterkuję. Wszelkie usterki naprawiam sam, nie wzywam pomocy. Odziedziczyłem to po ojcu. - Co chciałbyś dodać od siebie? - Pozdrowić wszystkich sympatyków Floty Świnoujście i życzyć zdrowych, wesołych świąt, wszelkiej pomyślności w nowym roku i oczywiście awansu, a właściwie to powrotu do III ligi. - Dziękuję za rozmowę. Z Pawłem Skrzypkiem, piłkarzem i trenerem Floty rozmawiał Waldemar Mroczek Piątek, 15 grudnia 2006
W dniu dzisiejszym odbyło się kolejne, odbywające się cyklicznie co cztery lata, walne zebranie sprawozdawczo-wyborcze członków Miejskiego Klubu Sportowego Flota. Statutowym jego celem było podsumowanie działalności zarządu klubu od 17 stycznia 2003 do dnia dzisiejszego oraz wybór nowego zarządu i komisji rewizyjnej.
Porządek zebrania obejmował: 1. Otwarcie Walnego Zebrania Sprawozdawcza-Wyborczego. 2. Wybór Przewodniczącego i Prezydium Zebrania. 3. Przyjęcie i zatwierdzenie Regulaminu Zebrania. 4. Zatwierdzenie porządku zebrania. 5. Wybór Komisji Mandatowo-Wyborczej, Komisji Uchwał i Wniosków. 6. Sprawozdanie Zarządu Klubu za lata 2002 - 2006. 7. Sprawozdanie Komisji Rewizyjnej. 8. Dyskusja. 9. Udzielenie absolutorium ustępującemu Zarządowi. 10. Wybory władz: Zarządu Klubu i Komisji Rewizyjnej. 11. Dyskusja cd. 12. Informacja o ukonstytuowaniu się władz Klubu, 13. Przyjęcie uchwał i wniosków. 14. Wolne wnioski i zakończenie zebrania. Ponieważ nie zjawiło się wymagane quorum 77 osób (brakowało 9), zmieniono termin zebrania na godzinę 17:30. Przybyli m.in. zastępca Prezydenta Miasta Andrzej Szczodry, wiceprezes ds. szkolenia ZZPN, wielokrotny reprezentant Polski, Orzeł Górskiego - Henryk Wawrowski, pierwszy prezes Floty Mieczysław Szymański, nestor wśród działaczy Floty (szczególnie zaangażowany sekcję brydżową) - Jan Dajerling oraz Michał i Beata Leonowiczowie. Pani Beata pełni w firmie Michała Leonowicza funkcję wiceprezesa, głównego księgowego, doradcy ds. personalnych, konsultanta transferowego i córki. Drugą obecną na sali kobietą była Ewelina Gwiazdowicz pełniąca podobne funkcje w barze "Ko-Ma". Z zawodników pierwszej drużyny byli obecni: Sergiusz Prusak, Łukasz Polak, Paweł Skrzypek, Marek Niewiada, Cezary Przewoźniak, Rafał Franke, Damian Krajanowski, a także asystent trenera Sergiej Szypowski. Przybyli także tenisiści stołowi m.in. Paweł Kibała i Jan Surwiło. Zebranie otworzył prezes Edward Rozwałka. Minutą ciszy uczczono pamięć zmarłych w trakcie trwania kadencji członków zarządu Ireneusza Wojtczaka i Józefa Daszczyka. Sprawozdanie prezesa było długie, ale bardzo skrupulatne. W szczegółach omówiona została działalność każdej sekcji i każdej drużyny. Najbardziej boląca w ciągu tych czterech lat była oczywiście degradacja w tym roku pierwszej drużyny do IV ligi. Odchodzili młodzi zawodnicy, nie mogliśmy spełnić ich oczekiwań finansowych, nie mieliśmy pieniędzy na wzmocnienia, czy choćby pełnowartościowych następców. Dzięki ofiarności kolegów z zarządu możliwe było wsparcie finansowe. Poświęcaliśmy swój czas i pieniądze, ale niestety to nie wystarczyło - powiedział prezes. Przypomniał, że klub musi własnymi siłami zdobyć 20% przyznanej przez miasto dotacji, ale i z tej części ani złotówka nie może zostać wydana na gratyfikacje ani premie dla zawodników. Dlatego szczególnie cenna okazała się inicjatywa Michała Leonowicza, dzięki której drużyna z wyraźną przewagą przewodzi dziś w IV lidze i tylko kataklizm może pozbawić ją powrotu na trzeci front w przyszłym roku. Następnie odczytano sprawozdanie komisji rewizyjnej, w którym zwrócono uwagę na dwie istotne kontrole w klubie (z Urzędu Miasta i ZUS), które nie wykazały żadnych nieprawidłowości. Kolejnym punktem zebrania była dyskusja. Jako pierwszy głos zabrał Henryk Wawrowski. Podziękował za współpracę z ZZPN, nowemu zarządowi życząc wytrwałości i cierpliwości. W piłce nożnej nie zawsze się wygrywa, ale wy na pewno wygracie - powiedział, po czym wręczył na ręce prezesa pamiątkową paterę z podziękowaniem. Następnie wystąpił Jan Adamski. Zarzucił zarządowi brak konsekwencji w integracji ze społecznością miasta. Zaniechano pozytywnych działań w oprawie widowiska, wprowadzania dodatkowych atrakcji w przerwach meczów (np. konkursy rzutów karnych). Żeby klub istniał w mieście i dobrze działał musi być popularny w mieście. Nie wystarczy wynik sportowy, choć jest bardzo ważny. Zawodnicy powinni spotykać się z dziećmi i młodzieżą w szkołach. Powinny być zabawy taneczne i bal karnawałowy. W dwudziestotysięcznym Aue, gdzie gra aktualnie jego syn Marcin, na mecze przychodzi po kilkanaście tysięcy widzów, a miasto jest udekorowane w klubowe barwy. Bardzo ważną rolę spełnia też prasa, która w naszych warunkach czasami zamiast pomagać jątrzy. Andrzej Szczodry był pod wrażeniem ogromnej pracy i zaangażowania zarządu klubu. W imieniu prezydenta zapewnił, że dotacja będzie. Staramy się utrzymać ją na dotychczasowym poziomie, ale wzrastać raczej nie będzie. - powiedział. Miasto w dalszym ciągu uważa rozwój bazy sportowej za bardzo ważny. W planach obecnej kadencji prezydenta jest dokończenie modernizacji stadionu miejskiego, wybudowanie pełnowymiarowej hali widowiskowo-sportowej oraz kolejnej płyty piłkarskiej na Warszowie. Nowemu zarządowi życzę jak najwięcej radości z efektów jakie klub uzyska, w tym utrzymania wysokiego poziomu sekcji tenisa stołowego i jak najlepszych wyników szczególnie bliskiej mi sekcji brydża sportowego - powiedział na zakończenie. Tadeusz Leszczyński podziękował kibicom, szczególnie tej starszej grupie, obecnej i widocznej na każdym stadionie - zarówno w Goleniowie jak i odległym o prawie 500 km Turku. Ponadto zwrócił uwagę na gwałtowny wzrost kosztów miejscowych za korzystanie z obiektów, które wzrosły z pięciu do czterdziestu, a wiele wskazuje, że w roku 2007 sięgną 80 tysięcy złotych. Jest to ewenement, że miejscowi zawodnicy muszą płacić za wejście na obiekt - powiedział i poprosił prezydenta o inne rozwiązania systemowe. Henryk Fąfara zaapelował o powrót do starych sprawdzonych wzorów i zaproponował na początek przywrócenie Pucharu Prezydenta Miasta. Udzielono aboslutorium ustępującemu zarządowi miasta przy jednym głosie wstrzymującym. Przewodniczący zebrania Jan Ponichtera zgłosił wniosek, aby nowy zarząd składał się z 14 osób. Został zakaceptowany. Miejsce w zarządzie zaproponowano między innymi sponsorowi drużyny piłkarskiej Michałowi Leonowiczowi. Biznesmen podziękował za zaufanie, ale stwierdził że zarząd powinny tworzyć osoby miejscowe. Efektywnie rządzić z odległości ponad 100 km się nie da. Poprosił jednak o prawo wytypowania w swoje miejsce wskazanej przez niego osoby, co zostało zaakceptowane. Ponieważ poza tym zostało zgłoszonych 12 kandydatów, zdecydowano, że czternastą osobę uzupełni się ewentualnie w terminie późniejszym. W skład nowego zarządu weszli: Józef Białecki, Stanisław Dąbrowski, Roman Fogt, Maciej Keller, Włodzimierz Kuźma, Jarosław Kwiatek, Tadeusz Leszczyński, Witold Misiak, Edward Rozwałka, Czesław Rybczyński, Leon Smażyk, Leszek Zakrzewski. Nowymi członkami są Maciej Keller, Jarosław Kwiatek i Czesław Rybczyński. Z poprzedneigo składu ubyli: Jan Adamski, Krzysztof Adranowski, Henryk Fąfara i Eugeniusz Japtok. Całkowicie zmieniła się natomiast komisja rewizyjna w skład której weszli: Jan Adamski - przewodniczący, Rafał Niewiadomski i Jan Ponichtera. Prezesem klubu ponownie wybrany został Edward Rozwałka. Gratulujemy. Waldemar Mroczek Piątek, 15 grudnia 2006
Przypominamy, że dziś o godzinie 17:00 w hali widowiskowo-sportowej przy ul Matejki w Świnoujściu odbędzie się walne zebranie sprawozdawczo-wyborcze członków MKS Flota. Czynne prawo wyborcze mają wszyscy członkowie, którzy ukończyli 16 lat, natomiast prawo zabierania głosu także zaproszeni goście. Program - jak na wszystkich walnych zebraniach: sprawozdanie dotychczasowego zarządu i komisji rewizyjnej z pracy ustępującego zarządu, propozycje działania na następną kadencję i wybór nowego zarządu. Środa, 13 grudnia 2006
W dniu wczorajszym odbyło się ostatnie zebranie zarządu Floty Świnoujście bieżącej kadencji. Jednak wcale nie przygotowania do piątkowego walnego zebrania było najważniejszym punktem programu.
Na spotkaniu obecny był sponsor sekcji piłkarskiej Michał Leonowicz. Nie krył rozżalenia wymówieniem przez miasto umowy na zakup pojarowskiego szpitala. - Taki interes robię nie po raz pierwszy. W ciągu dziewięciu lat wybudowałem w Polsce sześć hoteli o bardzo wysokim standardzie. Największą barierę trafiłem jednak tu w Świnoujściu. Przyznaję, że popełniłem błąd godząc się na zbyt krótki termin spłaty. Jakby było dziewięć miesięcy, to nie było by najmniejszego problemu. W tej chwili mam już tę kwotę uzbieraną i tylko brak woli władz miasta stoi na przeszkodzie realizacji naszych wspólnych marzeń. W Połczynie czekano półtora roku. Tu nie wiem nawet czy odzyskam choćby część wpłaconych pieniędzy. A zainwestowałem jak wiadomo sporo. Nie zrywa jednak kontaktu z Flotą, choć na pewno zasady nie będą takie jak jesienią tego roku i plany nie takie jakie miały być. - Obiecałem wprowadzić Flotę do III ligi i zrobię to. Najbliższy cel pozostaje niezmieniony. Na chwilę obecną jednak nie jestem w stanie powiedzieć co dalej. Będą wzmocnienia, ale na pewno już nie zawodnikami z górnej półki. Wyłożę, ale nie tyle ile bym dał, gdybym miał w tej współpracy interes. Indagowany przez zarząd, aby się nie zrażał powiedział. - Na razie zostaję przez wzgląd na takich ludzi jak wy. Wasza ofiarność i zaangażowanie są godne podziwu. Gdyby nie wy moja noga więcej w tym mieście by nie postała. Następnie stanęła sprawa szkoleniowa. Sporo zastrzeżeń zgłoszono pod adresem trenera Benesza. W wyniku głosowania podjęto decyzję o wcześniejszym rozwiązaniu umowy. Zadanie to powierzy się Pawłowi Skrzypkowi, który byłby grającym trenerem. Sergiej Szypowski pozostanie asystentem. Szykują się też zmiany w kadrze. Waldemar Mroczek, za Głosem Szczecińskim Piątek, 08 grudnia 2006
Tenisiści stołowi I ligi zakończyli I rundę rozgrywek. Flota po fatalnym starcie zaczęła ostro odrabiać straty i ostatecznie uplasowała się w górnej połowie tabeli, na piątej pozycji. O podsumowanie poprosiliśmy grającego trenera i kapitana drużyny Romana Sowińskiego.
Porażka z Biurokracym Początek był rzeczywiście nieudany. Byliśmy zaskoczeni negatywnym załatwieniem transferu do nas Jana Surwiły, co podłamało nas psychicznie. Brakowało wiary, wszyscy graliśmy na początku słabo. Dopiero póĄniej okazało się, że nie jesteśmy wcale gorsi od innych, nawet tych z czołówki. Zabrakło też sparingów, weszliśmy nie rozgrzani do głębokiej wody. Nerwowy Paweł Paweł Kibała przygotowany fizycznie i technicznie jest dobrze. Nie potrafił jednak przełamać bariery psychicznej. W decydujących momentach paraliżowało go napięcie. Dopiero póĄniej uwierzył w siebie i stał się pewnym punktem na drugim stole. W ostatnich meczach wygrywał już wszystko. Zaskoczony Andrzej Andrzej Wąsowicz nie był psychicznie nastawiony do gry w pierwszym zespole, miał być rezerwowym. To go trochę zdeprymowało. Z początku więc przegrywał wszystko, potem szło lepiej, więc uwierzył w siebie. Zaprocentowało doświadczenie. Ostatnio w każdym meczu zdobywa punkty. Stworzyli zgraną parę w deblu z Pawłem, co pozwoliło nam zdobyć kilka ważnych punktów. Nierówny Roman Najtrudniej jest mówić o sobie. Początek nie był za ciekawy, pomału jednak łapałem formę, można powiedzieć, że dostosowywałem się do całego zespołu. Wciąż jednak przegrywam jakiś pojedynek w każdym meczu. Wierzę, że w drugiej rundzie będzie lepiej. Z Dimą też dobrze współpracuje mi się w grach podwójnych. Nie w pełni wykorzystany Dima Dmitrij Farejtorow też miał lekki kryzys. Wiosną wygrał prawie wszystko, teraz trafiały się niestety potknięcia. Gra jednak coraz lepiej i wierzę, że w drugiej rundzie będzie równie groĄny jak przed rokiem. To wciąż najmocniejszy nasz punkt. Janie - Świnoujście! Czy zagra u nas Jan Surwiło? Wszystko wskazuje, że tak. Z Floty poszło już dużo pism w tej sprawie, jest już niby zgoda, ale decyzję musi zatwierdzić jeszcze zarząd PZTS. Jest to zawodnik zbliżony poziomem do Pawła Kibały. Często grają ze sobą na treningach i raz wygrywa jeden, raz drugi. Byłby więc bardzo przydatny, tylko nie wiadomo, jak będzie z formą gdy wejdzie od drugiej rundy, nieprzygotowany? Ale mamy przecież Andrzeja Wąsowicza, w razie potrzeby można skorzystać też np. z Leszka Sieńskiego. Na co nas stać? Rozmawialiśmy na ten temat wracając z Lęborka i doszliśmy do wniosku, że realnie poza zasięgiem naszym jest tylko Baruch. Reszta jest do ogrania. Tym bardziej, że większość meczów grać będziemy u siebie. Jak dobrze pójdzie, to w naszym zasięgu jest nawet trzecie miejsce. Po raz kolejny powtarzam, że przydałby się gorący doping i już teraz zapraszam do hali OSiR w styczniu, a na razie życzę w imieniu drużyny z okazji nadchodzących świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku wszelkiej pomyślności działaczom, kibicom i redakcji. Rozmawiał Waldemar Mroczek Niedziela, 03 grudnia 2006
Miejski Klub Sportowy Flota informuje, że w piątek, 15 grudnia 2006, o godzinie 17:00 w sali widowiskowej Miejskiego Domu Kultury przy ul. Matejki w Świnoujściu odbędzie się walne zebranie sprawozdawczo-wyborcze członków MKS Flota. Zarząd zaprasza wszystkich członków klubu z czynnym prawem wyborczym, tj. posiadających ukończone 16 lat. Zaproszenia imienne zostaną dostarczone. Prawo udziału w zebraniu oraz zabierania głosu w dyskusji mają członkowie klubu oraz zaproszeni goście. Niedziela, 03 grudnia 2006 Tenisiści już w górnej połowie!
Tenisiści stołowi Floty rozkręcają się z meczu na mecz. Wczoraj bezdyskusyjnie wygrali w Lęborku z grającą jeszcze pół roku temu w ekstraklasie Pogonią 8-2. Wszyscy zawodnicy zdobywali punkty, wygrane zostały wszystkie pojedynki (w tym deble) z udziałem Farejtorowa i Kibały. Jedynie Sowiński musiał uznać wyższość Puszkariowa, a Wąsowicz Rybaka. Po tym zwycięstwie Flota awansowała na piąte miejsce w tabeli (wygrała bezpośredni mecz ze Słonecznym Stokiem), a przewaga nad strefą barażową wynosi już cztery punkty. Tak trzymać!
WYNIKI KOLEJKI 9: Pogoń - Flota 2-8 Słoneczny Stok - Elektryk 5-5 Stegny - Olimpia II 5-5 AZS AWFiS - Baruch 0-10 GKS Sierakowice - Exellent 9-1
remisów -9 Na pewno trochę szkoda,że akurat teraz, gdy zaczęła szczytować forma (szczególnie Pawła Kibały) zakończyła się I runda i grudzień będzie wolny. Miejmy nadzieję, że w roku 2007 wszystko będzie grało tak, jak w ostatnich spotkaniach. Tego naszym zawodnikom życzymy. Waldemar Mroczek Sobota, 02 grudnia 2006
Ostatnim piłkarskim akcentem roku 2006 był udział naszych zawodników w halowym turnieju drużyn III i IV-ligowych województw zachodniopomorskiego i lubuskiego, odbywającym się corocznie pod patronatem "Kuriera Szczecińskiego" w Pyrzycach. Zajęli oni w nim drugie miejsce za KP Police, a wyprzedzając Sokoła Pyrzyce, który zajął III miejsce, wygrywając cztery mecze, jeden remisując i dwa przegrywając. W meczu ze zwycięskimi Policami był remis 1-1, natomiast porażek zwodnicy Floty doznali w spotkaniach z Czarnymi Browar Witnica i Łucznikiem Strzelce Krajeńskie. Poza wymienionymi w turnieju uczestniczyli: Energetyk Gryfino, GKP Gorzów i Spójnia Osina. Barw Floty bronili: Prusak, Rogowski, Skrzypek, Przewoźniak, Niewiada, Norsesowicz, Łapiński, Żebrowski, Czerbiński i Polak.
Piątek, 01 grudnia 2006
- Czy uzyskane przez Flotę wyniki i dziewięciopunktowa przewaga są zgodne z planem?
Michał Leonowicz sponsor Floty: Mam żal do zawodników i trenerów o zlekceważenie GKS Mierzyn i rezerw Pogoni. Przewaga mogła wynieść około 15 punktów i wtedy moglibyśmy wiosną myśleć już tylko o III lidze. Tak więc nie do końca jestem zadowolony. - A z gry? - Do dwudziestego metra było wszystko w porządku, natomiast brakowało strzałów z II linii, zbyt mała była wymienność funkcji w przodzie. Zawiedli też niektórzy piłkarze. Dlatego ciągle szukamy wzmocnienia zwłaszcza w ataku. - Co dał sobotni casting? - To miało być inaczej, mieliśmy grać z ligowcem, ale ci grają o Puchar Orange Ekstraklasy, w ostatniej chwili odmówił nam Zawisza. Dlatego zamiast meczu był casting. Jeden z napastników zdał już egzamin i będę czynił starania o pozyskanie go. Szukamy też pomocnika dla Niewiady. - Widzieliśmy trzech zawodników z Konga. - Tak. Obrońca wykazał stuprocentową przydatność; pokazał wszystkie walory, których oczekiwałem i jestem nim jak najbardziej zainteresowany. A co do napastników, zobaczymy. Wiadomo, że Murzyni zimą nie są w pełni formy, trzeba im się dłużej poprzyglądać. - Czy poza zawodnikami, których widzieliśmy prowadzone się rozmowy z innymi? - Owszem. Mam przyjaciół w klubach ligowych w kraju. Prowadzimy rozmowy z kilkoma młodymi zawodnikami z tych klubów, którzy by chcieli grać u nas. - Tylko z młodymi? - Tylko i wyłącznie. - A co z Pawłem Skrzypkiem? - To był strzał w dziesiątkę. Ogromne umiejętności i silna osobowość plus doświadczenie. Czy zostanie u nas? Bardzo bym chciał, żeby został i wprowadził klub do II ligi. Dla niego też będzie to pewne wyzwanie. Wstępnie już rozmawialiśmy i wierzę, że tak się stanie. W przyszłości chciałbym podpisywać kontrakty na dwa-trzy lata, żeby zawodnikom nie blokować kariery, ale też żeby mieć szkielet zespołu i nie robić co roku mieszaniny. - Jest tajemnicą poliszynela, że ma pan kłopoty z wpłaceniem należności za szpital... - Robimy wszystko co w naszej mocy. Wiadomo, że żaden bank nie da siedmiu milionów od razu. Wszystko więc rozciąga się w czasie, ale wierzę, że będzie dobrze i wkrótce walący się szpital przemieni się w przepiękne uzdrowisko. Czarnego scenariusza nie rozpatruję, zawsze byłem optymistą. Początki zwykle są trudne, ale efekty miałem zawsze pomyślne. Zrobiłem hotel-pałac w Połczynie, wybudowałem trzy hotele w Świeradowie, dlaczego więc w Świnoujściu miałoby się nie udać? Na razie jednak wszystko w rękach banków i Boga. - Dziękuję za rozmowę. Rozmawiał Waldemar Mroczek Piątek, 01 grudnia 2006
Zbliża się koniec kalendarzowego roku, więc buty na kołkach zawieszają nawet przedstawiciele sportów halowych. Jutro po raz ostatni a.d. 2006 wystąpią pingpongiści I ligi.
Flota, która przed tygodniem wyszła na bezpieczną pozycję, wyjeżdża do Lęborka. Tamtejsza Pogoń jeszcze pół roku temu grała w ekstraklasie. Dziś zajmuje przedostatnie miejsce w I lidze.
- Po spadku doznała osłabień - mówi grający trener Floty Roman Sowiński. Pozostał jednak bardzo mocny Konstantyn Puszkariow. Drużynę zasilił Adrian Rybak z Grudziądza, gra też Brytyjczyk Scott Johnston. Może być o wiele trudniej niż wskazuje tabela, ale przy dobrych wiatrach możemy powiększyć konto punktowe. Jest szansa na skok w tabeli. W zasięgu jest nawet zajmująca IV pozycję Olimpia II Grudziądz, zwłaszcza, że gra trudny, wyjazdowy mecz w Wyszogrodzie. Bezpośrednio wyprzedzające nas drużyny - Elektryk i Słoneczny Stok grają ze sobą w Białymstoku. W razie remisu i zwycięstwa Floty obie zostałyby wyprzedzone. Ale trzeba też uważać, bo za plecami czai się Exellent. - Powinniśmy zagrać w optymalnym składzie. Będziemy chcieli udanie zakończyć tę rundę. Przydałaby się wygrana, aby spokojnie powitać Nowy Rok i potem bez nerwów piąć się wyżej - podsumował Sowiński. Zostaje więc tylko życzyć spełnienia pragnień i czekać na pomyślne wieści z Lęborka. Waldemar Mroczek (Tangens)
Sobota, 25 listopada 2006 Wypłynęli
I stół: Sowiński - Jarkowski 3-1 (12, -7, 7, 4) Farejtorow - Astaszenok 2-3 (5, 9, -10, -7, -8) Sowiński/Farejtorow - Jarkowski/Gunkowski 3-1 (-8, 7, 7, 3) Sowiński - Astaszenok 0-3 (-6, -8, -7) Farejtorow - Jarkowski 3-0 (9, 6, 6) II stół: Kibała - Cylwik 3-1 (-6, 9, 9, 7) Wąsowicz - Gunkowski 0-3 (-7, -8, -12) Wąsowicz/Kibała - Cylwik/Fiedorczuk 3-1 (7, 7, -6, 9) Kibała - Gunkowski 0-3 (-4, -12, -6) Wąsowicz - Zdzienicki 3-2 (12, -7, 6, -10, 7) Widzów: 25 To był niesamowity dreszczowiec. A nie zanosiło się na to. Do pierwszych pojedynków przystąpili zawodnicy bedący języczkiem u wagi tzn. Roman Sowiński i Paweł Kibała. Obaj wygrali, tym samym przecierając szlak ku nietrudnemu wydawało się zwycięstwu. O przegraną Andrzeja Wąsowicza z Tomaszem Gunkowskim nikt do naszego zawodnika pretensji nie ma, ale w tym samym czasie na pierwszym stole grali dwaj Białorusini: Dymitrij Farejtorow i Sergiej Astaszenok. I tu trafiła kosa na kamień. Pierwszy set wygrywa Dima do 5. Wynik może i wyższy niż wyglądało to optycznie, ale przecież bezdyskusyjny. W drugim secie zawodnik z Białegostoku prowadził 9-7, by przegrać 9-11. Nie pogodził się z tym. Walczył z zaciśniętymi zębami, z typowo wschodnią zawziętością. Może i trochę przekraczał granice dobrego smaku tym wybijaniem z rytmu, poprzez np. zbyt częste korzystanie z ręcznika, ale odzyskał to, co stracił w drugim secie. Ze stanu 6-10 wyprowadził na 12-10 i zamiast 3-0 zrobiło się 2-1, a potem 2-3 i w meczu 2-2. Obie gry deblowe wygrali świnoujścianie po 3-1. Zrobiło się więc 4-2 i nadzieje odżyły, ale do zwycięstwa trzeba było wygrać jeszcze dwa pojedynki. Kto miał to zrobić? Sowiński nie był w stanie sprostać rozgrzanemu pojedynkiem z Farejtorowem, lecz ochłoniętemu z powodu nie grania debla, Astaszenokowi. Kibała też miał niewiele do powiedzenia w pojedynku z Gunkowskim. Znów więc zrobił się remis. Farejtorow zgodnie z oczekiwaniami pokonał Jarkowskigo i losy meczu znalazły się w rękach Andrzeja Wąsowicza i niespodziewanie wstawionego do gry młodego Piotra Zdzienickiego (jego brat Kamil gra w Dojlidach i zdobył dziś maksimum). Trenerowi gości zarzucono ryzykanctwo i może rzeczywiście wystawienie juniora w tak ważnej chwili było samobójstwem, ale dajcie chłopakowi spokój. Dał, co mógł dać, a do wygranej niewiele brakowało. W chwili zakończenia pojedynku Dimy z Jarkowskim było 2-2. W decydującym secie zwyciężyło doświadczenie i spokój Andrzeja. Była jednak chwila niepokoju. W marcu, również w spotkaniu ze Słonecznym Stokiem, miał meczbola przy stanie 10-4 i przegrał, tyle że ze Sławomirem Cylwikiem. Teraz też było 10-4. Pomny tego Roman Sowiński, gdy tylko zrobiło sie 10-6 poprosił o czas. Pomogło - Andrzej wygrał i zapewnił Flocie zwycięstwo. Dzięki temu i porażce Exellenta z Dojlidami drużyna Floty wyszła na bezpieczne siódme miejsce. Teraz już trzeba utrzymywać to co jest, nie ma potrzeby prześcigania przeciwników. A to już dużo. WYNIKI KOLEJKI 8: Elektryk - Pogoń 6-4 Flota - Słoneczny Stok 6-4 AZS AWFiS - Stegny 4-6 Exellent - Baruch 3-7 Olimpia II - GKS Sierakowice 3-7
po kolejkach: 8 ; remisów -7 Waldemar Mroczek Sobota, 25 listopada 2006
Na bocznym boisku przy ul. Matejki odbyły się dziś testy kandydatów do gry we Flocie. Przystąpili do nich głównie zawodnicy z IV i V ligi, w tym dwóch z Łodzi, trzech z Wielkopolski i trzech z Konga, oraz wybijający się zawodnicy rezerw oraz drużyn juniorskich. Odbyło się to w formie meczu piłkarskiego podzielonego na trzy tercje: pierwsza 40 minut, pozostałe po 30. Zawodnicy byli podzieleni na dwa zespoły. Jedni występowali w koszulkach czerwono-czarnych (w ich składzie byli m.in. Prusak, Gad i wszyscy Murzyni), drudzy w niebieskich (m.in. Rogowski, Skrzypek, Łapiński, Norsesowicz, Polak). Wygrali czerwoni 2-0 (1-0, 1-0, 0-0). Bramki zdobyli Radosław Jakimcio i Didie Thorez. Piątek, 24 listopada 2006
Jak wiadomo po bardzo nieudanym starcie tenisiści stołowi Floty w ostatnich trzech meczach zdobyli pięć punktów i opuścili ostatnią pozycję w tabeli. Coraz realniej więc rysuje się szansa na utrzymanie dla Świnoujścia I ligi. Szczególnie budujący był więc ostatni mecz w hali OSiR, w którym nasi zawodnicy wysoko pokonali wicelidera. Co najważniejsze punkty zaczął zdobywać wreszcie także drugi stół.
Nie można jednak na tym poprzestać. Obecna pozycja nie daje jeszcze utrzymania, umożliwia jedynie walkę w barażach. Szansa na powiększenie dorobku trafia się już jutro. Do Świnoujścia przyjeżdża Słoneczny Stok z Białegostoku. Rywal spisuje się wprawdzie dużo lepiej niż w poprzednim sezonie, w którym utrzymał się dzięki barażom, ale na pewno nie jest poza zasięgiem. - Zgadza się - potwierdza Roman Sowiński, grający trener Floty. Goście wzmocnili się Białorusinem Astaszenokiem, do formy wrócił też Gunkowski. To już nie ta drużyna co w poprzednim sezonie, ale na pewno każdy z nich jest do pokonania. Dużo zależeć będzie od tzw. dyspozycji dnia, zwłaszcza mojej i Pawła. Dima powinien zdobyć punkty, jak dobrze pójdzie to Andrzej też coś uszczknie. Mam nadzieję, że nasza hala coś nam pomoże. Gdyby jeszcze był w niej żywiołowy doping, jak na niektórych meczach w poprzednim sezonie... Ano właśnie, drodzy kibice. Wstęp na halę nic nie kosztuje, gwarantowane są emocje i ciekawe spędzenie wieczoru. Nie żałujmy rąk ani gardeł i bądĄmy piątym zawodnikiem. Niejednemu to pomaga. Żal ściska serce, gdy trener i zawodnicy gości są głośniejsi od publiczności. Zapraszamy w imieniu tenisistów. Mecz odbędzie się w sobotę o godzinie 16:00 w hali przy ul. Piłsudskiego w Świnoujściu. Waldemar Mroczek Piątek, 24 listopada 2006
O wynikach
Wygraliśmy 14 meczów, 4 zremisowaliśmy jeden przegraliśmy. Porażkę zawsze kalkulowałem, bolesne jest tylko to, że przegraliśmy z ostatnim zespołem. Ale Manchester United też przegrał ostatnio z outsiderem. To właśnie jest urok piłki nożnej. Mamy dziewięć punktów przewagi, która nie powinna się zmniejszyć. Ogólnie z wyników jestem zadowolony, zdecydowana większość zawodników się sprawdziła. Drużynę trzeba zgrywać około dwóch lat, a przynajmniej rok zawodnicy powinni ze sobą trenować. O zimie Jeszcze jutro chcę przetestować zawodników. Nie udało się załatwić atrakcyjnego sparingu, gdyż pierwszoligowcy grają jeszcze o Puchar Orange Ekstraklasy, Zawisza w ostatniej chwili odmówił. O godzinie 13:00 zagramy więc między sobą. Grudzień piłkarze będą mieć wolny. W styczniu wznawiamy treningi; 20 stycznia gramy sparing w Grodzisku z Groclinem, potem jedziemy na zgrupowanie do Świeradowa. Co dalej? Są trzy możliwości: Turcja, Cypr lub Austria, do tego dwa sparingi z pierwszoligowymi drużynami w Czechach. Rozglądamy się też za jakimś płatnym turniejem w Niemczech. O wiośnie Gramy osiem meczów u siebie, siedem na wyjazdach. Nie powinna przewaga się zmniejszyć. Realizujemy cel zasadniczy jakim jest awans do II ligi. Wobec planowanej reorganizacji będzie to jeszcze realniejsze. Jeśli dojdzie do skutku, to wystarczy zająć miejsce w pierwszej czwórce. Na pewno stać nas na to, ale konieczne są wzmocnienia. Musimy mieć 22 zawodników gotowych do gry na określonym poziomie. O zawodnikach Nie ukrywam, że część się nie sprawdziła. Analizujemy jeszcze ich ewentualną przydatność, więc nie będę teraz podawać nazwisk. Na pewno jednak z kilkoma się rozstaniemy. Musimy koniecznie wzmocnić się trzema-czterema zawodnikami. Szczególnie na lewej stronie (obrona i pomoc), rozgrywającym oraz napastnikiem, łowcą bramek. To jest najtrudniejsze, bo kluby bardzo niechętnie pozbywają się takich piłkarzy. Tacy zawodnicy jak Skrzypek, Prusak, Niewiada czy Żebrowski grają na określonym pułapie i choć stawialiśmy przed nimi wysokie wymagania nie zawiedli. To samo PrzewoĄniak, ten ma jednak potencjał jeszcze większy. Odkryciem byli natomiast Krajanowski, Szczęsny i Dziuba. Szczęsny i PrzewoĄniak od nowego sezonu nie będą już młodzieżowcami, ale sprawdza się Polak, mamy też Czerbińskiego i Gada. Mimo wszystko nadal będziemy rozglądać się za młodymi utalentowanymi piłkarzami. Wolałbym jednak, żeby trenerzy drużyn juniorskich we Flocie lansowali przynajmniej po jednym zawodniku z każdego rocznika. Spisał Waldemar Mroczek Sobota, 18 listopada 2006 Sokół Pyrzyce - Flota Świnoujście 1-2 (1-1)
Flota: Sergiusz Prusak, Marek Łapiński, Paweł Skrzypek, Łukasz Polak (61, Dariusz Czerbiński), Marek Niewiada, Michał NiedĄwiecki, Mariusz Szczęsny, Mateusz Rzepecki, Jarosław Norsesowicz, Piotr Dziuba, Cezary PrzewoĄniak (80, Maciej Kaczorowski). Trenerzy: Adam Benesz, Sergiej Szypowski Kierownik drużyny: Leszek Zakrzewski Sokół: Łukasz Michalski, Mariusz Piekarski, Adam Kawczyński, Piotr Kaczyński (89, Dominik Olszówka), Piotr Tyburczy, Piotr Klęczar, Maciej Więcek, Daniel Hackiewicz, Radosław Pluta (65, Robert Usarek), Leszek Muskała, Ireneusz Dubik (85, Wojciech Okraska). Trener: Dominik Ananicz Kierownik drużyny: Marcin Mazurkiewicz Żółte kartki: Flota: Norsesowicz (27); Sokół: Piekarski (8), Muskała (69) Sędziowali: Dariusz Baniowski, Robert Majorczak, Paweł Augustyniak (Wałcz) Obserwator: Jerzy Głomski (Szczecin) Widzów: 150 "Bocian" to ksywa Mateusza Rzepeckiego, zdobywcy zwycięskiej bramki i szczególnego prześladowcy gospodarzy w tym meczu. "Dziubać" to nie jest niepoprawne "dziobać" lecz czasownik od rzeczownika "Dziuba", co oznacza zdobywcę pierwszej bramki dla Floty w tym meczu. "Sokół" to oczywiście nazwa drużyny gospodarzy. To tyle w kwestii wyjaśnienia tytułu. Mecz był raczej spokojny, nie było wątpliwości kto tu nauczyciel, a kto uczeń i choć wynik do końca nie był pewny wiadomym było, że tylko Flota może wygrać. Każdy inny wynik byłby dalece niesprawiedliwy. Już w 10 minucie uspokoiliśmy się. Po dwóch dryblingach w polu karnym Piotr Dziuba posłał piłkę obok Łukasz Michalskiego do siatki i tym samym zrównał się w bramkach z PrzewoĄniakiem. W 18 bardzo trzeĄwe podanie Rzepeckiego do Dziuby, który jednak zdołał tylko dotknąć piłkę. W 31 Rzepecki trafia z linii pola karnego w spojenie. W 36 po podaniu Dziuby na czystej pozycji 11 metrów od bramki znalazł się PrzewoĄniak, ale Michalski z wyczuciem wybił na róg. W 38 długie podanie Rzepeckiego na głowę NiedĄwieckiego, strzał jednak niecelny. W 41 jeden z nielicznych kontrataków gospodarzy, zakończony niepozornym faulem tuż przed polem karnym. Do piłki podszedł etatowy wykonawca rzutów wolnych w Sokole Leszek Muskała. Uderzył tak precyzyjnie, że nikt nawet sie nie poruszył, gdy piłka zatrzepotała w bramce Prusaka. Tym samym nie udało się zachować na zimę jednocyfrowego konta strat bramkowych. W 44 Michalski ubiega Dziubę i wybija piłkę na róg, po którym niecelnie główkuje Rzepecki. Po przerwie Flota wychodzi oczywiście z mocnym postanowieniem strzelenia bramki. W 50 Skrzypek z wolnego na linii pola karnego trafia w poprzeczkę, dobitka Niewiady jest niecelna. W 52 dobra kombinacja Łapiński - PrzewoĄniak - Rzepecki, ale strzał tego ostatniego wysoko nad bramką. W 55 rzut wolny dla Sokoła wykonuje wyjątkowo Więcek, ale Skrzypek głową zażegnuje niebezpieczeństwo. Idzie kontra po której PrzewoĄniak główkuje w boczną siatkę. W 58 dokumentuje swą aktywność w tym meczu Rzepecki, przedłużając głową podanie od Norsesowicza prosto do siatki bezradnego Michalskiego. W 64 z podania Rzepeckiego Szczęsny strzela w długi róg, ale nad spojeniem. W 72 po podaniu Dziuby Szczęsny uwikłał się w drybling w polu karnym i obrońcy wybili na róg, który wykonał PrzewoĄniak, a Piekarski omal nie strzelił samobramki. W ostatnim kwadransie przycisnęli gospodarze (a może to Flota się cofnęła?), ale nie stworzyli dogodnych sytuacji do strzelenia bramki. Czas doliczony należy ponownie do Floty. Najpierw był strzał Kaczorowskiego zza linii pola karnego nad poprzeczką, a potem Szczęsny próbował przerzucić nad bramkarzem, ale nie trafił w bramkę. Miłą niespodziankę sprawili nam sąsiedzi z Kamienia Pomorskiego pokonując w Stargardzie Błękitnych 1-0. Tym samym przewaga Floty urosła do dziewięciu punktów. To oczywiście nie daje jeszcze pewności awansu, ale pozwala spokojnie spać zimą. Teraz Błękitni muszą wygrać bezpośredni mecz z Flotą i czekać na dwie dalsze porażki, lub trzy remisy, świnoujścian. A przy aktualnym potencjale i planowanych kolejnych wzmocnieniach wydaje się to nierealne, choć w piłce różne rzeczy się zdarzają. Sezon się więc zakończył, ale nie ma jeszcze roztrenowania. Planowane są jeszcze w listopadzie testy i związane z nimi spotkania towarzyskie z atrakcyjnymi przeciwnikami. PóĄniej pasjonować się będziemy jubileuszowym plebiscytem na Sportowca Roku na Wyspach i odwiedzać hale sportowe na meczach tenisa stołowego i siatkówki. Na ligowe boiska wrócimy w marcu. Waldemar Mroczek (Tangens) Piątek, 17 listopada 2006
Nie mylił się. Sokół przez długi czas był rewelacją rozgrywek, zajmował miejsce w ścisłej czołówce. PóĄniej znalazł swe miejsce w szyku (aktualnie dziesiąta pozycja), ale i tak jest najwyżej z całej piątki beniaminków. To akurat niespodzianką nie jest. Piątą ligę wygrał w cuglach z dwunastopunktową przewagą nad Stalą i jeszcze większą nad Kluczevią, które to drużyny też przecież nie są bynajmniej w IV lidze dla statystyki. W drużynie tej widzimy dobrze nam znane twarze: Łukasz Michalski, Ireneusz Dubik i Piotr Klęczar.
Dwa ostatnie (wyjazdowe) mecze Sokół przegrał po 1-2 z Energetykiem i Wybrzeżem Rewalskim. Ostatnie spotkanie u siebie z trudem wygrał z outsiderem Arkonią 1-0 zdobywając jedynego gola z rzutu karnego. - Nie wykorzystujemy sytuacji, brakuje skutecznych napastników. Ale w zespole panuje znakomita atmosfera, dogadujemy się, nie ma podziałów - wyjaśnia Klęczar. Aktualny bilans Sokoła wyrównany: sześć zwycięstw, sześć remisów i sześć porażek. Bramki też bliskie remisu: 24-23. Co może przeciwstawić liderowi? - Na pewno ambicję i wszystkie umiejętności - mówi były obrońca Floty. Nie możemy się otworzyć, w wymianie ciosów nie mamy szans. Szczęścia możemy szukać w kontratakach. Słyszeliśmy o małym załamaniu we Flocie, jak się da, postaramy się to wykorzystać. Indywidualnie nasze najmocniejsze punkty to pomocnik Leszek Muskała i stoper Marek Lewandowski. Waldemar Mroczek (Tangens) Piątek, 17 listopada 2006
Kończy się piłkarski rok 2006. Jutro ostatnia kolejka w IV lidze. Co dalej z drużyną i zawodnikami - zapytaliśmy trenera Adama Benesza.
- Jak już mówiłem przed tygodniem piłkarze na odpoczynek udadzą się w grudniu. Do końca listopada jesteśmy wszyscy w Świnoujściu. Planujemy jeszcze rozegranie co najmniej dwóch meczów sparingowych. Raczej na pewno zagramy z liderem II ligi - Zawiszą Bydgoszcz S.A. (dawny Kujawiak - red.). Jesteśmy już po rozmowach, Bogusław Baniak jest chętny. Rozmawiamy też z Dyskobolią i Widzewem, ale te drużyny grają w Pucharze Ligi i mogą być problemy. Mecze rozegrane by zostały na sztucznym boisku w Świnoujściu. - Jaki jest cel tych meczów? - Testowanie zawodników. To będzie swoisty casting. Sprawdzimy nowych, chętnych do grania we Flocie zawodników już pod kątem II ligi, także tych grających aktualnie. Przed nikim drzwi nie zamykamy, ale na pewno weĄmiemy tylko część. - Co stanie się z zawodnikami, którzy odejdą? - Będziemy z wszystkimi rozmawiać. Na pewno odejdą za porozumieniem stron, nikomu nie będziemy przeszkadzać w karierze, będziemy im szukać klubów. - Czy ktoś z obecnych zgłosił chęć odejścia? - Nie. Otrzymuję natomiast telefony z ofertami z całej Polski. Chcą przychodzić, bo jest tu finansowa stabilizacja. Piłkarze to dorośli ludzie, muszą zarabiać na utrzymanie siebie i rodzin. - Co poza tym? - Chcemy wreszcie zająć się grupami młodzieżowymi. Miłosz Stępiński czeka na opracowanie programu już od pięciolatków. W Świnoujściu jest to trudne, bo tę najbardziej uzdolnioną motorycznie grupę najmłodszych zabiera siatkówka. - Dziękuję za rozmowę. Rozmawiał Waldemar Mroczek Poniedziałek, 13 listopada 2006
Na zakończenie piłkarskiego roku 2006 zrobiłem z meczu ze Sławą nietypową galerię. Tym razem śpiewającą - na wesoło. Zdjęcia dopasowane są bowiem do tekstu najbardziej pasującej do tego meczu piosenki "Ciągle pada" z repertuaru Czerwonych Gitar. Ocenę zostawiam oczywiście Wam. Ze swej strony dziękuję jak zwykle Pawłowi Dodkowi i Sławkowi Ryfczyńskiemu. Bez ich zdjęć nie byłoby to możliwe. Zachęcam do przegladania.
Ciągle pada, czyli mecz Flota - Sława w obiektywie tgNiedziela, 12 listopada 2006
W meczu o mistrzostwo klasy A Flota II Świnoujście zremisowała dziś w Gostyniu z miejscowym Bałtykiem 1-1 (1-0). Prowadzenie dla podopiecznych Czesława Rybczyńskiego zdobył Dominik Szabliński. Mecz rozgrywany był przy bardzo silnym wietrze, nie można było opanować piłki, był słupek i kilka razy sam na sam, ale bramka tylko jedna. Natomiast juniorzy przy rezerwach odnieśli bardzo wysokie zwycięstwo. Sobota, 11 listopada 2006 Wynurzanie
I stół: Sowiński - Maćkowiak 3-0 (10, 7, 6) Farejtorow - Gołębiowski 3-0 (8, 1, 5) Sowiński/Farejtorow - Gołębiowski/Maćkowiak 3-0 (2, 10, 6) Sowiński - Gołębiowski 1-3 (-7, -8, 5, -8) Farejtorow - Maćkowiak 3-0 (9, 7, 3) II stół: Kibała - Piteryka 3-2 (-6, 7, -11, 7, 8) Wąsowicz - Nowaliński 3-2(-6, -9, 11, 6, 9) Wąsowicz/Kibała - Nowaliński/Pietryka 3-2 (-2, 6, -11, 6, 11) Kibała - Nowaliński 3-2 (9, -8, 6, -8, 7) Wąsowicz - Pietryka 2-3 (-13, -2, 7, 8, -4) Widzów: 22 Miłą niespodziankę sprawili kibicom pingpongiści Floty, efektownie pokonując wicelidera tabeli. Bohaterem meczu był Paweł Kibała, który zdobył komplet punktów, aczkolwiek wszystkie pojedynki wygrywał po 3-2. Do tej pory było jednak odwrotnie, końcówki z reguły wygrywali przeciwnicy. Oby oznaczało to przełamanie psychiczne Pawła, bo ten utalentowany zawodnik naprawdę zasługuje żeby wygrywać. To pierwszy jego komplet w I lidze. Gratulujemy i prosimy o powtórki. Nie było to jednak jedyne wydarzenie "historyczne" w tym meczu. Andrzej Wąsowicz wygrał pierwszy pojedynek w tym sezonie, a cała drużyna po raz pierwszy w I lidze zdobyła osiem punktów w jednym meczu. Cieszy więc wysoka wygrana z wiceliderem, ale jeszcze bardziej cieszą zwyciestwa na drugim stole. Do tej pory mogliśmy bowiem liczyć tylko na Farejtorowa i Sowińskiego, na drugim w najlepszym wypadku na jedną wygraną indywidualną i debel. Tym razem oba stoły zdobyły po cztery punkty. Po jednym pojedynku przegrali Sowiński i Wąsowicz. Ten pierwszy do gry z Gołębiowskim przystąpił przy stanie 6-0, a więc gdy zwycięstwo było już zagwarantowane. Nadmiernie więc się rozluĄnił i zdekoncentrował, co zresztą sam potwierdza. Jednak w ocenie Sowińskiego trzeba wziąć pod uwagę psychologiczny pierwszy set meczu, w którym wyporowadził ze stanu 7-10 na 12-10. Wąsowicz grał z Pietryką ostatni pojedynek meczu. Gdy go kończyli było już 8-1 dla Floty. Pierwsze dwa sety wygrał zawodnik z Grudziądza, jednak ambitbny pan Andrzej zdołał wyrównać. Niestety w piątym secie miał niewiele do powiedzenia. Jednak w pojedynku z Nowalińskim udało mu się wyprowadzić ze stanu 0-2 na 3-2. Paweł Kibała kapitalne momenty miał zwłaszcza w pierwszym pojedynku z Pietryką. Wydaje sie, że jego ciężka praca zaczyna procentować, a forma wzrasta. Z tej mąki powinien być dobry chleb. Jak zawsze pewnym punktem był Farejtortow. Gołębiowskiemu pozwoloł zdobyć 14 punktów, Maćkowiakowi 19, a deblowi 18. Oczwiście nie oddając ani jednego seta. Po tym meczu Flota odbiła się od dna i jest już na ósmej pozycji. Ci co już spisali ją na straty niech się wstydzą. Za dwa tygodnie kolejny mecz w Świnoujściu z coraz lepiej spisującym się Słonecznym Stokiem Białystok. WYNIKI KOLEJKI 7: Pogoń - Słoneczny Stok 4-6 Flota - Olimpia II 8-2 Stegny - Exellent 6-4 GKS Sierakowice - AZS AWFiS 8-2 Baruch - Elektryk 8-2
po kolejkach: 7 Fotoreportaż Daniela Szysza Waldemar MroczekSobota, 11 listopada 2006 Flota Świnoujście - Sława Sławno 2-0 (2-0)
Flota: Sergiusz Prusak, Marek Łapiński, Damian Krajanowski, Paweł Skrzypek, Marek Niewiada, Michał NiedĄwiecki, Mariusz Szczęsny, Mateusz Rzepecki (46, Łukasz Polak), Piotr Dziuba, Łukasz Żebrowski, Cezary PrzewoĄniak. Trenerzy: Adam Benesz, Sergiej Szypowski Kierownik drużyny: Leszek Zakrzewski Sława: Piotr KaĄmierczak, Przemysław Paszek, Bartłomiej Kuniczuk, Zbigniew Zawada (72, Piotr Ścisło), Krzysztof Stępniak, Marcin Hinc (59, Marcin Chyła), Karol Izmajłowicz, Maciej Stańczyk, Karol Gertig, Paweł Szczygieł, Patryk Matias Trener: Wojciech Megier Kierownik drużyny: Janusz Ścisło Żółta kartka: Łapiński - 81 (Flota) Sędziowali: Krzysztof Ponikowski, Grzegorz Kądziołka, Mateusz Augustynowicz (Szczecin) Obserwator: Jerzy Zajkowski (Szczecin) Widzów: 150 Tylko najwierniejsi kibice przyszli na ten mecz. Bardziej jednak od nieudanych ostatnich występów odstarszyło ich tym razem zimno i deszcz. Boisko było tak rozmokłe, że rozważano już możliwość rozegrania tego meczu na bocznym. Goście się jednak nie zgodzili. Sława przyjechała m.in. bez czołowego strzelca - Grajpera i... rezerwowego bramkarza. Pierwszy leczy kontuzję, drugi wyjechał do Anglii. To było ryzykanckie, ale odwagi na w miarę otwartą grę zabrakło. Zresztą nie mogło być inaczej, przecież tak samo grali w sierpniu u siebie. Jednak to oni oddali pierwszy strzał. Szczupak Szczygła w 4 minucie był efektowny, ale niecelny. Dwie minuty póĄniej KaĄmierczak broni strzał Łapińskiego z daleka. W 8 Prusak uprzedza Matiasa. PóĄniej jednak rysowała się coraz widoczniejsza przewaga Floty, aż nadeszła 22 minuta. Strzelał Żebrowski, odbitą piłkę przejął Dziuba i przelobował bramkarza gości. Po minucie próbował PrzewoĄniak, jednak piłka zatrzymała się na grząskim gruncie tuż przy bramce. Dopadł ją Dziuba i wepchnął do siatki. W 34 stanął przed szansą na klasyczny hat trick, okiwał już bramkarza, niestety pośliznął się. Szkoda, bo byłby bardzo ciekawy układ (22+23+34=79, a właśnie w 79 minucie strzelił on bramkę w Sławnie). Minutę póĄniej niecelnie z bliska główkuje Szczygieł. W 39 z daleka strzela Rzepecki, ale zbyt przejrzyście i KaĄmierczak łapie piłkę. Podobnie za chwilę Paszek, tyle że niecelnie. W 41 po podaniu Szczęsnego PrzewoĄniak mija się z piłką. Minutę póĄniej Szczygieł z ostrego kąta nie trafia w bramkę. Tuż przed przerwą z wolnego zagrywa Dziuba, ale Skrzypkowi nie udaje się sięgnąć piłki. W drugiej połowie za Rzepeckiego wchodzi Polak i zaraz daje o sobie znać. Nie jeden raz. W 66 zostaje uprzedzony przez KaĄmierczaka. W 68 celnie z wolnego strzela Skrzypek, bramkarz wybija po poprzeczce na róg. W 77 Krajanowski wybija piłkę spod nóg Stępniakowi. W 82 Chyła z daleka tuż nad poprzeczką. W 83 PrzewoĄniak z daleka minimalnie niecelnie. W ostatniej minucie ostro z daleka uderzył NiedĄwiecki, a bramkarz czubkami palców wybił na róg. Zwycięstwo Floty oczywiście jak najbardziej słuszne. Wynik taki jaka gra. No, może bardziej obrazowe byłoby 3-1. Najważniejsze jednak, że były w końcu dalekie strzały, choć to wcale nie po nich padły bramki. Tym samym zawodnicy Floty zapewnili sobie pierwsze miejsce na powitanie 2007 roku. Na drugim powitają go Błękitni, którzy wygrali dziś 4-2 w Szczecinku i powiększyli przewagę nad trzecią Victorią Przecław do czterech punktów. Czwarta jest Pogoń Barlinek. Jak więc widać rozgrywki toczą się pod dyktando uznanych firm. Szkoda tylko, że na ostatnim miejscu jest Arkonia. Waldemar Mroczek (Tangens) Piątek, 10 listopada 2006
Wprawdzie do rozegrania jesienią pozostały jeszcze dwie kolejki IV ligi, ale przed tygodniem zakończyła się pierwsza runda. Każdy z każdym rozegrał po jednym meczu, jedynie spotkanie Victorii Sianów z Astrą Ustronie Morskie przełożone zostało na 25 listopada. Jak wiadomo na prowadzeniu z sześciopunktową przewagą świnoujska Flota. To sporo, ale jeszcze niedawno było dziesięć. W ostatnich dwóch meczach nasi zawodnicy zdobyli tylko jeden punkt. Chwilowa zadyszka, czy głębszy kryzys?
Coraz trudniej Flocie strzela się bramki. W dwóch ostatnich meczach padła tylko jedna. - Opuściło nas w tych meczach szczęście. W Przecławiu nie wykorzystaliśmy dwóch rzutów karnych, w meczu z Pogonią mieliśmy dwa słupki. Dobrze rozgrywamy piłkę, dochodzimy do pozycji strzeleckich, ale brakuje wykończenia. Na początku nie traciliśmy bramek, bywały wysokie zwycięstwa. Z czasem szło jednak coraz trudniej. - Piłkarze są już zmęczeni. Ciężko pracowali, wykonali dobrą robotę. Wszyscy się na nas sprężali, a my musieliśmy wygrywać - usprawiedliwia swych podopiecznych Benesz. Pierwsza runda za nami. Co dalej? - Muszę jeszcze zmobilizować chłopców na te dwa pozostałe spotkania. Potem damy im odpocząć - grudzień będą mieć wolny. Musimy się rozejrzeć za dobrym napastnikiem, który by wykańczał te akcje. Poszukujemy też lewego obrońcy i lewego pomocnika. Na drugiej pozycji raczej niespodziewanie uplasowali się Błękitni Stargard. Duże potencjalne możliwości pokazały Astra i Victoria Przecław. Rewelacyjnie grał Gryf, zawiodła Pogoń Barlinek. Beniaminkowie płacą frycowe, najwyżej jest Sokół na miejscu dziewiątym. Na samym dole jednak ich nie ma. Tabelę zamyka jeden z najbardziej zasłużonych klubów w województwie - Arkonia Szczecin. Nieco wyżej Wybrzeże Rewalskie i GKS Mierzyn. W zespołach przeciwników nie brakuje byłych piłkarzy Floty. W Pogoni II grają Komar i Matwijów, w Przecławiu Miązek i Pietruszka. Komar i Pietruszka są najskuteczniejszymi strzelcami swych drużyn. W Pyrzycach grają Klęczar, Michalski i Dubik, w Barlinku Piasecki, w Mierzynie Noga, w Rewalu Janasiak. W IV lidze grają też przymierzani latem do Floty zawodnicy jak Megger (Darzbór), Kinczel i Moroza (Victoria P.), czy Śliwiński (Energetyk), który nawet zdążył zdobyć dla Floty w tych rozgrywkach bramkę.
Rezerwy wyjeżdżają w niedzielę do Gostynia, a liga wojewódzka juniorów w sobotę do Polic. Waldemar Mroczek (Tangens) Wtorek, 07 listopada 2006
Poza naszą galerią 50 zdjęć z sobotniego meczu, jest też na stronie www.e-fotografik.pl. Łącznie więc z naszymi daje to ok. 80 sztuk (niektóre się powtarzają bo D. Szysz część swoich produktów przesłał także do nas). Takiej ilośći nie było nawet po zdobyciu wojewódzkiego Pucharu Polski!
Zobacz http://www.e-fotografik.pl/reportaz6.html tgPoniedziałek, 06 listopada 2006
36 nowych zdjęć z sobotniego meczu pojawiło się w naszej galerii. Nie tylko zresztą z samej gry, na początku widać tez w efektownych pozycjach rozgrzewających się rezerwowych bramkarzy. Jeż też piłka w siatce, mimo iż goli nie było. Nie wierzysz? SprawdĄ. A ja dziekuję autorom: Pawłowi Dodkowi, Sławkowi Ryfczyńskiemu, Przemkowi Białkowi i Danielowi Szyszowi. Miłego przeglądania.
Zdjęcia z meczu Flota - Pogoń II tgNiedziela, 05 listopada 2006
Bardzo dobry wynik uzyskali podopieczni Czesława Rybczyńskiego pokonując w Golczewie, zajmującą III pozycję w tabeli A klasy, Iskrę 2-1 (1-0). Obie bramki dla Floty II zdobył Grzegorz Bartczak. Gratulujemy. Juniorzy przy rezerwach zremisowali 2-2. Niedziela 05 listopada 2006
Tenisiści stołowi Floty występujący w I lidze udowadniają, że zbyt wcześnie spisywano ich na straty. Przed tygodniem wygrali w Gdańsku, a wczoraj zremisowali w Toruniu z tamtejszym Elektrykiem. Roman Sowiński wygrał obie gry indywidualne, po jednym punkcie zdobyli Kibała, Farejtorow i debel Farejtorow/Wąsowicz. Do pełni szczęścia zabrakło np. zwycięstwa Dimy nad Marchlewskim (Sowiński go pokonał) lub pary Sowiński/Kibała, którzy to zawodnicy tak dobrze spisali się w grach pojedyńczych. Następny mecz w najbliższą sobotę o 16:00 (po meczu piłkarzy ze Sławą), a przeciwnikiem będzie wicelider Olimpia Grudziądz II. tg Sobota, 04 listopada 2006 Flota Świnoujście - Pogoń II Szczecin 0-0
Flota: Sergiusz Prusak, Łukasz Polak (46, Dariusz Czerbiński) Damian Krajanowski, Paweł Skrzypek, Marek Niewiada, Michał NiedĄwiecki, Mariusz Szczęsny, Mateusz Rzepecki (81, Michał Gad), Piotr Dziuba, Jarosław Norsesowicz, Łukasz Żebrowski.
Trenerzy: Adam Benesz, Sergiej Szypowski. Kierownik drużyny: Leszek Zakrzewski. Pogoń II: Tomasz Judkowiak, Wojciech Wójtowicz, Damian Paliwoda, Szymon Sidorowicz, Robert Rawa, Damian Ludwiczak (89, Paweł Mastaleryk), Filip Kasztelan, Adam Durajczyk (46, Tomasz Rydzak), Tomasz Burnejko, Andrzej Matwijów (90+1, Norbert Zając), Rafał Komar. Trener: Sławomir Rafałowicz Kierownik drużyny: Marek Pawlak (wiceprezes klubu!) Żółte kartki: Flota: Rzepecki - 81, NiedĄwiecki - 85 Pogoń II: Judkowiak - 34, Durajczyk - 39 Sędziowali: Tomasz JóĄko, Mariusz Kozub, Rafał Kuśmierczyk (Białogard) Obserwator: Władysław Płocharczyk (Szczecin) Widzów: 200 Piłkarze Floty przechodzą głębszy niż się wydawało kryzys. Po szczęśliwym zwycięstwie w Gryfinie przyszła porażka z GKS Mierzyn, a dziś nasi zawodnicy nie strzelili bramki rezerwom Pogoni. Jest to niepokojące, gdyż przecież nie są to przeciwnicy z górnej półki. Ale może właśnie dlatego? Głębokie cofnięcie, bojaĄliwość w ataku i koncentracja w obronie nie dają naszym zawodnikom swobody na boisku, możliwości gry z kontry i wykorzystania błędów przeciwnika. Jeśli nawet ktoś go popełni zaraz na miejscu znajduje się dwóch - trzech przeciwników i naprawiają. Natomiast niecelnego strzału naprawić się nie da. Zdaniem trenera Szypowskiego główną przyczyną jest zmęczenie, Adam Benesz widzi powód w osłabieniu kadrowym i grą niektórych zawodników nie w pełni sił. Ja od siebie dodałbym jeszcze motyw psychologiczny. Wprawdzie przewaga nad rywalami jest jeszcze znaczna, ale po wpadce przed tygodniem, dziś z każdą minutą widać było coraz częściej brak pomysłu i tracenie głowy nawet przez takich rutyniarzy jak Niewiada. Dziuba, walczy ambitnie, wychodzi na pozycje, strzela głową i z daleka, trafia w słupki i poprzeczki, a ostatnią bramkę zdobył 20 września, czyli w siedmiu ostatnich meczach nie strzelił gola. Jaki kapitan taka drużyna, chciałoby się powiedzieć. Nie można mieć bowiem pretensji do naszych zawodników o ambicję i rozgrywanie piłki, ale wykończenie pozostawia bardzo dużo do życzenia. Zaczyna też chyba naszych zawodników opuszczać szczęście. Przed tygodniem mieliśmy dwa rzuty karne, teraz dwa słupki. Flota grała bez pauzującego za kartki PrzewoĄniaka, przeciwnicy też nie grali w optymalnym składzie. Znane problemy w kadrze pierwszej drużyny Pogoni spowodowały, że podstawowi zawodnicy rezerw pojechali do Krakowa, więc do Świnoujścia przyjechała młodzieżówka. W kadrze na dziesiejszy mecz (wraz z rezerwowymi) tylko bramkarz Tomasz Judkowiak (21 lat) i Andrzej Matwijów (23) nie są młodzieżowcami. Pierwszy strzał w pierwszej minucie oddali goście, konkretnie dobrze nam znany Rafał Komar. Na odwet nie trzeba było długo czekać. W następnej z bocznej linii pola karnego niecelnie uderzył Dziuba. W 4 strzału z daleka próbuje Ludwiczak, ale nie trafia w bramkę. W 11 rzut wolny dla Floty wykonuje Norsesowicz. Uderza ostro, bramkarz odbija piłkę... w słupek. W 16 z podania Skrzypka z bliska strzela Dziuba - tuż obok. W 23 Judkowiak łapie piłkę po kolejnym uderzeniu Dziuby, tym razem głową. W 40 z daleka strzela Norsesowicz wprawdzie celnie, ale szczeciński bramkarz nie ma problemów ze złapaniem piłki. Po przerwie gra nie ulega zmianie. Flota wprawdzie mocniej przyciska, ale skutek ten sam. Przypomina to oglądanie po raz drugi tego samego filmu. W 49 Szczęsny strzela niecelnie z linii pola karnego. W 51 Czerbiński w dogodnej pozycji trafia w boczną siatkę. W 75 z daleka uderza Komar, Prusak z wysiłkiem wybija na róg. W 79 strzał Dziuby głową trafia w słupek. Za chwilę Judkowiak odbija daleki strzał Czerbińskiego, po chwili wyborną szansę ma Niewiada, której chyba szczególnie szkoda. Był w czystej pozycji, tylko strzelać, a on jak sztubak podaje i to jeszcze do tyłu. W 86 Matwijów wykonuje rzut wolny, po którym Prusak broni wolej Komara. W 88 Żebrowski strzela mocno zza linii pola karnego. Po meczu Adam Benesz powiedział: Dlaczego nie wygraliśmy? PrzewoĄniak pauzował za kartki, Skrzypek, Krajanowski i Szczęsny grali z dolegliwościami. Ciągle leczą się Kaczorowski i Mikołajewicz. Nie mamy aż tak szerokiej kadry, by w sposób niewidoczny zastąpić Skrzypka czy PrzewoĄniaka. Widać teraz też, że drużyna jednak wymaga dalszych wzmocnień. Wszyscy się na nas sprężają i murują na własnej połowie - to bardzo utrudnia normalną grę. W o wiele lepszym nastroju był szkoleniowiec Pogoni Sławomir Rafałowicz. Jechaliśmy na ten mecz z duszą na ramieniu, po naukę. Tymczasem moi chłopcy ambicją, determinacją i konsekwencją w obronie zniwelowali różnicę w umiejętnościach, która przecież jest duża. Taki Skrzypek rozegrał więcej meczów w ekstraklasie niż moi zawodnicy w sumie w czwartej. Nie mogliśmy grać odważniej w ofensywie, bo zostaliśmy znacznie osłabieni przez pierwszy zespół. Niektórzy zawodnicy debiutowali dziś w IV lidze. Jestem zbudowany ich postawą. Przy dozie szczęścia mogliśmy nawet wygrać. Jest duża niespodzianka, a mogła być megasensacja. Zresztą ten remis jest dla mnie jak zwycięstwo. Muszę raz jeszcze pochwalić formację obronną. Do tej pory traciliśmy dużo bramek, a tu w jaskini lwa zachowaliśmy czyste konto. Umiejętnie wybijaliśmy Flotę z uderzenia, która uparcie pchała się środkiem. Miała trzy pewne sytuacje bramkowe (dwa razy Niewiada i raz Czerbiński). PóĄniej wkradła się nerwowość, a my graliśmy coraz pewniej. Nie będę się wygłupiał mówiąc, że jakbyśmy śmielej zaatakowali to byśmy wygrali. Graliśmy to, co mogliśmy grać. Waldemar Mroczek (Tangens) Piątek, 03 listopada 2006
Dziwna – to podobnie jak Świna i Piana cieśnina łącząca Zalew Szczeciński z Bałtykiem. Nazwę zawdzięcza tzw. cofkom, czyli napędzaniu do niej wody przez wiatry od morza, co sprawia wrażenie płynięcia w odwrotnym kierunku. Jutro taką cofkę, tyle że w wydaniu piłkarskim, będziemy mieć przy Matejki. Przeciwko swym byłym kolegom zagrają m.in. PrzewoĄniak, Norsesowicz, Żebrowski, Kaczorowski, NiedĄwiecki, być może także Czerbiński i Gad. W zespole Pogoni zobaczymy za to Matwijowa i Komara.
Jak gra się przeciwko byłym kolegom? -Na pewno nie będę niczego udowadniał, bo nie mam nic do udowadniania – mówi były zawodnik Floty, występujący obecnie w Pogoni II – Andrzej Matwijów – ale na pewno będę chciał pokazać się z dobrej strony, jak w każdym meczu. - Sentyment na pewno jest – mówi Cezary PrzewoĄniak. – Na boisku jednak sentymentów nie będzie, będę grał dla Floty, starał się strzelić bramkę i udowodnić, że Flota jest lepsza od Pogoni II. Rezerwy Pogoni to młody zespół, tak więc tym razem młodzież przeciw młodzieży. - Niekoniecznie – oponuje Matwijów –Skrzypka trudno zaliczyć do młodzieży, tacy zawodnicy jak PrzewoĄniak, Żebrowski czy Krajanowski nie są starzy, ale to już rutyniarze. Po raz ostatni Flota grała przeciwko rezerwom Pogoni w maju 2005 roku, a mecz zakończył się wynikiem 5-0 dla Floty. W pokonanej drużynie grali wówczas PrzewoĄniak i NiedĄwiecki, którego w 56 minucie zmienił Norsesowicz. Flota jednak została od tego czasu całkowicie odmieniona, a jak wyglądają dziś rezerwy Pogoni? - Zostało kilku zawodników – mówi Jarosław Norsesowicz, uczestnik tamtego spotkania – jak Skórski, czy Stróż, ale odeszli zawodnicy doświadczeni jak Wydmuszek, czy Kułkiewicz. Pozostał też trener Rafałowicz. Wprawdzie wtedy ćwiczyli nas także panowie Pietrzak i Benesz, ale najwięcej zajęć mieliśmy właśnie z Rafałowiczem. No właśnie. Co na to trener Pogoni? - Żadna tajemnica – mówi Sławomir Rafałowicz, - faworytem tego meczu na pewno nie będziemy, ale jak zagramy na maksimum możliwości, a Flocie trafi się słabszy dzień, może być niespodzianka. Takie mecze zawsze wyzwalają dodatkową motywację. Przyjedziemy powalczyć, na pewno nie tylko na przejażdżkę. Zawodników Floty znam dość dobrze, kilku sam trenowałem. Każdy punkt będzie dla nas sukcesem. Flota jest przyzwyczajona grać na połowie rywala, nabiera więc i w tej materii doświadczenia. To niekwestionowany lider, liga jest wyraĄnie podzielona na Flotę i resztę, już tylko kataklizm może wam pomieszać szyki. Do Floty jedzie się tak jak do Legii czy Wisły w ekstraklasie. Życzę wam jak najlepszych wyników, ale w tym meczu chciałbym potknięcia. Liczę na nieobliczalność mojego młodego zespołu. Nieco innego zdania jest szkoleniowiec biało-niebieskich Adam Benesz. - Pogoń grywała wzmocniona czterema Brazylijczykami i Celebanem, i też przegrywała. Muszę jednak przyznać, że skład ma bardzo silny i nie mogę zrozumieć dlaczego jest tak nisko w tabeli. Ma bardzo mocną II linię, która jest przecież motorem drużyny. Jeśli taki zawodnik jak Komar bywa rezerwowym to znaczy, że miejscem w tabeli nie można się sugerować. Powinniśmy jednak wygrać. Podobnie uważa PrzewoĄniak: - Nie położą się przed nami, będą chcieli zdobyć punkty na liderze. Mecz więc nie będzie łatwy, ale myślę że wygramy bo mamy lepszy zespół. Norsesowicz też jest dobrej myśli, ale ostrzega. - To młody, ambitny zespół nastawiony na walkę. Skórski, Matwijów, Stróż, Komar to na tyle dobrzy zawodnicy, że nie potrzebują posiłków z I ligi, których raczej jutro nie będzie, bo Pogoń I gra przecież prestiżowy mecz z Cracovią. - Jednym z najmocniejszych punktów Pogoni II jest bramkarz Tomasz Judkowiak – uzupełnia Matwijów. Będziemy musieli podjąć walkę. Przeciwnicy mają w składzie kilku profesorów, więc każdy będzie się chciał pokazać z jak najlepszej strony. Jedziemy po trzy punkty, które są nam bardzo potrzebne. Łukasz Żebrowski podsumowuje: - Będziemy chcieli się zrehabilitować po mierzyńskiej wpadce. Nie pozostaje nam nic innego jak zdobyć jutro trzy punkty. Też grałem kiedyś w rezerwach Pogoni, ale od tego czasu dużo się zmieniło, choć niektórzy zawodnicy grają tam do dziś. Nie możemy ich lekceważyć, ale obawiać się też nie. Ano, zobaczymy. Mecz Flota – Pogoń II Szczecin jutro (w sobotę) o 13:00 na stadionie miejskim, wejście od ul. Moniuszki. Pozostałe drużyny Floty grają w niedzielę na wyjazdach. Rezerwy i II klasa juniorów z Iskrą w Golczewie, natomiast liga wojewódzka juniorów z Pogonią w Szczecinie. Z innych meczów czwartoligowych najciekawiej zapowiada się pojedynek Astry z Błękitnymi. Ciekawe też, jak poradzi sobie podbudowany zwycięstwem nad Flotą GKS Mierzyn, który na tym samym stadionie rozegra tym razem... wyjazdowy mecz z Victorią Przecław. Rewelacyjna Stal jedzie do Kamienia Pomorskiego, czy powtórzy wyczyn z Ustronia? Interesująco powinno być też w spotkaniu nieobliczalnych: Iny z Pogonią Barlinek. Natomiast dla dołów bardzo ważne będzie spotkanie Arkonii z Kluczevią. Outsider Wybrzeże podejmuje u siebie Sokoła. Poza tym grają: Darzbór z Victorią Sianów i Energetyk ze Sławą. Waldemar Mroczek (Tangens) Piątek, 03 listopada 2006
Nadeszła kolejna sympatyczna wiadomość. Na towarzyskie spotkania z Cyprem w piłce halowej (futsal) powołany został boiskowy piłkarz Floty Łukasz Żebrowski, który w tej dyscyplinie reprezentuje barwy Pogoni 04 Szczecin.
Będzie to debiut Łukasza w oficjalnym meczu międzypaństwowym. Wcześniej uczestniczył on w zgrupowaniu kadry w Poznaniu, która jednak nie grała wówczas meczów międzypaństwowych, spotykała się jedynie z reprezentacją studentów. Spotkania rozegrane zostaną 21 i 23 listopada na Cyprze. To jest już po zakończeniu rozgrywek IV ligi, ale zbiórka jest w dniu ostatniego meczu Floty z Sokołem tj. 18 listopada o godzinie 12:00 w Warszawie. - Będę jeszcze rozmawiał z trenerami Beneszem i Aftańskim (trener reprezentacji w futsalu - tg) nad kompromisowym rozwiązaniem - mówi Łukasz. Być może uda się załatwić to tak, że do stolicy dojadę po meczu w Pyrzycach. Fajnie, że dostałem tę szansę, postaram się ją maksymalnie wykorzystać. Mam nadzieję, że otworzę sobie tym drogę do dalszych występów, może nawet do udziału w Mistrzostwach Świata, które odbędą się w lutym w Portugalii.. Futsal jest halową odmiana piłki nożnej, podlega PZPN. Ma swoje przpepisy różniące się od futbolu. Drużyna składa się maksymalnie z 12 zawodników, z tym że jednocześnie grać może czterech plus bramkarz. Zmiany odbywają się według zasad zbliżonych do hokeja na lodzie. tg Czwartek, 02 listopada 2006 Polskiej kadrze narodowej nigdy nie udało się zakwalifikować do finałów Mistrzostw Europy. Za to były zawodnik Floty został Mistrzem Europy. I to indywidualnym! Oto co pisze na ten temat dzisiejszy Głos Szczeciński.
Piłkarz V-ligowej Vinety Wolin, były zawodnik Arkonii i Stali Szczecin oraz Floty Świnoujście, Sebastian Rzymski, został mistrzem Europy w getbolu.
Getbol to odmiana piłki nożnej, w której gra dwóch zawodników - jeden na jednego na bardzo małe bramki. Mistrzostwa Europy rozegrano w Opolu. Wzięło w nich udział tylko ośmiu przedstawicieli siedmiu krajów. Na turniej nie dotarł reprezentant Białorusi i został zastąpiony wicemistrzem Polski. Zawodników podzielono na dwie grupy. Rzymski w pierwszym meczu spotkał się z Niemcem. - Przegrywałem, ale udało mi się zremisować 2:2 - opowiada. - Potem grałem z Litwinem i wygrałem aż 7:1. W ostatnim meczu, którego stawką był występ w finale pokonałem Węgra 3:1. Rzymski z pierwszego miejsca awansował do finału, gdzie niespodziewanie spotkał się z wicemistrzem kraju, Piotrem Kotem z Gdańska. - Na pół minuty przed końcem meczu, przy stanie 0:0, miałem rzut karny, czyli strzał z połowy boiska (9 metrów) na pustą bramkę - mówi Rzymski. - Niestety, trafiłem w słupek. O tytule mistrza decydował więc konkurs rzutów karnych. W dwóch pierwszych seriach nie myliliśmy się, ale w trzeciej on nie trafił. Co dostał za mistrzostwo Europy? - Powiem szczerze, że sporo pieniędzy. Ale nie ujawnię ile - uśmiecha się Rzymski. Źródło: Głos Szczeciński (dc) Sobota, 28 paĄdziernika 2006 GKS Mierzyn - Flota 2-1 (1-0)
Flota: Sergiusz Prusak, Damian Krajanowski, Paweł Skrzypek, Marek Niewiada, Michał NiedĄwiecki, Dariusz Czerbiński (65, Mariusz Szczęsny), Łukasz Polak, Jarosław Norsesowicz (62, Mateusz Rzepecki), Łukasz Żebrowski, Piotr Dziuba (69, Marek Łapiński), Cezary PrzewoĄniak. Trenerzy: Adam Benesz, Sergiej Szypowski Kierownik drużyny: Leszek Zakrzewski Mierzyn: Paweł Szadkowski, Paweł Cymanowski, Bartosz Zieliński, Łukasz Machiński, Wojciech Bartłomowicz, Tomasz Mamczyc, Maciej Maciejewski, Tomasz Ptak, Andrzej Noga (62, Tomasz Nowakowski), Tomasz Tyranowski, Wojtek Hryncewicz Trener: Paweł Karczmarczuk Kierownik drużyny: Jerzy Orłowski Żółte kartki: Krajanowski - 50, Niewiada - 81 (Flota) Sędziowali: Artur Martynowski, Robert Pieniężny, Michał Płocharczyk (Szczecin) Obserwator: Stanisław Skorupa Widzów: 100 Odzwyczailiśmy się już od porażek. Nadmiar ich mieliśmy wiosną i już wydawało się, że jesienią będzie nam to oszczędzone. Niestety szlema nie będzie. GKS Mierzyn grał dokładnie tak jak zapowiadał w tekście poniżej Andrzej Noga. Wiedział, że Flota "wjeżdża do bramki" więc uszczelnił pole karne i na krótkim boisku bronił się całą drużyną. Były chwile, że wszyscy zawodnicy obu drużyn poza Prusakiem (a był moment, że i wraz z nim!) mieścili się na jednej trzeciej, a nawet jednej czwartej boiska. Szanse dla siebie widzieli w precyzyjnych kontratakach i wolnych Cymanowskiego. Nie muszę chyba dodawać, że gra toczyła się niemal wyłącznie na połowie GKS. Pole karne było jednak zamknięte niczym twierdza. Oglądaliśmy popisowy przykład walenia głową w mur i prawie żadnych strzałów z daleka. A przecież tylko w tym była szansa na zwycięstwo. Przekonaliśmy się o tym tydzień temu w Gryfinie, to samo było dziś. Mariusz Szczęsny zdecydował się na dwie próby w ciągu 60 sekund i Szadkowski musiał wyjąć. Niestety, poza tym nawet odległość 11 metrów okazywała się zbyt duża. Prowadzenie gospodarze (o ile można ich tak nazywać - mecz był w Przecławiu) uzyskali bardzo prędko. Dośrodkowanie - przedłużenie głową - sam na sam - gol. Flota ciśnie jakby chciała wypuścić powietrze z piłki lekarskiej, a tymczasem w 37 minucie omal nie zrobiło się 2-0. To Andrzej Noga potężnie huknął z narożnika pola karnego - minimalnie niecelnie. Co się odwlecze to nie uciecze. W 52 rzut wolny wykonuje Paweł Cymanowski i dla odmiany uderza z aptekarską precyzją. W 64 za faul na Pawle Skrzypku sędzia dyktuje rzut karny. Cezary PrzewoĄniak strzela jednak w sposób sygnalizowany i Szadkowski odbija piłkę. W 81 Szczęsny strzela z ostrego kąta, Szadkowski paruje piłkę na róg. Minutę póĄniej robi powtórkę, tyle że tym razem skuteczną. Jest więc kontaktowa bramka i odżywają nadzieje, które nabieraja pewności cztery minuty póĄniej. Kolejny rzut karny! Tym razem do piłki podchodzi Prusak i... trafia w słupek. To było bardzo niebezpieczne, piłka bowiem wróciła na boisko, a w naszej bramce nie było bramkarza! Na szczęście mierzynianie nie przejęli tej piłki. Minutę póĄniej wyborną szansę na wyrównanie miał Niewiada, był sam na sam z bramkarzem, zatrzymywany przez obrońców chyba znów nieprzepisowo, ale sędzia już się nie odważył po raz trzeci podyktować karnego dla Floty. Mecz nie był brutalny. Były co prawda faule, pomoce lekarskie, kartki, ale wszystko to, co jest we wszyskich meczach walki. Gospodarze włożyli w ten mecz maksimum serca (vide strzał Cymanowskiego) i koncentracji. Zadaniem ich było przeszkadzać i z tego wywiązali się po mistrzowsku. Może trochę różnicę w wyszkoleniu nadrabiali krzykiem, ale na pewno nie to zdecydowało o wyniku. Wszystkie dziejsze mecze wygrali gospodarze. To oznacza, że przegrali m.in. Gryf i Victoria Przecław. Skorzystali na tym Błękitni, którzy w nadińskim derby pokonali Inę 2-1 i wyszli na drugą pozycję. Dużej szkody więc dziejsza kolejka nie spowodowała. Przewaga Floty wynosi osiem punktów, z tym że mecz Astry w Sianowie został przełożony na 25 listopada, a Pogoń II gra z Energetykiem jutro. Tragedii więc nie ma co robić, ale koniecznie trzeba zacząć strzelać z daleka. Drużyn nie gorszych od GKS jest w tej grupie ~naście, a rywale mogą nabrać wiary. Flota nie jest już nie do pokonania. Waldemar Mroczek (Tangens) Sobota, 28 paĄdziernika 2006
Czyżby obowiązywała zasada, że wyniki tenisistów są odwrotnie proporcjonalne do piłkarzy? Na osłodę bardzo pomyślna wiadomość nadeszła z Gdańska, gdzie teniści stołowi Floty pokonali miejscowy AZS AWFiS 6-4! Po dwa punkty zdobyli Paweł Kibała i Dmitrij Farejtorow, po jednym Roman Sowiński i debel na pierwszym stole (Farejtorow/Sowiński). Niestety nie wystarczyło to do opuszczenia ostatniego miejsca w tabeli. Piątek, 27 paĄdziernika 2006 Stało się tradycją, że tuż przed meczem z Flotą drużynom nagle zwyżkuje forma. Nie inaczej jest tym razem, GKS Mierzyn zajmujący dotąd ostatnią pozycję uzyskał cenny remis 2-2 w Barlinku i awansował o dwa miejsca w górę. Drugą, wyrównującą bramkę strzelił dobrze nam znany Andrzej Noga, który po siedmiu latach gry we Flocie zagra jutro przeciwko niej.
- Jak to się stało, że trafiłeś akurat do Mierzyna?
- Miałem kilka propozycji m.in. z Rewala i Wolina, ale wybrałem Mierzyn. Mam tu wielu kolegów jeszcze z czasów szkolnych, z którymi zaczynałem w Pogoni. Decydującym zaś argumentem było to, że grającym trenerem jest mój serdeczny przyjaciel Paweł Karczmarczuk. - Co słychać poza tym? - Mieszkam i pracuję nadal w Świnoujściu, do Mierzyna dojeżdżam raz w tygodniu na trening i oczywiście na mecze. - Mierzyński klub był przez kilka sezonów w środku tabeli, teraz jednak idzie mu znacznie gorzej i wraz z Arkonią i Wybrzeżem Rewalskim zamyka tabelę... - Wszyscy się tu zastanawiają dlaczego. W poprzednim sezonie na początku nawet prowadził w IV lidze. W tym sezonie było trochę problemów z bramkarzami; jeden wyjechał drugi uległ wypadkowi. W trybie pilnym ściągnięto młodego bramkarza z Pogoni, ale trochę się spalił. Teraz mamy nowego z okolic Choszczna. - Do kogo należy klub? - Do gminy, która wspomaga go jak może, resztę dokłada z własnej kieszeni prezes Roman Maciejewski, prowadzący firmę zajmującą się wyposażeniem wnętrz. - Jakie panują tu warunki? - Amatorskie. Zawodnicy grają dla przyjemności, nie biorą wynagrodzenia. - Kto gra w drużynie? - Nie ma znanych nazwisk. Średnia wieku 23-24 lata. Ja jestem zdaje się najstarszy wiekowo. Kapitanem jest grający w GKS od początku Paweł Cymanowski, stoper który jednak strzelił w tych rozgrywkach najwięcej bramek dla nas. Jest to specjalista od stałych fragmentów gry. - Baza szkoleniowa? - Największym problemem jest szatnia, a właściwie jej brak. Jest już ogłoszony przetarg i wkrótce może ruszy jej budowa. Na razie jednak mecze musimy rozgrywać w Przecławiu. - No właśnie: Mierzyn jest położony zaledwie kilka kilometrów od Przecławia, gdzie jak wiadomo też jest czwartoligowa drużyna. Czy przypadkiem to właśnie nie jest powodem kryzysu GKS? – Absolutnie! Jesteśmy zaprzyjaĄnieni z Victorią, zgodnie współpracujemy i nie ma mowy o jakiejkolwiek konkurencji, czy tym bardziej konflikcie. Najlepszy dowód, że bez problemów udostępniają nam boisko. - Jakie panują w Mierzynie nastroje przed spotkaniem z liderem? Co jesteście w stanie przeciwstawić? - Na pewno czujemy respekt, choć obserwując ostatnie poczynania Floty widać coraz większe trudności z wygrywaniem. Postaramy się to wykorzystać. Motywować nie będzie trzeba, a cuda się zdarzają. Na pewno się nie położymy. Przeciwstawić możemy jedynie konsekwentną grę w obronie, bez popełniania błędów, agresywne krycie, zero swobody, ewentualnie kontrataki. Flota ma szybkich, wybieganych zawodników, gra pierwszą piłką, ale mało strzela z daleka, stara się wjechać z piłką do bramki, więc może tu jest właśnie szansa dla nas. Będziemy musieli bronić się całą drużyną. Nie wiem, kto będzie czyhać w przodzie, możliwe nawet że ja, bo ostatnio grałem w ataku, ale to już zależy od trenera. - Dziękuję za rozmowę. Rozmawiał Waldemar Mroczek Niedziela, 22 paĄdziernika 2006
Nic nie jest już w stanie odebrać naszym zawodnikom pierwszego miejsca po I rundzie. Dziesięć punktów przewagi nad rywalami na dwie kolejki przed końcem to strata nie do odrobienia. Jeśli nasi piłkarze wygrają ponadto kolejny mecz (w sobotę z GKS Mierzyn w Przecławiu), wiadomym będzie też, że Flota rozpocznie rok 2007 z pozycji lidera. Nie znaczy to, że o nic już w tej rundzie nie walczymy. Drużyna postawiła sobie oprócz tego ambitny cel nie przegrania w tej rundzie żadnego meczu i to też staje się coraz realniejsze.
Wszystko wskazuje więc na to, że czeka nas spokojna zima. Nie znaczy to jednak, że już nalezy świętować. Te cztery pozostałe mecze przecież nie wygrają się same, a wiosna bedzie trudna. Całą czołówkę mieć będziemy wszak na wyjazdach (Gryf, Astra, Przecław, Błękitni). Jesteśmy jednak dobrej myśli, bo trudno nie być. Tak, czy owak serdecznie dziękujemy za kawał już zrobionej dobrej roboty wszystkim którzy się do tego przyczynili, a w szeczególności: prezesowi Edwardowi Rozwałce, sponsorowi Michałowi Leonowiczowi, trenerom Adamowi Beneszowi i Sergiejowi Szypowskiemu, i nade wszystko oczywiście amitnym, walecznym zawodnikom. Wszystkim bez wyjątku. Waldemar Mroczek Sobota, 21 paĄdziernika 2006 Energetyk Gryfino - Flota 0-1 (0-0)
Flota: Sergiusz Prusak, Damian Krajanowski, Paweł Skrzypek, Michał NiedĄwiecki, Marek Niewiada, Mariusz Szczęsny, Dariusz Czerbiński (46, Łukasz Polak), Jarosław Norsesowicz, Łukasz Żebrowski, Piotr Dziuba, Cezary PrzewoĄniak. Trenerzy: Adam Benesz, Sergiej Szypowski Kierownik drużyny: Leszek Zakrzewski Energetyk: Paweł Horodyski, Kamil Stępień, Andrzej Łęczewski (80, Tomasz Marat), Marek Minkwitz, Łukasz Kargol (80, Paweł Plis), Łukasz Deptuła (65, Kamil Najda), Marcin Pietraszewski, Łukasz Łazarz, Przemysław Szymborski, Robert Śliwiński (82, Marcin Krupa), Marcin Mielnik Trenerzy: Marek Blumka, Marek Minkwitz Kierownik drużyny: Witold Lewandowski Żółte kartki: Mielnik (Energetyk) - 41. Sędziowali: Jacek Demczur, Marek Minkwitz, Witold Lewandowski (Recz) Obserwator: Zenon Tupacz Widzów: 200
Mecz nie był porywający. Przewaga w polu i umiejętności techniczne były po stronie Floty, po stronie gospodarzy szczelna obrona, żelazna dyscyplina taktyczna i Robert Śliwiński, który bodaj jako jedyny nie bał się Floty i przyznać trzeba, że był bliski sprawienia psikusa. Jeśli chodzi o ilość klarownych sytuacji podbramkowych, to była jednak na korzyść Energetyka. Zawodnicy Floty koniecznie chcieli z piłką wjechać do bramki gospodarzy. A wobec wspomnianej szczelnej obrony gryfinian, było to niemożliwe, a co najmniej bardzo trudne. Szansą były więc strzały z daleka. Ale na te piłkarze ze Świnoujścia zdobyć się nie mogli lub nie chcieli. Wreszcie zdecydował się po 55 minutach gry Jarosław Norsesowicz i huknął zza linii pola karnego tuż przy słupku tak zaskakująco, że większość widzów zrozumiała o co chodzi dopiero gdy piłka była w siatce. Pierwszą sytuację miał w 2 minucie Cezary PrzewoĄniak, jednak nie sięgnął piłki jak należy i ta mu uciekła. Najbliższa zdobycia prowadzenia była jednak Flota w 21 minucie, kiedy to strzał Piotra Dziuby trafił w górną część poprzeczki. W 25 po raz pierwszy daje o sobie znać Śliwiński. Strzeżony przez trzech obrońców próbuje mimo wszystko wyjść na czystą pozycję, ale się spala, tzn. strzela zbyt szybko i niecelnie. W 36 uderza z wolnego także niecelnie. Tuż przed przerwą wpada w pole karne, jest sam na sam z bramkarzem, III-ligowy arbiter Jacek Demczur dopatruje się w interwencji Prusaka nieczystości i dyktuje rzut karny dla gospodarzy. Wykonuje go Marcin Pietraszewski i strzela w lewo obok bramki. W drugiej połowie znów daje się we znaki Śliwiński, dwukrotnie wpadając w nasze pole karne. W 54 Prusak uprzedza Szymborskiego. Dwie minuty póĄniej był opisywany wczesniej rozstrzygający strzał Norsesowicza. Kolejną szansę miał ponownie Norsesowicz w 60 minucie, uderzył z ostrego kąta z lewej strony, Horodyski zmienił kierunek lotu, ale na prawym skrzydle nie było żadnego zawodnika Floty. W 72 Prusak obronił strzał Łęczewskiego. Po chwili kontra Floty i strzał Dziuby obroniony przez Horodyskiego. W 87 Prusak wybił piłkę daleko do przodu, ta momentalnie trafiła w pole karne do PrzewoĄniaka, który jednak trafił w bramkarza. W ostatniej minucie gry z ostrego kąta uderzył Polak, a turlającą się do bramki piłkę wybił w ostatniej chwili Łazarz. Tak więc Flota tym razem wymęczyła zwycięstwo, ale najważniejsze że wygrała i przewaga nad peletonem wzrosła już do 10 punktów. W Ustroniu Morskim doszło bowiem do sensacji najwyższego kalibru; wicelider - miejscowa Astra - został rozgromiony 0-4 przez słabiutko spisującą się do tej pory Stal Szczecin. W meczu goniących ją drużyn Victoria Przecław pokonała 2-1 Błękitnych Stargard. Do Astry i Victorii dołączył Gryf Kamień Pomorski, a że wygrał bezpośrednie mecze z obdwiema to i został wiceliderem. Gratulacje! Zmiana nastąpiła też na ostatnim miejscu. Tu także trzy drużyny mają tę samą liczbę punktów, dzięki temu że GKS Mierzyn nieoczekiwanie zremisował 2-2 w Barlinku. Drużyna Andrzeja Nogi ma sposród nich najlepszy bilans meczów bezpośrednich, więc przekazała czerwoną latarnię Wybrzeżu Rewalskiemu. Trochę to przykre, bo inne kluby znad morza zajmują najwyższe pozycje, lecz cóż taki jest sport. Skoro nie radzi się u siebie z rezerwami Pogoni... Wracając do Mierzyna - to najbliższy przeciwnik Floty. Stało się dziwną tradycją, że forma drużyn przed meczem z Flotą zwyżkuje. Wygląda więc na to, że za tydzień znów może być ciężka przeprawa. Ale łatwych meczów nie będzie - nikt nie odpuści liderowi. Waldemar Mroczek (Tangens) Piątek, 20 października 2006
Jutro Flota wyjeżdża do Gryfina. Wychowankami tamtejszego Energetyka są m.in. bracia Łapińscy.
Obecnie z klubem tym nie mamy już żadnych powiązań. - mówi najmłodszy z nich Marek, obecnie zawodnik Floty - Trzej bracia grają w Niemczech, ojciec jedynie kibicuje. Grałem tam w juniorach i rezerwach, w roku 2003 przyszedłem do Floty. Mam jednak kontakt z tym klubem, latem tego roku w okresie roztrenowania nawet z nimi ćwiczyłem. Trenerem jest pan Marek Blumka, którego jestem wychowankiem.
- To świetny fachowiec - dodaje Robert Śliwiński, zawodnik Energetyka, który rozpoczynał ten sezon we Flocie. - Potrafi dobrze poukładać zespół, nie zawsze jednak nam udaje się zrealizować jego założenia. Robert jest zawodnikiem wszechstronnym, jego mocnym atutem są m.in. strzały z daleka. Aktualnie gram na dwóch pozycjach. Najczęściej jako napastnik, ale bywało że podobnie jak we Flocie grałem w defensywnej pomocy. W tych rozgrywkach strzeliłem dotąd trzy bramki; jedną dla Floty, dwie dla Energetyka i nie zamierzam na tym poprzestawać.
Po raz ostatni w lidze Flota grała z Energetykiem w sezonie 1998/99 (III liga). Gryfinanie przez całe praktycznie rozgrywki zajmowali ostatnią pozycję i byli dostarczycielem punktów. Jednak na mecze z wyspiarzami mobilizowali się nadzwyczaj. W Świnoujściu prowadzili do przerwy 1-0, a w drugiej połowie potrafili ze stanu 1-3 wyrównać. W rewanżu, choć byli już pogrążeni, wygrali po rozegraniu życiowego meczu 2-1. W spotkaniu tym pierwszą swą bramkę w III lidze strzelił Sebastian Okrzeja. Robert tego meczu nie pamięta, bo był wówczas zawodnikiem gryfińskiej Polonii, Marek pamięta tylko wynik. W bieżącym sezonie po udanym starcie energetycy zajmują dziś dziesiątą pozycję. Marek jednak ostrzega: To zgrany zespół. Oparty jest na wychowankach i zawodnikach z okolic Gryfina. Tylko kilku jest przyjezdnych, klubu po prostu nie stać na transfery. Drużyna jest jednak bardzo groźna, a niższa pozycja wynika z kłopotów ze skutecznością, błędów w obronie i braku szczęścia. Możliwości są jednak dużo większe niż sugeruje to pozycja w tabeli. - Na pewno nie będziemy chłopcem do bicia - dodaje Robert. - Nie gramy tak widowiskowo jak Flota, ale liczyć z nami musi się każdy. Mamy ciekawy zespół, któremu jednak przytrafiło się kilka niepotrzebnych wpadek, np. porażka u siebie z Arkonią. Ostatnie dwa mecze jednak wygraliśmy i mam nadzieję, że idzie ku lepszemu. Jest kilku interesujących zawodników jak np. bramkarz Paweł Horodyski, którego konfrontacja z Prusakiem zapowiada się nader ciekawie. Jak zagra Energetyk przeciwko Flocie? Skryje się za murem, czy będzie atakować? Czy trener Blumka czymś zaskoczy? Przygotuje jakąś niespodziankę, tajną broń? - Nie sądzę - mówi Marek Łapiński. - Na pewno gospodarze nie pozwolą sobie na otwartą grę przeciwko nam. Będą się bronić i kontratakować. Szczególnie uważać trzeba na Śliwińskiego, Najdę i Deptułę. Jest jeszcze mój rówieśnik Andrzej Łęczewski, mający bardzo groźne uderzenie z dystansu, ale nie wiadomo czy zagra, bo akurat odbywa służbę wojskową. Jak w takim razie grać przeciwko nim? - pytamy "Młodego Łapkę". - Atakować. Każdy mecz gramy ofensywnie i nie widzę powodu dla którego mielibyśmy przeciw Energetykowi grać inaczej. Robert Śliwiński mówi jeszcze o przedmeczowych nastrojach w Gryfinie: Bardzo chcemy wygrać, choć oczywiście zdajemy sobie sprawę, że Flota jest faworytem tego meczu i całych rozgrywek. Uważam jednak, że możemy postarać się o niespodziankę. Myślę, że będzie to dobry mecz i nie zawiedziemy kibiców, których prawdopodobnie przyjdzie więcej niż na inne mecze. Chciałbym strzelić bramkę Serkowi, który w niedawnej rozmowie mówił żartem, żebym nie kopał za bramkę bo nie będzie mu się chciało biegać po piłkę. - Chciałbym z całego serca pozdrowić kierownictwo, trenerów i przede wszystkim zawodników Floty - mówi na zakończenie Robert Śliwiński. Spotkanie Energetyk - Flota jutro o godzinie 14:00 w Gryfinie. Poza tym najciekawiej zapowiadają się mecze Victorii Przecław z Błękitnymi Stargard i Gryfa Kamień z Sokołem Pyrzyce. Wicelider Astra gra u siebie ze słabiutką Stalą Szczecin. Pozostałe zespoły Floty grają również na wyjazdach. Najbliżej rezerwy i II klasa juniorów, bo w Międzyzdrojach (juniorzy - sobota godzina 11:00, seniorzy - 13:00). Zawodnicy ligi wojewódzkiej juniorów jadą w niedzielę do Złocieńca. Waldemar Mroczek (Tangens) Poniedziałek, 16 października 2006
Na meczu z Wybrzeżem Rewalskim obecni byli Paweł Dodek, Sławomir Ryfczyński i Daniel Szysz. Wszyscy oni robili zdjęcia i dzięki temu nasza galeria wzbogaciła sie o kolejne 28 zdjęć. Uwiecznione na nich zostały m.in. bramki, w tym dokładnie zdjęty rzut wolny Pawła Skrzypka. Dziękujemy.
Zdjęcia z meczu Flota - Wybrzeże Rewalskie tgSobota, 14 października 2006 Flota - Wybrzeże Rewalskie Rewal 3-1 (0-0)
Flota: Sergiusz Prusak, Łukasz Polak (60, Mateusz Rzepecki), Paweł Skrzypek, Michał Niedźwiecki (84, Łukasz Mikołajewicz), Marek Niewiada, Mariusz Szczęsny, (73, Dariusz Czerbiński), Jarosław Norsesowicz, Łukasz Żebrowski, Piotr Dziuba, Cezary Przewoźniak, Damian Krajanowski (77, Marek Łapiński). Trenerzy: Adam Benesz, Sergiej Szypowski Kierownik drużyny: Leszek Zakrzewski Wybrzeże Rewalskie: Rafał Krzewski, Andrzej Gawron, Dariusz Wilejto, Krzysztof Waligóra, Dariusz Janasiak, Tomasz Kwaśniewski, Wojciech Kseniak, Łukasz Borger (82, Mariusz Mamiński), Kornel Sobkowiak (46, Krzysztof Lisowski), Robert Żolik, Grzegorz Jasiński. Trener: Robert Żolik Kierownik drużyny: Mariusz Mamiński Żółta kartka: Jasiński (Wybrzeże) - 79 Sędziowali: Dariusz Królikowski, Robert Pieniężny, Wojciech Woźniak (Szczecin) Obserwator: Jerzy Głomski (Szczecin) Widzów: 400 Można było wygrać wysoko, ale i był moment w którym wynik 3-1 wzięlibyśmy w worku. To za sprawą bezbramkowej pierwszej połowy i bardzo szczelnej obrony gości. Jednak nie od razu. Na początku Flocie uadawało się przedzierać nawet w pole bramkowe. Taką sytuację miał w 4 minucie Cezary Przwoźniak, jednak zbyt długo zwlekał, a bramkarz wykazał zimną krew, wybił piłkę a dobitkę zablokowali obrońcy. Minutę później Dziuba uderzył z wolnego tuż przy narożniku, jednak piłka "nie dojrzała" światła bramki. W 18 pierwszy strzał gości oddał grający trener Robert Żolik. Do tego momentu Flota zdecydowanie przeważała i wydawało się, że pęknięcie worka z bramkami jest tylko kwestią czasu, jednak obrona gości robiła się coraz szczelniejsza. W 22 główka Niewiady z bliska tuż nad poprzeczką, w 30 Żebrowski przestrzelił z bliska, a w 33 Dziuba nie trafił z główki również z bliskiej odległości. Po przerwie Flota znowu przyciska. W 48 Krzewski broni szczupak Polaka. Cztery minuty później Polak sięga piłkę przy samej narożnej chorągiewce, wrzuca na óśmy metr do Przewoźniaka, który strzałem głową zdobywa prowadzenie. Na kolejnego gola przyszło czekać kwadrans, potem bramki padały już co 10 minut. Najpierw jednak była 60 minuta, w której goście omal nie wyrównali. To Żolik z bliska główkował, jednak Prusak wykazał się refleksem i wybił na róg, po którym strzelali Jasiński i Waligóra, ale Prusak znowu był górą. W 67 Szczęsny otrzymał dokładne podanie od Żebrowskiego i posłał piłkę akurat tam, gdzie bramkarz nie był w stanie jej sięgnąć. W 70 Żebrowski strzela z ostrego i kąta lecz Krzewski czubkami palców wybił na róg. Minutę później tuż obok słupka strzela Dziuba. W 75 Przewoźniak z narożnika pola karnego uderza tuż nad spojenie. W 77 rzut wolny wykonuje Skrzypek. Strzał jak zwykle bardzo precyzyjny, Krzewski odbija piłkę, ale nie jest w stanie posłać jej poza prostokąt bramki i ta po odbiciu się od słupka wpada do bramki. Następuje odprężenie, jednak goście w 87 minucie strzelają honorowego gola. To Żolikowi udaje się przerzucić piłkę nad Prusakiem. Goście dostają wiatr, nabierają wiary i atakują. Kolejną szansę Żolik ma w 89 minucie, ale zdobywa tylko rzut rożny. Kto był lepszy nie ma wątpliwości, jednak zwycięstwo przyszło zbyt ciężko. Było tak jak mówił wczoraj Jarosław Norsesowicz: żeby uniknąć nerwówki trzeba szybko strzelić gola. Nie udało się i do 52 minuty były nerwy. Flota utrzymała więc siedmiopunktową przewagę nad Astrą, która pewnie wygrała dziś w Kluczewie. Zaskakująca końcówka na Niebuszewie; Stal prowadząc do 89 minuty przegrywa 1-2! Błękitni gromią coraz bardziej chimeryczną Pogoń z Barlinka. W pojedynku dwóch Victorii żadna nie odnosi... victorii. Outsider GKS Mierzyn brnie w coraz większe tarapaty, dziś nie dał rady u siebie Enegetykowi. Trzyma jednak kontakt ze stawką, bo przegrała nie tylko Stal lecz także Arkonia "wyjazd" do Pogoni II. Sokół remisuje z Darzborem a Sława przegrywa z Gryfem. W XV kolejce Flota jedzie do Gryfina. Ciekawie powinno być w pojedynkach Victorii Przecław z Błękitnymi i Gryfa z Sokołem. Wicelider Astra nie powinien mieć większych problemów ze Stalą, ale drużyny mające nóż na gardle potrafią robić nieprawdopodobne rzeczy. Na to tym liczymy. Waldemar Mroczek (Tangens) Sobota, 14 października 2006 Atakować i szybko strzelić
Jarosław Norsesowicz w poprzednim sezonie grał w Wybrzeżu Rewalskim. Teraz jest zawodnikiem Floty i dziś (o ile trener go wystawi) zagra przeciwko niedawnym kolegom z drużyny. Poprosiliśmy go więc o krótką wypowiedź w tej sprawie.
Do Rewala trafiłem z Pogoni II. Graliśmy sparing z wojewódzką kadrą juniorów, któremu przyglądał się trener Bieniek i zaproponował mi kontrakt z Wybrzeżem. Zgodziłem się i przez rok broniłem barw tego klubu, który jako jedyny zagrażał Redze w walce o III ligę. Latem jednak odeszło z niego pięciu zawodników: Gajda, Bejnierowicz, Dymek, Grzegorczyk i ja. Uzupełnienia okazały się słabsze, stąd niższa pozycja rewalan w tym sezonie, myślę jednak że możliwości ich są o wiele większe i na straty na pewno spisywać ich nie można. Najmocniejszą stroną Wybrzeża jest środek pola z Kwaśniewskim i Kseniakiem. Warunki do trenowania mają doskonałe; latem oddano nowa płytę w Niechorzu, mają więc i trawiastą, i sztuczną, w doskonałym stanie. Tam też rozgrywają swe mecze. W spotkaniu z nami prawdopodobnie będą się bronić i kontrować, zwłaszcza że najgroźniejsi napastnicy – Paszkowicz i Kostyk leczą kontuzje. Musimy więc atakować od pierwszej minuty i żeby uniknąć nerwów jak najprędzej strzelić pierwszego gola. Waldemar Mroczek (Tangens) Sobota, 14 października 2006
Niepokonana w tym sezonie Flota ma już znaczną, wynoszącą siedem punktów, przewagę nad najgroźniejszym przeciwnikiem. Dziś jest szansa na powiększenie jej. Wyspiarze grają bowiem u siebie ze słabo spisującym się w tych rozgrywkach Wybrzeżem Rewalskim, podczas gdy najgroźniejszego konkurenta – Astrę Ustronie Morskie – czeka trudny wyjazd do broniącej się przed spadkiem Kluczevii. Skoro gospodarze potrafili zremisować z Flotą, na pewno nie są straceni i w występie przeciwko Astrze.
Przede wszystkim trzeba jednak pokonać Wybrzeże. Szanse gości w tym meczu są znikome, ale Flota jak nie chce robić niemiłych niespodzianek musi poprawić skuteczność. Nie każdy przeciwnik pozwoli sobie na kilkanaście sytuacji strzeleckich. W lidze drużyny te spotkają się po raz pierwszy, rozegrały jednak ze sobą sporo meczów towarzyskich, grały także w Pucharze Polski. Ostatni kontakt miał miejsce 18 lutego w Świnoujściu i zakończył się zwycięstwem gości 4-2, a jedną z bramek dla nich strzelił z rzutu karnego Jarosław Norsesowicz. Z pozostałych meczów na czoło wysuwa się pojedynek trzecich w tabeli Błękitnych Stargard z piątą Pogonią Barlinek. Zajmująca czwarte miejsce Victoria Przecław wyjeżdża do swej imienniczki w Sianowie. Dla dolnej strefy bardzo ważne będzie derby Szczecina Pogoń II – Arkonia. Outsider – GKS Mierzyn gra u siebie z Energetykiem i musi za wszelką cenę wygrać, jeśli chce trzymać kontakt ze stawką. Poza tym grają: Sława z Gryfem, Sokół z Darzborem i Stal z Iną. Flota - Wybrzeże Rewalskie dziś o 15:00 w Świnoujściu. Rezerwy grają na bocznym z Pionierem Żarnowo o 13:00, przedmecz juniorów o 11:00, natomiast juniorzy z ligi wojewódzkiej grają w niedzielę z Orłem Wałcz: o 12 młodsi, o 14:00 starsi. Wszystkie mecze w Świnoujściu. Waldemar Mroczek (Tangens) Piątek, 13 października 2006
Na środowym meczu o Puchar Polski Floty II z III-ligowcem był z aparatem Paweł Dodek, dzięki czemu spotkanie zostało uwiecznione w naszej galerii. Zapraszam do oglądania w akcji m.in. Kupczyka, Pflantza, Bartczaka, Husa, Bronieckiego, Mączniańskiego, Kryszałowicza, Dubieli, Polakowskiego. Autorowi zdjęć jak zawsze dziękuję.
Flota II - Rega Merida w obiektywie tgŚroda, 11 października 2006 Flota II - Rega Merida Trzebiatów 0-1 (0-0)
Piłkarze rezerw Floty po dobrym meczu i ambitnej walce przegrali dziś spotkanie IV rzutu Pucharu Polski z III-ligową Regą Meridą Trzebiatów 0-1. Bramkę w 62 minucie zdobył Piotr Dubiela.
Na boisku nie było widać różnicy klas. Zwłaszcza w pierwszej połowie gospodarze mieli więcej z gry. Stworzyli też więcej stuprocentowych sytuacji, jednak brakowało śmiałości przy strzałach. W 32 minucie tuż przed bramką trzebiatowian znalazł się Kupczyk, jednak zarówno jego strzał jak i dobitka Pflantza zostały odbite przez rywali. W 44 minucie Dariusz Mączniański strzelił z ostrego kąta tuż obok słupka, a tuż po przerwie dwie idealne sytuacje miał Bartczak. Najpierw przestrzelił z 5 metrów, a dwie minuty potem zbyt długo się przymierzał i bramkarz zdołał obronić. Później świnoujścianie stopniowo opadali z sił, aż wreszcie w 62 minucie w zamieszaniu podbramkwym Dubiela strzelił pod poprzeczkę, rozstrzygając losy meczu. Goście takich sytuacji nie mieli, otrzymali za to w 7 minucie prezent od sędziego w postaci zupełnie nie należnego rzutu karnego. Sprawiedliwości jednak stało się zadość i Franke obronił strzał Dubieli, a dobitka wyszła wysoko nad poprzeczką. Poza tym trzebiatowianie oddali kilka groźnych strzałów z daleka, głównie za sprawą Wojciecha Polakowskiego. Z kadry pierwszego składu Floty grał tylko Franke i od 57 minuty Gad, natomiast zasiliło zespół siedmiu juniorów. Oto pełny skład: Rafał Franke, Dariusz Mączniański, Waldemar Broniecki, Rafał Szyszkowski, Kamil Waliszewski, Krzysztof Hus, Sebastian Sakowski (73, Dawid Nowak), Kornel Pflantz, Marek Kryszałowicz (57, Michał Gad), Grzegorz Bartczak (86, Paweł Nowak), Łukasz Kupczyk (86, Dominik Szabliński). W drużynie gości wystąpili m.in. Dubiela, Polakowski, Ignaszewski, Cebulski. Tym samym Flota II zakończyła przygodę w Pucharze Polski. Pokonała trzy przeszkody (walkower z Falą Międzyzdroje, 4-3 z Jantarem Dziwnów i 1-0 ze Spartą Gryfice) i była bliska sprawienia niespodzianki dzisiaj. Dziękujemy zawodnikom i gratulujemy trenerowi Czesławowi Rybczyńskiemu. Teraz ich miejsce zajmie Flota I, która przystąpi do rozgrywek od V rzutu, czyli najbliższej rundy. Waldemar Mroczek (Tangens) Wtorek, 10 października 2006
Czwartoligowcy rozegrali w sobotę trzynastą kolejkę. Czy dla kogoś była ona pechowa? Dla Arkonii porażka 1-2 z liderem na pewno niefartem nie jest, prędzej już dla Floty, ale w końcu jest zwycięstwo, więc o złych mocach mówić nie można. A inni? Ani porażka Wybrzeża z Energetykiem, ani remis wicelidera z Sokołem nie są nieszczęściem dla żadnej z drużyn, tym bardziej że - jak wynika z relacji prasowych - wyniki są zasłużone. Były za to dwa dramaty indywidualne. Bramkarz Victorii Sianów Borak wpadł razem z piłką do bramki, zaś Paszek ze Sławy strzelił bramkę samobójczą w piątej mminucie czasu doliczonego. Nie były to jednak bramki decydujące. Sława i bez niej przegrywała 0-1, a bramka Boraka była na 0-4. Łącznie w tych rozgrywkach padło już sześć samobramek (takie piękne słowo wymyślił kiedyś katowicki "Sport", niestety wycofał się z tej słusznej idei). Poprzednie cztery padały wyłącznie w meczach Błękitnych Stargard; trzy na ich korzyść (!), jedną strzelili sobie sami.
Tym razem jednak zespoły Błękitnych strzelały przeciwnikom. I to bardzo ostro! Czwartoligowcy pokonali 7-1 outsidera GKS Mierzyn, zaś drużyny juniorskie zaaplikowały Flocie w sumie aż 14 goli. Przegrały też nasze rezerwy, ale zachowały pozycję lidera A klasy. Niepowodzenia drużyn juniorskich zrefundowali juniorzy II klasy wygrywając 10-1 w Sownie. Rezerwiści będa rehabilitować sie w środę. O godzinie 15:30 zagrają na bocznym boisku o Puchar Polski z III-ligową Regą-Meridą Trzebiatów, obecnym klubem Łukasza Cebulskiego. Zdecydowanym faworytem są oczywiście goście, ale w piłce nożnej nie ma pewniaków. Liczymy na ciekawy mecz i ambitną walkę naszych zawodników, a jeśli sprawią niespodzianke będziemy bardzo szczęśliwi. Jeśli przegrają, nikt żądać głów nie będzie. Z drugiej strony - jeżeli rezerwy wygrają to odpadnie kolejny potencjalny przeciwnik z wyższej klasy dla pierwszego zespołu. A Kotwica już odpadła (3-4 w Sianowie z Victorią), więc na placu boju pozostałyby jedynie ewentualnie Police (grają w Mierzynie). Inni dopiero na szczeblu centralnym. Pierwszy zespół Floty trafił wolny los i swój udział rozpocznie w piątym rzucie. A może by tak na pięćdziesięciolecie klubu do awansu do III ligi dorzucić Puchar Polski szczebla wojewódzkiego i mecze z atrakcyjnymi przeciwnikami? Podobno puchar jest mniej ważny od ligi, ale gdy zapytamy któregokolwiek kibica o najbardziej zapamiętany mecz Floty, prawie każdy bez wytchnienia poda spotkanie o Puchar Polski. Szansa jest, na pewno Flota znajduje się na liście głównych pretendentów. To jednak przyszłość. Na razie przyjdźmy w środę dopingować rezerwy. Waldemar Mroczek (Tangens) Niedziela, 08 października 2006
Czwartoligowcy wygrali 2-1 i to jest najważniejsza i najradośniejsza wiadomość weekendu. Na innych boiskach nie było już tak dobrze. Rezerwy doznały niespodziewanej porażki 1-2 w Sownie, powetowali ją jednak juniorzy przy A klasie, którzy rozgromili Sowiankę aż 10-1. Zupełnie nieudany okazał się natomiast wypad juniorów z ligi wojewódzkiej, którzy przegrali z Błękitnymi w Stargardzie 1-5 (młodsi) i 0-9 (starsi). Sobota, 07 października 2006 Arkonia Szczecin - Flota 1-2 (0-2)
W sobotę o 16:00 piłkarze Floty wystąpią w Lasku Arkońskim w Szczecinie. Rywal zajmuje miejsce w ogonie, ale ostatnie dwa mecze - pod wodzą nowego trenera Zbigniewa Kozłowskiego - wygrał. Czy jest to zapowiedź lepszych czasów dla tego zasłużonego klubu?
- Rzeczywiście idzie ku lepszemu - mówi Henryk Wawrowski, jeden z najsławniejszych piłkarzy w historii Pomorza Zachodniego, do niedawna menedżer Arkonii. - Po dziewięciu kolejnych spotkaniach bez zwycięstwa wygrała dwa kolejne mecze i pomału się dźwiga. Lepszych w ostatnim czasie wyników nie wiążę jednak ze zmianą trenera. Oczywiście bardzo dużo od niego zależy, odpowiednio ustawiony zespół to podstawa sukcesu, ale zawodnicy zostali ci sami. Podbudowana ostatnimi zwycięstwami na pewno tanio skóry nie sprzeda. Arkonia jest jednym z najbardziej zasłużonych klubów Szczecina. Pół wieku temu grała nawet w ekstraklasie, potem bardzo powoli, ale systematycznie staczała się w dół. Najpierw balansowała między II a III ligą, potem między III a IV, a od ponad 20 lat jest zakotwiczona na IV froncie. Czy obecna pozycja w tabeli przepowiada jeszcze gorsze czasy? Oby nie. Ostatnie dwa zwycięstwa pozwalają żywić nadzieję, tyle, że Flota jedzie tam przecież z jednoznacznym zamiarem przerwania tej passy. Pozostałe zespoły Floty też grają na wyjazdach. Juniorzy z ligi wojewódzkiej jadą do Stargardu, natomiast zespoły A-klasowe do Sowna. Waldemar Mroczek (Tangens) Środa, 04 października 2006
Krzyk przeszył powietrze. Zawodnik pada na murawę i wije się z bólu. Ktoś wybija piłkę na aut. Na boisko wpada masażysta lub lekarz. Po kilku chwilach i udzieleniu pomocy piłkarz wstaje i gra dalej lub zostaje zniesiony. Wrzut z autu, wykonawcy zwracają piłkę przeciwnikom i można grać dalej.
Takich obrazków w piłce nożnej jest mnóstwo. O wiele więcej niż bramek. Praktycznie nie ma bez nich meczu. Nie zawsze skutkują one choćby rzutem wolnym, często jest to zgodne z obowiązującymi przepisami, bo futbol to ponoć "męska" gra. Ochrona zdrowia zawodnika jest w piłce nożnej na żałosnym poziomie. A co w takim razie jest w futbolu przestępstwem, za które obligatoryjnie rozdaje się kartki? I tu dochodzimy do kompletnego nonsensu usankcjonowanego przez FIFA. Okazuje się, że cięższym przewinieniem od powalenia przeciwnika jest kopnięcie piłki po gwizdku, złapanie jej w ręce czy ratowanie klubowej flagi. Za to właśnie w ostatnich meczach piłkarze Floty byli karani. Trzydziesta piąta minuta meczu w Goleniowie. Cezary Przwoźniak jest spalony. Zgodnie z ostatnimi wytycznymi sędzia czeka aż zawodnik dostanie piłkę i dopiero gwiżdże. Piłkarz jest już złożony do strzału, więc trochę ciężko mu zatrzymać nogę. Nie gra na czas, bo przecież jego drużyna w tym momencie przegrywa 0-1 a jest faworytem. Nie jest to też żadne popisywanie się, zresztą strzał i tak jest niecelny. Poza tym mógł przecież nie dosłyszeć gwizdka lub gwizdek mógł być z trybun. Sędzia jednak bez wahania sięga po żółty kartonik. Nie sięgał natomiast po niego, gdy zawodnik kilka razy leżał na murawie. Podobnie tydzień później w Szczecinku, też wobec Przewoźniaka. Zawodnik leży na murawie, skręca się z bólu. Piłkarze przestają grać, ale nie wybijają piłki poza boisko. Ta trafia do leżącego. Ten zapewne nawet nie wie, czy był gwizdek czy nie. Łapie piłkę w ręce i dostaje kartkę. Ten sam mecz, 25 minuta. Po pacyfikacji sektora z kibicami Floty, na płocie zostaje flaga Floty. Rezerwowi piłkarze zdejmują ją i otrzymują żółte kartki. Za co? Co w tym jest niesportowego? Szacunek do symbolu, do barw swojego klubu - to jest bardziej naganne od łamania kości? - Dla mnie jest to paranoja - mówi jeden z rezerwowych zawodników. - W Szczecinku reagowaliśmy dwukrotnie: pierwszym razem próbowaliśmy powstrzymać policjantów przed brutalnością - w sektorze przecież znajdowali się nasi koledzy z drużyn juniorów, drugim razem pobiegliśmy po flagę. Nie jestem świnoujścianinem od urodzenia, ale gram we Flocie i klubowe barwy wiele dla mnie znaczą. Nie czuję się winny i następnym razem zrobiłbym to samo. Waldemar Mroczek (Tangens) Środa, 04 października 2006
Także dział Juniorzy uległ rozbudowie dzięki Danielowi Borko (bor3k) i można w serwisie znaleźć już także tabelę i wyniki wszystkich drużyn juniorskich Floty. Przypominam, że wczoraj o te same informacje rozbudowany został dział Rezerwy. Dziękuję serdecznie Danielowi za dobrą robotę.
tg
Wtorek, 03 października 2006
Miło mi zakomunikować, że na wniosek Czytelników, dzięki pomocy aktywnych forumowiczów Bor3ka i Stefanka do działu "Pozostałe" powróciła strona poświęcona drugiej drużynie Floty. Być może niedługo strona o juniorach również doczeka się bieżącej aktualizacji wyników i tabeli.
tg
Niedziela, 01 października 2006
Piłkarze Floty występujący w lidze wojewódzkiej juniorów grali dziś u siebie z Bałtykiem Koszalin, zdobywając w sumie cztery punkty. Młodsi wygrali 4-1, starszym niestety się nie udało i tylko zremisowali 3-3. Przepraszam Zbigniewa Kupczyka i jego podopiecznych za podaną wcześniej błędną informację. Niedziela, 01 października 2006
W naszej galerii pojawiło się 56 zdjęć z wczorajszego meczu z Gryfem Kamień Pomorski. Zachęcam do przeglądania, a Pawłowi Dodkowi i Sławkowi Ryfczyńskiemu dziekuję.
tg
Sobota, 30 września 2006
Niniejszym mam zaszczyt zakomunikować światu całemu, że prawy obywatel, a nasz zawodnik, Łukasz Żebrowski w dniu wczorajszym wstąpił w związek małżeński z niepokalaną Anną Wójcik.
Z tej okazji redakcja serwisu http://www.flota.swinoujscie.com.pl/ składa nowożeńcom najserdeczniejsze życzenia szczęśliwego współżycia przez wiele lat, dorodnego potomstwa, błyskotliwej kariery zawodowej i sportowej, dużo pieniędzy, spełnienia wszystkich marzeń i nade wszystko długiego współżycia w zdrowiu i pomyślności wszelakiej. Po prostu STO LAT dla Łukasza i Ani! Sobota, 30 września 2006 Flota - Gryf Kamień Pomorski 2-0 (1-0)
Krzysztof Gawroński - prezes Gryfa: Na mecz jedziemy zawsze z tym samym nastawieniem. Będziemy grali, starali się wypaść jak najlepiej. Zdajemy sobie sprawę z klasy przeciwnika i że będzie to ciężki mecz. W końcu to wy jesteście liderem i faworytem tego meczu. Miedzy naszymi klubami jest przyjazne nastawienie, więc mecz na pewno nie będzie ostry. Zawsze wam kibicowaliśmy, także jak graliście w III lidze i teraz też wam życzymy awansu. Będziemy stawiać opór na ile nam starczy umiejętności, w czystej atmosferze. Będziemy zadowoleni z remisu, choć oczywiście chcemy wygrać. Naszym zadaniem jest miejsce w pierwszej dziesiątce, a to jak widać z tabeli jest realne. Chcemy spokojnej wiosny. Dobrze, że związek ograniczył liczbę spadających drużyn z IV ligi, bo to co było rok temu, gdy spadało ich aż sześć, nie było normalne.
Łukasz Polak - piłkarz Floty:
- Chciałbym oczywiście zagrać. Nie grałem nigdy w Gryfie, ale mieszkam w niedalekim Trzebieszewie i znam całą drużynę. Jeśli dostanę szansę zagram na pełnych obrotach i nie odpuszczę. - Jak zagra Gryf? Odważnie zaatakuje, czy się przestraszy i zamuruje? - Murowanie nie jest w ich stylu. Na pewno będzie kontratakować. Ma bardzo groźnych napastników Kostura i Gustera, z ich strony grozić będzie największe niebezpieczeństwo. - Czy chciałbyś ich pilnować? - Mogę pilnować każdego. Jest mi obojętne kogo. Faulować nie będę, chyba że w ferworze walki. Waldemar Mroczek (Tangens) Piątek, 29 września 2006 Sympatycy piłkarzy świnoujskiej Floty w ten weekend na pewno nudzić się nie będą. Wszystkie drużyny, począwszy od juniorów na czawartoligowcach skończywszy grają u siebie! Piątek, 29 września 2006
W kraju dość nieoczekiwanie pojawił się Marek Serwatka, niedawny pingpongista Floty. Jest szansa, że chociaż na krótko zasili bardzo potrzebującą punktów Flotę.
- Nie wiem co z tego wyjdzie - mówi zawodnik. - Przyjechałem na urlop, bo akurat w firmie nie ma pracy. Na razie jestem w kraju, jeśli będzie robota to będę musiał wrócić, a wtedy nie zagram przeciwko Stegnom. Może być jednak, że urlop przedłuży mi się do 15 października. Jednak jego występ zależy nie tylko od francuskiego pracodawcy. - Formalnie ciągle jestem zawodnikiem Floty, ale muszę uaktualnić badania lekarskie. Tak czy owak wznawiam treningi. We Francji nie miałem możliwości trenowania. Marek Serwatka pracuje w polskiej firmie działającej na terenie stoczni we Francji. - Pracuje się tam po 9-10 godzin dziennie, a w soboty sześć. Wolna jest tylko niedziela. O treningach nie ma więc mowy. Postaram się jednak wszystko nadrobić. Bardzo bym chciał pomóc kolegom w opuszczeniu ostatniego miejsca. Waldemar Mroczek (Tangens) Niedziela, 24 września 2006
Tenisiści stołowi świnoujskiej Floty przegrali kolejny mecz i już jako jedyni w I lidze nie zdobyli jeszcze punktu. Tym razem jednak porażka nie przynosi wstydu i pozwala spojrzeć w przyszłość z umiarkowanym optymizem. Mecz odbył się w Sierakowicach na Kaszubach i gospodarze wygrali 6-4. Wszystkie swe pojedynki, w tym debla z Sowińskim, wygrał Dima Farejtorow, czwarty punkt zdobył Paweł Kibała, wygrywając z Pawłem Lemańskim. Przed ostatnim pojedynkiem było 5-4 i szansa na remis, jednak Roman Sowiński nie poradził Pawłowi Michnie. Kolejny mecz nasi zawodnicy rozegrają u siebie ze Stegnami Wyszogród w sobotę, 07 października o 16:00. tg Niedziela, 24 września 2006 Darzbór Szczecinek - Flota 1-1 (1-1)
Z Darzborem pożegnałem się rok temu. Po odejściu grałem w MKP Piła i Pogoni Połczyn. Od tego czasu zmienił się trener i połowa składu drużyny. Oprócz mnie odeszli m.in. Mikołajewicz (obecnie również zawodnik Floty), Jakubiak, Bernatek, Bartolewski, Sochalski. Przyszło za to sporo moich kolegów: bramkarz Sochalski z Połczyna, testowany latem u nas Megger, Skiba i Drapiński z Piły, wychowanek Moroz.
Drużyna ma doskonałe warunki do gry i treningu. Posiada też wspaniałych, żywiołowo reagujących kibiców. To naprawdę dwunasty, a może nawet i trzynasty zawodnik. Kiedy ja grałem w Szczecinku Darzbór był bardzo silny. Teraz, jak widać po wynikach, gra w kratkę. Potrafi zmobilizować się na mocnego przeciwnika i lekceważy słabszego. Nas na pewno nie zlekceważy, więc na pewno będzie ciekawy mecz. Powinniśmy wygrać, a ja tym razem postaram się nie "machnąć" tak jak w Goleniowie. Sentymentów nie będzie. Teraz gram we Flocie i strzelam bramki dla Floty.
Na innych boiskach najciekawiej zapowiada się spotkanie Victorii Przecław z Sokołem, intersujące mogą być też mecze Iny ze Sławą i Gryfa z Energetykiem. Szansa na powiększenie jutro przewagi jest znikoma; najtrudniesjszy mecz z drużyn pierwszej trójki czeka właśnie Flotę, zarówno Pogoń Barlinek jak i Astra grają u siebie z niezbyt wysoko notowanymi przeciwnikami. Waldemar Mroczek (Tangens) Piątek, 22 września 2006
Słabiutko wystartowali do nowego sezonu pingpongiści Floty. Przegrali oba mecze, wygrywając zaledwie dwa pojedynki spośród dwudziestu. Dlaczego? - pytamy grającego trenera Floty Romana Sowińskiego.
- Ja z Dimą nie jesteśmy w stanie załatwić drużynie zwycięstwa, zwłaszcza, że sami też nie możemy wygrywać wszystkiego. Nie jesteśmy Mistrzami Świata. Koniecznie trzeba wzmocnić drugi stół. Liczyliśmy na przyjście 19-letniego Jana Surwiło, jednak jego transfer został załatwiony negatywnie. Należało się lepiej starać. Władze klubu wysłały w tej sprawie do PZTS zbyt suche pismo, za słabo motywując swą prośbę. Jest jeszcze nikła szansa na drugą rundę, ale też będzie ciężko. W tej sytuacji podstawowym zawodnikiem znów został Andrzej Wąsowicz. - Dlaczego drugi stół nie wygrywa? Czy doświadczenie Andrzeja Wąsowicza i talent Pawła Kibały to zbyt mało? - Przyczyna tkwi w psychice. Paweł wręcz boi się wygrywać. Bardzo dużo trenował, jest świetnie dysponowany fizycznie i technicznie, w końcówkach jednak chwyta go paraliż i traci proste piłki. Natomiast Andrzej był zupełnie nie nastawiony psychicznie do gry w podstawowym składzie. Miał być rezerwowym, wchodzić tylko w przypadku kontuzji czy choroby zawodnika podstawowego. Jednak wobec negatywnego rozpatrzenia sprawy Surwiły musi znów grać w pierwszej drużynie. - Transfer transferem, ale czy nie ma w klubie ani jednego innego zawodnika mogącego wystąpić na I-ligowym stole? - Jeszcze zimą opuścił nas Marek Serwatka, teraz do II-ligowej Łobzonki Wyrzysk odszedł Marcin Iwanów. Będziemy za to próbować Leszka Sieńskiego, którego zabieramy już na najbliższy mecz do Sierakowic. Sierakowice to wieś w powiecie kartuskim w woj. pomorskim. Tamtejszy GKS jest beniaminkiem I ligi. Wyniki jednak wzbudzają respekt. Zremisował derbowy mecz ze spadkowiczem z ekstraklasy - Pogonią Lębork, a przed tygodniem rozgromił w Wyszogrodzie tamtejsze Stegny aż 9-1. - Czy zatem jedziemy znów na pożarcie? - pytamy Romana Sowińskiego. - Na pewno jest to drużyna w naszym zasięgu. Nie będzie jednak łatwo, bo ma doświadczony skład. Wzmocniła się Karolem Skolimowskim, który podobnie jak grający przed tygodniem w Świnoujściu w barwach białostockiego Barucha Czerniawski, w poprzednim sezonie grał w Turze Jaktorów, trzeciej drużynie w Polsce. Ekstraklasową przeszłość mają też Paweł Michna i Krzysztof Piński. Czwartego z nich Pawła Lemańskiego nie znam. Myślę, że jeśli będziemy w dobrej dyspozycji możemy ich pokonać. Rozmawiał Waldemar Mroczek Czwartek, 21 września 2006 W uzupełnieniu relacji z wczorajszego meczu zamieszczam dziś wypowiedzi trnerów obydu drużyn:
Rozmawiał Waldemar Mroczek Środa, 20 września 2006 Flota - Astra Ustronie Morskie 2-1 (1-0)
W środę w Świnoujściu będziemy mieć kolejny IV-ligowy szczyt. Tym razem nie budzący wątpliwości; jak by nie liczyć spotka się w nim pierwsza i druga drużyna.
Flota ma ten komfort, że nawet jeśli przegra nie straci koszulki lidera, goście natomiast jeśli chcą myśleć o III lidze to raczej muszą wygrać, a do tego potrzeba będzie maksimum sił, umiejętności, ambicji i szczęścia. Astra to stosunkowo młoda siła w zachodniopomorskim futbolu. Trzy lata temu awansowała do IV ligi i zajmowała w niej miejsca kolejno: czwarte, ósme i szóste. Jej trenerem jest były bramkarz i trener koszalińskiej Gwardii Andrzej Szygenda. W składzie m.in. były bramkarz Floty Mariusz Mordas (28 lat), ale ostatnio bramki ustronian broni o 9 lat młodszy Mariusz Malec. Z zawodników z pola największą uwagę zwrócić należy na pewno na doświadczonych Piotra Kwapisza, Jacka Chołysa i Andrzeja Wojciechowskiego. Ten ostatni jest najskuteczniejszym zawodnikiem Astry, strzelił już 7 bramek (o jedną więcej od Przewoźniaka), co daje mu na liście strzelców pozycję 2-4. O jednego gola więcej strzelił tylko Piotr Gajewski z Barlinka. Astra to solidna firma, prezentująca miłą dla oka otwartą grę. Innego wyjścia zresztą nie ma. Jeśli chce wygrać musi zaryzykować. Z kolei obrona Floty musi bardzo uważać, goście jak by nie było strzelili do tej pory o dwie bramki więcej! Flota gra już bez obciążeń psychicznych i to na pewno jest atut. Jednak nie całkiem, zawodnicy chcą dotrwać bez porażki do końca rundy i dlatego pewnego napięcia uniknąć się nie da. Tym bardziej, że chodzi też o to, aby wyższość okazać nie tylko w punktach, ale i na boisku w bezpośrednich pojedynkach. Nie zagra Michał Gad, który w niedzielnym meczu juniorów otrzymał czerwoną kartkę. Na innych boiskach ciekawie zapowiada się spotkanie przyckiego Sokoła z Pogonią Barlinek. Wielkie poruszenie na pewno będzie w Stargardzie, gdzie odbędzie się derby tego miasta. Gospodarzem jest Kluczevia, zajmuje w tabeli niższą pozycję od przeciwnika, ale skoro potrafiła urwać punkty Flocie to i z Błękitnymi na pewno nie jest bez szans. Będzie też mecz o ostatnie miejsce. Klub Andrzeja Nogi - GKS Mierzyn - podejmuje szczecińską Arkonię. Sensacyjny pogromca Pogoni Barlinek - Sława gra u siebie z Victorią Przecław i zapewne zechce iść za ciosem, ale czy Miązek, Pietruszka i Kurowski na to pozwolą? Energetyk przetestuje kolejnego przeciwnika Floty, tzn. Darzbór. Faworytem są gospodarze, ale Darzbór jest bardo nieobliczalny i na pewno jest w stanie sprawić niespodziankę. Równie nieobliczalne Wybrzeże podejmuje u siebie także nierównego Gryfa Kamień Pomorski. Tu każde rozwiązanie jest możliwe, wszystko zależeć będzie od aktualnej dyspozycji. Jednak punktów bardziej potrzebują znajdujący się na miejscu spadkowym gospodarze. Pozostałe mecze odbędą się w Szczecinie: Pogoń II gra z Iną a Stal z Victorią Sianów. W obu przypadkach wyżej w tabeli są goście, ale to o niczym nie świadczy. Chociaż, jeśli Ina zagra tak jak w sobotę z Flotą, to na pewno jest w stanie wywieźć punkty do Goleniowa, z kolei Victoria ostatnio w każdym meczu strzela po cztery bramki. Tyle, że w ostatnim występie w Szczecinie właśnie tyle straciła na rzecz Pogoni II. Flota - Astra w środę, 20 września o godzinie 16:00. Waldemar Mroczek (Tangens) Poniedziałek, 18 września 2006
Kolejnych 20 fotek zasiliło naszą galerię. Tym razem pochodzą one z goleniowskiego meczu z tamtejszą Iną. Autorem jest debiutujący w naszej galerii Wojtek Korytkowski. Dziękujemy.
tg
Niedziela, 17 września 2006
W ostatnim spotkaniu IX kolejki IV ligi Astra Ustronie Morskie wygrała 3-2 z Energetykiem Gryfino i awansowała na II pozycję, co oznacza, że w środę o godzinie 16:00 w Świnoujściu zobaczymy spotkanie lidera z wiceliderem! Wiadomo jednak, iż nawet w przypadku porażki Flota utrzyma przodownictwo w tabeli. Niedziela, 17 września 2006
Ze zmiennym szczęściem walczyły dziś pozostałe drużyny Floty. Szczęśliwsze okazało się boisko główne na którym rezerwy seniorów pokonały Zielonych Wyszobór 4-1, zaś juniorzy przy rezerwach zdeklasowali wyszoborzan aż 8-0. Natomiast niepowodzeniami zakończyły się spotkania ligi wojewódzkiej juniorów z Arkonią Szczecin. Młodsi przegrali 0-3, a starsi 2-4. W tym ostatnim spotkaniu czerwoną kartką ukarany został Michał Gad, co skutkować będzie także w meczach seniorów. Sobota, 16 września 2006 Ina Goleniów - Flota Świnoujście 1-2 (1-1)
I stół: Sowiński - Baranowski 1-3 (-5, 3, -7, -6) Farejtorow - Czerniawski 2-3 (7, -13, 7, -12, -7) Sowiński/Farejtorow - Baranowski/Czerniawski 1-3 (10,-10,-3,-11) Sowiński - Czerniawski 3-0 (6, 6, 8) Farejtorow - Baranowski 3-0 (4, 13, 2) II stół: Kibała - Napiórkowski 0-3 (-5, -12, -9) Wąsowicz- Zdzienicki 0-3 (-3, -4, -1) Wąsowicz/Kibała - Zdzienicki/Napiórkowski 0-3 (-8, -6, -9) Kibała - Zdzienicki 1-3 (8, -8, -9, -5) Wąsowicz - Czernik 1-3 (10, -6, -5, -7) Sędziowali Jan Wojtaś i Marek Kibała (Stargard Szczeciński) Widzów: 30 Blado wypadła inauguracja nowego pierwszoligowego sezonu w Świnoujściu. Nasi pingpongiści ulegli faworytowi rozgrywek, drużynie Baruch Dojlidy WSFiZ Białystok 2-8, będąc dla przeciwnika tłem. Goście nie popełnili zimowego błędu i przyjechali do Świnoujścia w przeddzień. Na ich prośbę mecz odbył się w południe, dzięki czemu mogli wrócić do Białegostoku o przyzwoitej porze, a kibce zdążyć na mecz piłkarzy do Goleniowa. Pierwsze sety były niemal identyczne. Sowiński przegrał na pierwszym stole z Baranowskim, a Kibała na drugim z Napiórkowskim po 5-11, przy czym niemal cały czas na obu tablicach trzymał się ten sam stan. Obaj świnoujscy tenisiści przegrali dość wyraźnie całe pojedynki. Następcy też niewiele wskórali. Farejtorow po raz kolejny nie poradził sobie z leworęcznym porzeciwnikiem (tym razem był to Czerniawski), a Wąsowicz w pojedynku ze Zdzienickim zdobył w sumie tylko 8 małych punktów. Debel na pierwszym stole wygrał pierwszego seta, ale pojedynek przegrał 1-3. Drugi przegrał do zera i było już 0-6. Dla Romana Sowińskiego leworęczny przeciwnik nie jest zmorą, więc pokonał go bez problemu 3-0, zdobywając dla Floty pierwszy punkt w rozgrywkach. Drugi zdobył Farejtorow gładko pokonując praworęcznego Mistrza Świata Strażaków. Na drugim stole zarówno Kibała jak i Wąsowicz wygrali pierwszego seta, ale było to wszystko, na co było ich w tym meczu stać. Zawodnicy Floty zawodzili przede wszystkim w końcówkach. Nawet posiadający wydawało się żelazne nerwy Farejtorow przegrywał setbole. Godne zwrócenia uwagi jest doprowadzenie przez Pawła Kibałę w pojedynku ze Zdzienickim ze stanu 3-10 na 9-10, niestety w tym momencie przeciwnik zdobył jedenasty, decydujący punkt. W najbliższą sobotę tenisiści Floty wyjeżdżają do Sierakowic. Waldemar Mroczek Sobota, 16 września 2006
W rozegranym dziś w południe spotkaniu I ligi tenisa stołowego Flota przegrała we własnej hali z faworytem rozgrywek Baruch Dojlidy WSFiZ Białystok 2-8. Punkty dla świnoujścian zdobyli Roman Sowiński i Dmitrij Farejtorow. Piątek, 15 września 2006
- Jak będzie jutro w Goleniowie?
- Na pewno nie będzie łatwo - mówi Piotr Dziuba. - Drużyna Iny jest silna i na pewno zmobilizuje się przeciwko liderowi. Musimy się do tego się przyzwyczaić. Grałem przeciwko niej półtora roku temu w barwach Darzboru. Wygraliśmy wówczas 5-2, a ja strzeliłem bramkę "do szatni" w 44 minucie na 2-0. Dwa gole w tym meczu zdobył Łukasz Mikołajewicz, a jedną Kamil Jakubiak. Piątą strzelił Krzysztof Bernatek, jedyny który do tej pory nie grał we Flocie. - Dałeś się wyprzedzić Przewoźniakowi... - Najważniejsze, że drużyna wygrywa, ja nie muszę strzelać. Bramki z asysty dają tyle samo satysfakcji. Jak będzie okazja to oczywiście wykorzystam. Mam nadzieję, że na tych czterech się nie skończy.
- W Goleniowie zawsze gra mi się ciężko - mówi Łukasz Mikołajewicz, zdobywca dwóch bramek w meczu Darzbór - Ina w zeszłym roku. - Nie dość, że Darzborowi ta drużyna nie leżała, to jeszcze w ostatnim występie w rozbiłem sobie głowę. Ale zrewanżowałem się w Szczecinku strzelając im dwie bramki w meczu o którym wspomina Piotrek, wygranym przez nas 5-2. Grałem wtedy w środku pomocy. Trochę z musu, bo zawsze byłem obrońcą, ale skoro ustawiono mnie z przodu to i łatwiej było strzelać bramki. W całym sezonie strzeliłem ich około 10, czasem więcej od napastników.
Jutro? Na pewno nie będzie łatwo, ale mam nadzieję, że dla Floty ten przeciwnik nie będzie aż tak niewygodny. Skład mamy na pewno silniejszy, więc powinniśmy wygrać. Piłka jednak jest okrągła. tg Piątek, 15 września 2006
Sympatycy Floty nie będą w najbliższy weekend narzekać na nudę. Na własnych obiektach wystąpią rezerwy, juniorzy i pingpongiści. Pierwszy zespół gra w niedalekim Goleniowie. Termin meczu tensisitów z meczem piłkarskim nie koliduje. Jedyny kłopot może sprawiać dojazd komunikacją punbliczną, ale jak się dogada ze znajomymi, to samochodem bez problemów się dojedzie.
Jako pierwsi do gry przystąpią tenisiści stołowi. W spotkaniu o mistrzostwo I ligi podejmą faworyta rozgrywek Baruch Dojlidy Białystok. Po fatalnym starcie bardzo liczymy na rehabilitację. Będzie bardzo ciężko, ale w styczniu dało się z nimi wygrać, więc prosimy o bis. Spotkanie powinno zakończyć się około godziny 14:30. O 17:00 mecz IV ligi piłkarskiej Ina - Flota. Gospodarze, mimo ostatniej porażki w Gryfinie, trzymają kontakt z czołówką i na pewno darmo punktów nie oddadzą. Ale na to musimy być gotowi w każdym meczu, nawet ci wyraźnie odstający potrafią mobilizować się na mecze z liderem i płatać figle. Dotychczas Flota traciła punkty tylko z drużynami ze Stargardu, leżącego nad tą samą rzeką co Goleniów. Zatem fatum Stargardu, czy fatum Iny? W niedzielę cztery mecz piłkarskie. Rezerwy na głównym boisku podejmować będą Zielonych Wyszobór. Flota II jest w A klasie na pierwszym miejscu, goście na ostatnim. Nie ma więc wątpliwości, kto tu jest faworytem. Atutem dla gości może być zmęczenie środowym meczem pucharowym gospodarzy, ale spotkania z silniejszym przeciwnikiem na ogół procentują pozytywnie, bardziej obawiamy się zlekceważenia przeciwnika. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 15:00, w przedmeczu o 13:00 zagrają drużyny II klasy juniorów tych klubów. Natomiast na sztucznej nawierzchni grać będą w niedzielę zespoły ligi wojewódzkiej juniorów również o 13:00 (młodsi) i 15:00 (starsi). Przeciwnikiem będzie Arkonia Szczecin. tg Piątek, 15 września 2006
Jutrzejszy mecz I ligi tenisa stołowego z Baruchem Dojlidami Białystok zostanie rozegrany o cztery godziny wcześniej niż planowano, tj. o 12:00. To nawet dobrze, bo będzie czas na dojechanie do Goleniowa na mecz piłkarzy, którzy grają o 17:00.
tg Czwartek, 14 września 2006
Dzięki Pawłowi Dodkowi i Sławkowi Ryfczyńskiemu mamy w galerii kolejnych 16 zdjęć. Tym razem - po raz pierwszy na naszej stronie - z meczu rezerw. Chodzi oczywiście, o wczorajsze spotkanie o Puchar Polski ze Spartą Gryfice. Swoją drogą, czy ktoś wie skąd takie dziwne numery na koszulkach gryfickich piłkarzy? Z przedziału od 1 do 11 był chyba tylko jeden zawodnik, multum było natomiast numerów zaczynających się na 20, 30 i 70. Czyżby oznaczały one wiek lub rok urodzenia zawodnika? Zachęcam do przeglądania a fotodawcom dziękuję. tg Środa, 13 września 2006
W rozegranym dziś na sztucznej murawie meczu III rzutu Pucharu Polski piłkarze rezerw Floty pokonali V-ligową Spartę Gryfice 1-0. Złotego gola zdobył w 70 minucie gry Dariusz Mączniański z podania Dawida Nowaka. W drużynie Floty wystąpili między innymi: Rafał Franke, Waldemar Broniecki, Sebastian Sakowski, Kornel Pflantz, Krzysztof Hus, Łukasz Kupczyk. Mecz był wyrównany, technicznie nieco lepsi byli goście, ale fatalnie wykańczali akcje. Gospodarze wykorzystali jedną okazję, a też mieli ich znacznie więcej. Środa, 13 września 2006
Dziś (środa) o godzinie 17:00 na bocznym boisku przy ul. Matejki w Świnoujściu odbędzie się spotkanie o Puchar Polski, w którym nowo powstała A-klasowa Flota II zmierzy się z grającą o dwie klasy wyżej (tzn. w V lidze) Spartą Gryfice.
Podopieczni Czesława Rybczyńskiego w lidze spisują się bardzo dobrze. Do tej pory cztery razy wygrali i raz zremisowali (w Dziwnowie z Jantarem), przez co na chwilę obecną prowadzą w tabeli, wyprzedzając lepszą różnicą bramek Iskrę Golczewo, a kolejne zespoły wyprzedzają już o pięć punktów. Z kolei przeciwnik zajmuje w tabeli V ligi siódmą pozycję, dzięki zdobyciu w siedmiu meczach 10 punktów. Spotkanie zapowiada się więc interesująco, zwłaszcza że w drużynie rezerw Floty występuje kilku zawodników znanych z występów w III lidze, na czele z niedawnym wieloletnim kapitanem - Waldemarem Bronieckim. Warto się wybrać. Wstęp oczywiście wolny. Waldemar Mroczek (Tangens) Wtorek, 12 września 2006
Nasza galeria została wyposażona w kolejnych 40 zdjęć, tym razem z meczu z Victorią 95 Rolhurt Przecław. Znaczącą jej część zajmuje wzruszająca chwila pożegnania Andrzeja Miązka. Dziekuję autorom Pawłowi Dodkowi i Danielowi Szyszowi, a Czytelników zapraszam do oglądania.
Zdjęcia z meczu Flota - Victoria 95 Rolhurt Przecław tgNiedziela, 10 września 2006
Chyba odpowiedniejszym słowem od tytułowego byłoby "fatstart", jako skrót od "fatalny start". Tenisiści stołowi Floty w meczu inaugurującym nowy sezon w I lidze przegrali bowiem w Iławie z tamtejszym Exellentem 0-10. Najbliższy zobycia punktu był Paweł Kibała, który w grach indywidualnych wygrał 4 sety. Farejtorow wygrał 2, a Sowiński jednego. Oba deble zakończyły się wynikami 2-3. Zdaniem trenera Romana Sowińskiego zawodnicy nie mogli zaaklimatyzować się w dużej hali i grali na 50% możliwości, z każda chwilą tracąc wiarę w siebie.
W pozostałych meczach I kolejki padły wyniki: GKS Sierakowice - Pogoń Lębork 5-5, Baruch Dojlidy Białystok - Słoneczny Stok Białystok 6-4, Elektryk Toruń - Stegny Wyszogród 7-3, AZS AWFiS Gdańsk - Olimpia II Grudziądz 3-7. Kolejny mecz już w sobotę o godzinie 16:00 w hali OSiR. Przeciwnikiem będzie Baruch Dojlidy Białystok, faworyt rozgrywek i główny pretendent do ekstraklasy. Waldemar Mroczek (Tangens) Sobota, 09 września 2006 Flota - Victoria 95 Przecław 2-0 (1-0)
W minioną sobotę Czarek Przewoźniak został klubowym liderem strzelców. W dzisiejszym meczu jednak dorobku nie powiększy - musi pauzować za czwartą już żółtą kartkę.
- Myślę, że koledzy poradzą sobie beze mnie - powiedział Głosowi ten utalentowany zawodnik. Mecz nie powinien być trudniejszy od poprzedniego w Barlinku. Mamy dobry, wyrównany zespół, który na pewno da sobie radę. Kto mnie zastąpi? Przypuszczam, że choćby z uwagi na przepisy któryś z młodzieżowców, czyli Darek Czerbiński lub Łukasz Polak. Możliwe że obaj, bo zdaje się, że Maciek Kaczorowski też nie będzie mógł jutro wystąpić.
- Zdaje się, że rzeczywiście mam już cztery kartki i nie zagram przeciwko Victorii. Nie mam pojęcia, kto zagra za mnie - mówi Maciej Kaczorowski - to pytanie do trenera. Mecz na pewno będzie ciężki i bardzo żałuję, że nie mogę wystąpić. Myślę jednak, że drużyna zagra na swoim normalnym poziomie i odniesie zwycięstwo. Mam pecha, bo ostatnio prawie w każdym meczu łapię kartki za faule, ale to w ferworze walki. Nie jestem "kosiarzem". Tak więc w ataku Floty nie zobaczymy dziś Kaczorowskiego, ani Przewoźniaka, w obronie gości zobaczymy za to Andrzeja Miązka. Waldemar Mroczek za "Głosem Świnoujścia" Dodano po meczu: Maciek jednak źle obliczył. Ma na koncie trzy kartki i przeciwko Victori zagrał, wystąpi też w Goleniowie. Sobota, 09 września 2006
Po irytującym nieco remisie z Błękitnymi Stargard piłkarze Floty w pełni zrehabilitowali się w Barlinku wygrywając wyjazdowy mecz z najpoważniejszym konkurentem do awansu. To spowodowało spadek barlinczan na niższą pozycję, korzystając z czego na drugim miejscu uplasował się pokonany już 3-0 przez Flotę Sokół Pyrzyce, a na trzecim Victoria 95 Rolhurt Przecław. I właśnie ten klub, w którym aktualnie występują Andrzej Miązek i Przemysław Pietruszka, będzie dziś gościł na stadionie przy ul. Matejki. Nie są to jedyne znane nam postacie, poza wymienionymi w klubie tym grają także Rafał Piotrowski i testowany latem we Flocie Wojciech Kinczel, a trenerem jest Henryk Waliłko.
Jak wskazuje człon nazwy klub powstał 11 lat temu. Od 2002 roku gra w IV lidze, co jest dotąd największym jego osiągnięciem. Sponsorem strategicznym jest Zachodniopomorskie Centrum Hurtowe "Rolhurt", największe na Pomorzu Zachodnim centrum hurtowego handlu krajowymi płodami rolnymi, importowanymi owocami i warzywami oraz artykułami spożywczymi. W rozegranych dotąd meczach dzisiejsi goście uzbierali 15 punktów odnosząc pięć zwycięstw i dwa razy przegrywając w Ustroniu Morskim i Kamieniu Pomorskim. Będącego na drugim miejscu Sokoła czeka teoretycznie łatwiejsze zadanie - gra u siebie z Victorią Sianów. Ale nie do takich niespodzianek już dochodziło. Pogoń Barlinek gra wyjazdowy mecz ze swą imienniczką, a raczej jej rezerwami, w Szczecinie. Interesująco zapowiadają się mecze Energetyka z Iną i nadmorskie derby Wybrzeże - Astra. Pozostałe mecze to: GKS - Gryf, Arkonia - Darzbór, Sława - Błękitni i Kluczevia - Stal. Spotkanie Flota - Victoria dziś o 16:00 w Świnoujściu, cel: utrzymać pozycję lidera. Waldemar Mroczek za "Głosem Świnoujścia" Sobota, 09 września 2006
Statek od samochodu różni się głównie tym, że może płynąć bez przerwy przez wiele dni. Nazwa Flota w związku z tym zobowiązuje, więc nie może być przestojów. Przeszliśmy rewolucję kadrową, a nadal coś ciekawego się dzieje.
W ostatnim meczu w Barlinku na obronie pojawił się Paweł Skrzypek. To zawodnik z bardzo bogatą przeszłością. Rozegrał w I lidze 247 spotkań w barwach Rakowa, Legii, Pogoni i Amiki, strzelił 10 bramek. Zdobył z Legią Puchar Polski i Superpuchar, rozegrał w barwach Legii 3 mecze w Pucharze Zdobywców Pucharów, 10 razy wystapił w reprezentacji Polski. W Świnoujściu widzieliśmy go w pamiętnym meczu o Puchar Polski z Amicą Wronki w 2003 roku.
- Mamy w drużynie dużo młodzieży - mówi sponsor Floty Michał Leonowicz - brakowało nam jednak zawodnika doświadczonego, który by pokierował grą z boiska i jednocześnie uspokoił formację defensywną. Trenerzy z ławki też nie wszystko widzą i nie zawsze maja możliwość reagowania. Szukaliśmy kogoś takiego. Pawłem zainteresowane były kluby I i II ligi - Górnik Łęczna i Podbeskidzie Bielsko-Biała. Mimo to postanowiliśmy spróbować, w rozmowach bardzo pomógł nam pan Jacek Bednarz. Jak to możliwe, że zawodnik jeszcze wiosną grający w Orange Ekstraklasie nie przyjmuje ofert klubów z wyższych lig lecz decyduję się na grę w IV lidze? - pytamy Michała Leonowicza. - Nie zawsze wybiera się górną półkę. Kiedy zobaczył nasz skład z Żebrowskim, Kaczorowskim czy Przewoźniakiem, poznał nasze cele i zamierzenia, tę palącą się do gry młodzież, postanowił nam pomóc. Kontrakt jest na razie na rok, potem zobaczymy. W Barlinku Skrzypek grał z numerem 3 zajmowanym dotąd przez Roberta Śliwińskiego, którego w ogóle nie było w składzie na ten mecz. - Możliwe że odejdę, ale nie chcę się na ten temat wypowiadać. Proszę z tym zapytaniem zwrócić się do trenerów lub sponsora - powiedział piłkarz. W takim razie ponownie pytamy pana Leonowicza: - Ja go nie wyrzucam, ale prawdę mówiąc też nie żałuję. To zawodnik z ogromnym potencjałem, ale nic nie wnosił do gry, ani cech osobowości ani walki. Ma wolną rękę, będzie chciał odejść to odejdzie, nie będziemy mu przeszkadzać. W ostatnim czasie głośno było we Flocie o pozyskaniu zawodnika z Ghany. Czy sprawa jest jeszcze aktualna? - Zawodnik ten wylądował 2 tygodnie temu w Polsce. Dopóki nie załatwi wszelkich formalności musi przebywać w okolicy Połczyna, dlatego trenuje w Darzborze. Jeśli jednak trenerzy powiedzą, że jest potrzebny Flocie a formalności zostaną dopełnione - natychmiast zasili Flotę - wyjaśnia M. Leonowicz. Waldemar Mroczek (Tangens) za "Głosem Świnoujścia" Wtorek, 05 września 2006
Nie było mnie na meczu z Błękitnymi Stargard, ale był Paweł Dodek i uwiecznił to spotkanie na fotkach z których 28 wybrałem do naszej galerii. Zdjęcia pokazują miedzy innymi bramki dla Floty i wiele innych ciekawych, czasem nawet zabawnie wyglądających sytuacji. Zapraszam do przeglądania a autorowi dziękuję. Natomiast na stronie Pogoni Barlinek można znaleźć bogatą galerię zdjęć z meczu w Barlinku oraz poczytać rzetelną, aczkolwiek widzianą okiem kibica gospodarzy, relację z meczu. Również zachęcam do przglądania. Zdjęcia z meczu Flota - Błękitni Zdjęcia z meczu Pogoń - Flota Relacja słowna z meczu Pogoń - Flota tg Niedziela, 03 września 2006 Pogoń Barlinek - Flota Świnoujście 0-2 (0-1)
- Victoria, podobnie jak Pogoń Połczyn Zdrój w której grałem, zajęła pierwsze miejsce w koszalińskiej okręgówce, tyle że w grupie północnej - mówi najskuteczniejszy dotąd zawodnik Floty Piotr Dziuba. Nie miałem do tej pory okazji grać przeciwko tej drużynie, ale wiem że na prawej pomocy gra mój kolega z Pogoni Połczyn - Mateusz Miłek. Oczywiście będę chciał strzelić kolejne bramki i zostać liderem listy strzelców, ale jak inni będą strzelać też będzie dobrze. Ważne, żeby drużyna wygrała. Musimy wygrać! Victoria Dega Sianów do tej pory odniosła jedno nieoczekiwane zwycięstwo w Szczecinie nad Arkonią. Pozostałe mecze przegrała, w tym obydwa u siebie. Przed tygodniem uległa 0-3 w Gryfinie Energetykowi. Zajmuje 16. pozycję. - Niewiele wiemy o tym przeciwniku - przyznaje trener Adam Benesz. Będziemy walczyć o zwycięstwo jak w każdym meczu. W dyspozycji będą już wszyscy zawodnicy, łącznie z Polakiem i Kaczorowskim. Nikt nie jest chory, nikt nie pauzuje za kartki. Na objęcie jutro prowadzenia raczej nie ma co liczyć. Pogoń Barlinek podejmuje u siebie słabo spisujące się Wybrzeże, choć ta mocno osłabiona drużyna wygrała ostatnie dwa mecze, więc chyba przypomniała sobie jak się gra w piłkę. Depczący Flocie po piętach Energetyk jedzie do Błękitnych Stargard, zaś Gryf do Goleniowa. W pozostałych meczach grają: Sokół - GKS, Kluczevia - Sława, Stal - Pogoń II, Victoria P. - Arkonia, Astra - Darzbór. Waldemar Mroczek (Tangens) Piątek, 25 sierpnia 2006
Do Floty, jak wszyscy nowo przyjęci zawodnicy, trafiłem po ogłoszonych w czerwcu testach, które musiały dobrze wypaść, skoro zostałem zauważony i przyjęty. W meczu ze Stalą po raz pierwszy zagrałem w ligowym meczu Floty, ale nie był to mój debiut w IV lidze - ponad rok grałem w rezerwach szczecińskiej Pogoni. Debiutowałem w wygranym przez nas 8-3 meczu z Gwardią Koszalin i wtedy też strzeliłem bramkę.
Mecz ze Stalą oceniam jako najlepszy w naszym wykonaniu do tej pory. Zostaliśmy dobrze przygotowani do rozgrywek i na boisku było to widać. Cała drużyna dawała z siebie wszystko i dzięki temu wszystko wychodziło jak trzeba. Swój występ uważam za udany, pierwszy raz grałem na tej pozycji, ale grało mi się bardzo dobrze i dałem z siebie wszystko by jak najlepiej pokazać się publiczności, trenerom i prezesom. Strzelona bramka dodała mi jeszcze większych skrzydeł. Mogła być jeszcze jedna, następnym razem postaram się takiej okazji już nie zmarnować. Cieszę się, że dostałem szansę gry i mam nadzieję, że jutro też będę mógł walczyć z kolegami o kolejne trzy punkty. W zespole jest świetna atmosfera, wszyscy sobie pomagamy i trzymamy się razem. Drużyna jest bardzo mocna i z powodzeniem możemy walczyć o III ligę, a dalej to już zobaczymy. Wierzę, że wygramy jutro w Sianowie, będziemy ciężko trenować, aby osiągnąć ten cel, tak jak przed każdym meczem. Bramkę dedykuję rodzicom, bratu i siostrze, mam nadzieję, że w przyszłości będę mógł każdemu z nich zadedykować oddzielnego gola. Rozmawiał Waldemar Mroczek Poniedziałek, 21 sierpnia 2006
W naszej galerii pojawiło się 28 nowych zdjęć. Ich autorami są jak zawsze niezawodni, tyle że tym razem wszyscy trzej: Paweł Dodek, Daniel Szysz i Sławomir Ryfczyński - dziękujemy. Jest kilka razy piłka w siatce lub tuż wpadająca do niej i inne ciekawe ujęcia. Zapraszam do przeglądania.
Flota - Stal w obiektywie tgSobota, 19 sierpnia 2006 Flota Świnoujście - Stal Szczecin 6-0 (4-0)
1-0 Piotr Dziuba - 22 2-0 Cezary Przewoźniak - 26 3-0 Robert Śliwiński - 28 4-0 Dariusz Czerbiński - 44 5-0 Cezary Przewoźniak - 81 6-0 Piotr Dziuba - 90 Po strzeleniu ostatniej bramki mecz trwał jeszcze 3 minuty.
Flota: Sergiusz Prusak, Marek Łapiński (79, Damian Krajanowski), Marek Niewiada, Michał Niedźwiecki, Łukasz Mikołajewicz, Mariusz Szczęsny, Robert Śliwiński (81, Michał Gad), Dariusz Czerbiński (79, Mateusz Rzepecki), Piotr Dziuba , Cezary Przewoźniak (81, Jarosław Norsesowicz), Łukasz Żebrowski.
Trenerzy: Adam Benesz, Sergiej Szypowski Kierownik drużyny: Leszek Zakrzewski Stal: Marcin Kaczmarczyk, Łukasz Gałązka (46, Radosław Ciołek), Robert Kikun, Robert Gliwa, Tomasz Gajewski, Mariusz Wójtowicz, Piotr Mielczarek (80, Konrad Kimszal), Robert Jurszo (71, Daniel Maćkiewicz), Marcin Mieszczyński, Łukasz Bobbko, Tomasz Kubicki (62, Andrzej Tyszkiewicz) Trener: Ryszard Reczka Kierownik drużyny: Marian Wójtowicz Żółte kartki: Flota: Czerbiński - 59 Stal: Gałązka - 16, Mielczarek - 43, Gajewski - 50 Sędziowali: Marcin Nowak, Wiktor Wątroba, Tomasz Kowalski Obserwator: Jerzy Broński Widzów: 400 Drużyna gości wzbudziła respekt nazwą. Skład na pewno nie był rewelacyjny, może jedynie nieco wyróżniały go spośród innych nietypowe dla uszu nazwiska (Kikun, Gliwa, Jurszo, Bobbko, Kimszal). W rzeczywistości jest to młodzież (czterech młodzieżowców w wyjściowym składzie i pięciu w rezerwie, w tym obaj bramkarze). Umiejętnościom gospodarzy byli w stanie przeciwstawić warunki fizyczne i ambicję, co też uczynili. Opór gości trwał 22 minuty. Potem średnio co 2 minuty tracili bramkę i gdy zrobiło sie 3-0 wiadomym było, że jedyną kwestią są rozmiary zwycięstwa gospodarzy. Początek wcale nie był obiecujący, niewiele dobrego wróżyło też duszne, upalne powietrze. Pierwszą godną uwagi rzecz odnotowałem w 12 minucie, kiedy to ostro z wolnego uderzył Przewoźniak, potem jeszcze sam dobił, bramkarz wypuścił piłkę z rąk, ale zdążył złapać zanim dopadli jej napastnicy Floty. Dwie minuty później zrobiło się niebezpiecznie pod naszą bramką; z rzutu rożnego Jurszo zagrał dokładnie na głowę Kubickiego, który jednak nieznacznie spudłował. W 21 Przewoźniak podał dokładnie do będącego na czystej pozycji Czerbińskiego, z czego wyszedł jednak tylko róg. Minutę poźniej nikt już o tym nie pamiętał. Marek Niewiada podał piłkę na głowę będącego blisko bramki Dziuby i w tym momencie nie mogło już nie być 1-0! W 26 debiutujący we Flocie Żebrowski z lewej strony podał piłkę Przewoźniakowi i Kaczmarczyk znowu musiał wyjąć. Na kolejny cios czekał jeszcze krócej - zaledwie dwie minuty. Tym razem Mariusz Szczęsny obsłużył bedącego blisko bramki Śliwińskiego i było już 3-0. Po takiej serii mogą się podnieść tylko bohaterowie sensacyjnych filmów lub drużyny na miarę Liverpoolu. Trzy minuty później znów groźnie pod bramką gości, chytre zagranie Łapińskiego Kikun wybija głową na róg, po którym groźnie lecz nieclenie główkuje Niedźwiecki. W 34 minucie nie atakowany w polu karnym Kubicki główkuje tuż obok długiego słupka. W 36 z bliskiej odległości dla odmiany uderza głową Dziuba, co ponownie skutkuje jedynie rzutem rożnym. Minutę przed przerwą Niewiada podaje na prawe skrzydło do Czerbińskiego, który odpala idealnie przy przeciwległym słupku gości z wewnętrzej jego strony. Tego trafienia naszego osiemnastolatka myślę, że nie powstydziłyby się największe gwiazdy. W drugiej połowie przez kwadrans nie działo się nic. Dopiero w 60 minucie groźnie z bliskiej odległości główkował Mieszczyński. Cztery minuty później zza linii pola karnego ostre uderzenie Śliwińskiego odbił bramkarz, ale kompletnie zaskoczyło ono... mnie. Jeśli jednak mówić o jakichkolwiek nie popisaniach w tym meczu ze strony piłkarzy, to na pewno miały one miejsce w 74 minucie. Najpierw Dziuba, zamiast szukać korytarzyka do bramki, uwikłał się w bezsensowy dryblig, a zaraz potem Łapiński stracił głowę i zupełnie nie wiedział co zrobić z piłką przed, może nie do końca pustą, ale opuszczoną już przez bramkarza bramką. Nieważne. W 78 Dziuba trafia z pola karnego w bramkarza, ale trzy minuty później rehabilituje się za wszystko podając do Przewoźniaka, który z pierwszej piłki nie daje szans Kaczmarczykowi. W 88 zza pola karnego strzela Ciołek, ale Prusak udowadnia, że wie iż nie jest w pensjonacie na wczasach. Chwilę później w polu karnym szarżuje Żebrowski, jednak zamiast strzelać próbuje podawać i w rezultacie obrońcy wybijają na róg. Dwie minuty później się rehabilituje, podając piłkę Dziubie, który ustala wynik meczu. Mecz trwa jeszcze trzy minuty i niemal już tradycyjnie w ostatniej akcji przed szansą jest Rzepecki, który w poblizu bramki otrzymuje dokładne podanie od Niedźwieckiego, jednak obrońcom udaje się wybić na róg. Gościom możemy współczuć, optycznie może to aż tak źle dla nich nie wyglądało, ale faktem jest że sytuacji zmarnowanych Flota miała więcej, zatem wynik trudno uznać za krzywdzący. Flota zagrała koncertowo i jeśli nie był to mecz życia to drżyjcie kolejni przeciwnicy. Z przyjemnością przeciwko Flocie będą mogli grać już tylko sportowi masochiści. Oczywiście zbyt piękne by mogło być prawdziwe, ale na pewno tak trzymać! Tak więc po czterech kolejkach Sergiusz Prusak, jako jedyny bramkarz w IV lidze, zachował czyste konto. Flota wyszła na drugie miejsce, ponieważ Energetyk był dziś o połowę mniej skuteczny. Piotr Dziuba jest w czołówce strzelców, nie jest jeszcze liderem, ale szczerze mu tego życzymy. Bardzo udanie zadebiutował 18-letni Dariusz Czerbiński, który na dodatek świetny występ udokumentował przepięknym golem. Po raz pierwszy zobaczyliśmy też w akcji Łukasza Żebrowskiego, który zaliczył dwie asysty, rozdzielał piłki, sam nie strzelał ale zawsze dostrzegał partnerów. Również dwie asysty miał Marek Niewiada. Dwa gole strzelił w końcu Cezary Przewoźniak, przez co powinien się odblokować psychicznie i grać coraz lepiej. Bardzo pracowici Mariusz Szczęsny i Michał Niedźwiecki. Dalekie, niebezpieczne strzały Roberta Śliwińskiego. O każdym można powiedzieć dużo dobrego. Nawet Prusak miał okazję wykazać się kunsztem, choć pracy miał akurat najmniej. I jeszcze jednen miły akcent. Na swoje miejsce powrócił poczciwy Leszek Zakrzewski, bez którego nikt nigdy nie umiał sobie Floty wyobrazić. Oj, zapomniałbym! Do poziomu meczu dostroili się też sędziowie. Nie było ich widać, ale kontrolowali wszystko i nie podejmowali kontrowersyjnych decyzji. Oakzuje się, że w IV lidze też można. Dużo gorzej od piłkarzy wypadli tym razem kibice. Na płocie nie zawisła ani jedna flaga. Czyżby nad mecz Floty przedłożyli Urodziny Lata z radiem? Waldemar Mroczek (Tangens) Piątek, 18 sierpnia 2006
Jutro IV kolejka IV ligi. Piłkarze Floty podejmą w niej Stal Szczecin. Przeciwnik jest wprawdzie beniaminkiem, ale klub jest doskonale znany kibicom, ma za sobą wieloletnią II-ligową przeszłość. Kończoną niestety dwa razy niechlubnie (wycofaniem z rozgrywek), nie mniej co jakiś czas się odradza i wszystko wskazuje na to, że znowu zapuszcza pnącza ku górze.
Powstali, bo nie mogli awansować Po rundzie jesiennej w 1971 roku na czele tabeli ligi okręgowej uplasowały się rezerwy Arkonii. Awansować nie mogły, bo pierwszy zespół grał wówczas w III lidze. Wiadomym było jednak, że to nie taka prosta sprawa, więc postanowiono utworzyć w Szczecinie całkiem nowy klub, któremu nadano nietypową na ówczesne czasy nazwę "Stal Stocznia". Istotnie awansował do III ligi, po roku jednak mimo dzielnego spisywania się, znowu znalazł się w okręgówce, bo... zlikwidowano III ligę. Tu jednak pobyt też trwał tylko rok i w 1974 nazwa ta po raz pierwszy została odnotowana w kronikach II ligi. Po czterech latach nastąpiła kolejna degradacja, znów tylko na rok, i powrót na drugi front na spotkanie Pogoni, która akurat spadła z ekstraklasy. Wtedy w drużynie pojawił się Adam Benesz.
- Do Szczecina trafiłem dość przypadkowo - mówi obecny trener Floty. Mój klub - Wisłoka Dębica grała ligowy mecz z Ursusem. Przybyli emisariusze Stali Stocznia po Bronka Drzyzgę, lecz zwrócili uwagę na mnie. W Stali grałem do 1984 roku. To były dobre czasy. Klubem opiekowała się stocznia, byliśmy na etatach. W 1979 roku klub wymienił 11 zawodników! W Stali grali tacy piłkarze jak Makowski, Sokołowski, Hawrylewicz, Borówko, jej wychowankiem jest np. Szostakowski. Potem półtora roku grałem w Radomiaku, po czym wróciłem do Szczecina, ale już do Pogoni. Miałem propozycje ze Stali Mielec, Igloopolu i Pogoni. Podjąłem karkołomną decyzję i zostałem zawodnikiem klubu najdalej położonego od domu. Zdecydował motyw sportowy, był to rok 1987, kiedy Pogoń zdobyła wicemistrzostwo Polski i zarysowała się szansa gry w europejskich pucharach. Możliwość gry u boku takich zawodników jak Kensy, Ostrowski, Urbanowicz czy Leśniak, w dodatku pod okiem trenera Leszka Jezierskiego, to był nie lada zaszczyt. Gosieniecki podniósł... Stal Stocznia była pierwszym klubem, który po przemianach Okrągłego Stołu wycofał się z rozgrywek II ligi. Wydawało się, że umarł. Jednak odrodził się. Zmienił się tylko drugi człon nazwy, stocznię zastąpił bowiem Telgom, firma Mirosława Gosienieckiego. W 1998 Stal Telgom znalazła się w II lidze, w składzie z Rafałowiczem, Beneszem i Miązkiem. - Nie widzę dużej różnicy. Tyle tylko, że był już prywatny strategiczny sponsor, ale stocznia nadal nas wspomagała - mówi Adam Benesz. ...ale nie udźwignął. Prywatny sponsor przeliczył się jednak nieco z siłami, za bardzo uwierzył obiecankom, a sam nie był w stanie unieść II-ligowego ciężaru. W roku 2000 doszło do absolutnych ewenementów. Oto bowiem rozgrywki w II lidze rozpoczęła Odra (taką nazwę przyjęła Stal Telgom w II lidze), a dokończyła... Pomerania Police! Za nią III ligę kończyła za to Gwardia Koszalin, a w IV lidze klub o nazwie Gwardia Koszalin początkowo wygrywał na zawołanie po 7-1, by w końcówce w takich samych rozmiarach przegrywać. Odra została jednak zdegradowana i do III-ligowych rozgrywek nie przystąpiła. Powróciła do nazwy Stal i znów zaczęła się błąkać po podszczecińskich boiskach, by w tym roku ponownie zawitać do IV ligi. Co jest aktualnie warta przekonamy się jutro. Dotychczasowe wyniki wskazują na wielką niestabilność, ale uważać trzeba, bo jest to drużyna, która potrafi strzelać bramki. Trener Benesz też uważa, że będzie ciężko. Waldemar Mroczek (Tangens) Czwartek, 17 sierpnia 2006
W sobotę czwarta kolejka. Po raz drugi zobaczymy odmłodzoną Flotę w Świnoujściu. Oby wreszcie zagrała skutecznie. Bo właśnie strzelanie bramek wzbudza na razie największy niepokój. Po stronie strat bramkowych, póki co czyste konto, ale to dopiero początek, gramy na razie wyłącznie z beniaminkami - najtrudniejsze ciągle przed nami.
Beniaminek ze Szczecina gra na razie w kratkę. Na koncie remis, zwycięstwo i porażka, ujemne bramki. Podział punktów na inaugurację w derby z Arkonią - w normie, zwycięstwo w Rewalu niespodziewane i budzące respekt, klęska u siebie z Energetykiem uspokaja. Na pewno nawiązanie do tradycji swych poprzedniczek, tzn. Stali Stocznia, Stali Telgom i Odry jeszcze daleko przed tym klubem, ale uważać trzeba, bo można się naciąć. Lider z Barlinka jedzie do słabo spisującej się Arkonii. Czy nastąpi przebudzenie drużyny z Lasku Arkońskiego? Bardzo byśmy chcieli, ale szanse są niewielkie. Wicelider Energetyk podejmuje beniaminka z Sianowa i oczywiście jest faworytem. Szanse na skok w tabeli są więc znikome. Ciekawe, czy kamieński Gryf się otrząśnie po klęsce z Barlinkiem i zdobędzie korzystny wynik z Przecławiem? Czy Wybrzeże ma już kryzys za sobą i pokona Błękitnych? Czy Darzbór zdobęcie pierwsze punky z Iną? Czy nowy klub Andrzeja Nogi - GKS Mierzyn - poradzi Astrze? Czy ostatni rywal Floty - Kluczevia - będzie mieć dość siły, by stawić skuteczny opór rezerwom Pogoni? A jak wypadną poprzedni rywale Floty, którzy spotkają się ze sobą w Sławnie? Odpowiedzi na te pytania poznamy w sobotę. Mecz Flota - Stal o 17:00. Waldemar Mroczek (Tangens) Środa, 16 sierpnia 2006
Trochę w przyśpieszonym tempie ciężko nadążyć. Za nami już mecz z Kluczevią, a dopiero teraz dałem radę wstawić zdjęcia ze spotkania z Sokołem. Przepraszam, ale jednocześnie zapraszam do przeglądania i wspominania oraz dziękuję Pawłowi Dodkowi i Sławkowi Ryfczyńskiemu.
Flota - Sokół w obiektywie. tgWtorek, 15 sierpnia 2006 Kluczevia Stargard - Flota Świnoujście 0-0
Flota: Sergiusz Prusak, Marek Niewiada, Michał Niedźwiecki, Bartosz Serafin, Łukasz Polak (do 9), Łukasz Mikołajewicz, Mariusz Szczęsny, Piotr Dziuba (57, Robert Śliwiński), Maciej Kaczorowski (76, Mateusz Rzepecki), Cezary Przewoźniak, Jarosław Norsesowicz (72, Marek Łapiński).
Trenerzy: Adam Benesz, Sergiej Szypowski Kierownik drużyny: Andrzej Rychlik Kluczevia: Dominik Kubrak, Paweł Kania, Tomasz Królak, Ryszard Jarzyna, Artur Kapiński (31, Filip Śmigielski), Adam Klubikowski, Bartłomiej Drewicz (do 84), Michał Magnuski, Jarosław Zalas, Marek Ufnowski (80, Piotr Lulek), Daniel Denisiuk Trenerzy: Wiesław Kawczyński, Marcin Narkun Kierownik drużyny: Jerzy Tokarek Żółte kartki: Flota: Przewoźniak - 43, KLuczevia: Magnuski - 45 Czerwone kartki: Polak (9, Flota, za atak z tyłu na nogi przeciwnika), Drewicz (84, Kluczevia, za niesportowe zachowanie) Sędziowali: Dariusz Królikowski, Andrzej Duklanowski, Marek Kochanek (Szczecin). Obserwator: Stanisław Skorupa (Szczecin) Widzów: 300, w tym ok. 40 ze Świnoujścia. Tak więc nasi zawodnicy po trzech kolejkach - jako jedyni - nie stracili jeszcze bramki. Stracili niestety punkty tu, gdzie raczej się tego nie spodziewaliśmy. Na pewno czeka nas wiele meczów trudniejszych niż ten w Kluczewie. Dlaczego zatem Flota nie wygrała? Na pewno znaczny wpływ miała czerwona kartka na początku meczu, dezorganizująca obronę, większy jednak chyba nieskuteczność. Na szczęście gospodarze też zmarnowali wszystkie okazje, a mieli ich nie mniej i nie gorsze. Najlepszymi zawodnikami w drużynach byli bramkarze. W 2 minucie Kaczorowski trafił z wolnego w bramkarza gospodarzy. W 9 Polak daje wymanewrować się napastnikowi gospodarzy, który tym samym wyszedł na czystą pozycję. Jedyne co mógł zrobić w tym momencie obrońca Floty to zaatakować z tyłu, co też zrobił na linii pola karnego, za co otrzymał czerwoną kartkę. Rzut wolny wykonany przez Ufnowskiego trafił w górną siatkę. W 15 tenże Marek Ufnowski jest sam na sam z Prusakiem, ale przegrywa. W 18 Kubrak uprzedza Norsesowicza. Minutę później Serek wyłapuje niebezpieczne podanie do Denisiuka. W 24 główka Dziuby nie trafia do bramki. W 26 z narożnika pola karnego ostro uderza Przewoźniak, ale Kubrak broni. W rewanżu Prusak broni strzał Ufnowskiego. W 34 znowu Prusak wybija piłkę spod nóg Ufnowskiego. W 36 najlepsza okazja dla Floty, jednak Kubrak zabiera piłkę spod nóg Kaczorowskiemu. W 40 z 14 metrów ponownie uderza Ufnowski i znowu góruje Prusak. W 42 Przewoźniak usiłuje strzelić ręką, za co otrzymuje żółtą kartkę. Pierwsza połowa była o wiele ciekawsza od drugiej. Gospodarze pokazali się dużo lepiej od poprzedników, grali z kontry i mogli z powodzeniem strzelić gola. W drugiej przewagę miała już Flota, ale nie potrafiła strzelić gola, ani wypracować stuprocentowej sytuacji. W 58 ponownie ostry strzał z wolnego Kaczorowskiego pada łupem Kubraka. W 61 po rzucie rożnym groźnie główkuje Denisiuk. W 66 sam na sam jest Przewoźniak, ale zagrywa... do tyłu. W 84 z wolnego uderza Przwoźniak, bramkarz z trudem broni. W tym czasie wyrównują się siły, albowiem czerwona kartkę otrzymuje Drewicz. Kilka minut później znowu Przewoźniak groźnie uderza, a dobitkę Szczęsnego wybijają obrońcy. Sędzia doliczył cztery minuty, i kiedy już wszyscy zwątpili, w ostatniej akcji meczu omal nie zdobyliśmy kompletu punktów, jednak daleki, znienacka, strzał Rzepeckiego trafił w boczną siatkę. W sumie remis nie krzywdzi żadnej strony. Technicznie na pewno lepsza była Flota, ale groźny atak kluczewian Magnuski - Ufnowski - Denisiuk mógł narobić sporo kłopotu. W sobotę mecz ze Stalą, która dziś została rozgromiona na swoim boisku, ale na wyjazdach jest groźna. Zresztą klubów ze Szczecina nigdy nie można lekceważyć. Na potknięciu Floty skorzystała Pogoń Barlinek, która nadspodziewanie łatwo poradziła sobie z Gryfem Kamień oraz Energetyk Gryfino, który dzięki wysokiemu wyjazdowemu zwycięstwu nad Stalą wyszedł na drugą pozycję. Waldemar Mroczek (Tangens) Poniedziałek, 14 sierpnia 2006
Za nami dwie kolejki. Trzy zespoły wygrały oba mecze. Na prowadzeniu nieoczekiwanie Gryf Kamień Pomorski, który w czerwcu ledwo uchronił się od degradacji, pozostałe dwa to faworyci, tzn. Flota i Pogoń Barlinek. Ci drudzy potwierdzili wysokie aspiracje, wygrywając mimo przegrywania do przerwy, na trudnym terenie w Szczecinku. A może ten teren nie jest wcale taki trudny? Victoria Przecław nie poradziła w Ustroniu Morskim, a Kluczevia w Gryfinie. Za to do czołówki zbliżyły się Pogoń II, Stal i Energetyk. Bez punktów nieoczekiwanie Wybrzeże Rewalskie i Darzbór oraz płacąca frycowe Sława. Flota i Energetyk na razie nie straciły bramki, Sokół jeszcze jej nie strzelił.
Niedziela,13 sierpnia 2006 Flota Świnoujście - Sokół Pyrzyce 3-0 (1-0)
Flota: Sergiusz Prusak, Łukasz Polak (46, Mateusz Rzepecki), Marek Niewiada, Michał Niedźwiecki (71, Marek Łapiński), Bartosz Serafin, Mariusz Szczęsny, Łukasz Mikołajewicz, Piotr Dziuba, Cezary Przewoźniak, Jarosław Norsesowicz, Maciej Kaczorowski (64, Robert Śliwiński).
Trenerzy: Adam Benesz, Sergiej Szypowski Kierownik drużyny: Andrzej Rychlik Sokół: Łukasz Michalski, Mariusz Piekarski (58, Mateusz Czech), Marek Lewandowski (46, Radosław Pluta), Mariusz Muskała, Daniel Ogiejko (11, Michał Winiarz), Ireneusz Dubik, Adam Kawczyński, Piotr Kaczyński, Piotr Tyburczy, Daniel Hackiewicz, Maciej Więcek. Trener: Dominik Ananicz Kierownik drużyny: Marcin Mazurkiewicz Żółte kartki: Flota: Przewoźniak - 23, Kaczorowski - 27, Prusak - 37 Sokół: Więcek - 57, Kaczyński - 80. Sędziowali: Robert Telej, Piotr Latos, Mariusz Michalski (Koszalin) Obserwator: Zbigniew Maśniak (Szczecin) Widzów: 450 3-0 to najniższy z możliwych wyników w tym meczu. Dominacja gospodarzy nie podlegała najmniejszej dyskusji. Dodatkowego ciepła na sercu dostarcza fakt, że wybijającymi zawodnikami Sokoła byli grający rok temu we Flocie: bramkarz Łukasz Michalski, który zastępował kontuzjowanego Prusaka (na pewno najlepszy w drużynie Sokoła) oraz Ireneusz Dubik, który podobnie jak we Flocie grał z numerem 7 i miał dwie szanse na zdobycie gola. Zostawmy jednak komentarz a zajmijmy się faktami. Pierwszy ostry strzał oddał w 3 minucie Dziuba, Michalski wyciągniety jak struna zdołał piłkę wybić. W 7 Michalski odbił goźny strzał Kaczorowskiego, dobitka Przewoźniaka wyszła obok bramki. Minutę później Flota już prowadziła. Wrzutkę na pole karne przejął Kaczorowski, mógł sam strzelać, ale dojrzał swobodnego Szczęsnego, który strzałem z ostrego kąta zdobył prowadzenie. Nadal atakuje Flota. W 15 Michalski wybija daleki strzał Przewoźniaka, w 24 Dziuba otrzymuje podanie od Szczęsnego i strzela z ostrego kąta minimalnie obok. W 28 pierwszy groźny atak Sokoła, ale Prusak broni strzał Hackiewicza. W 37 problematyczny rzut wolny pośredni dla gości, z którego jednak nic nie wynikło, poza równie niezrozumiałą żółtą kartką dla Prusaka. Kilka minut później jednak sędzia się "zrehabilitował" i podyktował chyba jeszcze dziwniejszy pośredni dla Floty. W 40 i 43 minucie kolejne szanse marnuje Dziuba. W 45 sam na sam z Prusakiem jest Dubik, ale nasz bramkarz wygrywa pojedynek z byłym kolegą z drużyny. Tuż przed przerwą piłka ląduje w bramce gości po uderzeniu Norsesowicza, jednak sędziowie dopatrują się spalonego. W 51 ostro z wolnego uderza Kaczorowski, Michalski końcami palców wybija na róg. W 55 efektowny rajd Szczęsnego, powstrzymany rękoma za koszulkę w chwili wychodzenia na czystą pozycję, co jednak nie zostaje zauważone przez sędziego. W 56 Kawczyński wybija dośrodkowanie Dziuby, który za chwilę po przejęciu piłki i samotnym dryblingu zdobędzie drugą bramkę. Po minucie rajd Przewoźniaka, który odzyskał utraconą piłkę, lecz strzelił zbyt lekko. W 62 Serafin trafia w górną siatkę. W 71 po podaniu Dziuby Przewoźniak uderza z woleja nad poprzeczkę. Minutę później znów strzela z pierwszej piłki nieskutecznie. W 74 tuż nad spojenie trafia Norsesowicz, któremu zostanie to wynagrodzone 5 minut później, po podaniu Przewoźniaka ostrym strzałem z lewej strony. Tym samym zostanie ustalony wynik meczu, a liczba 79 okaże się najszczęśliwsza dla Floty (bramka w Sławnie tez padła w tej minucie). Potem jeszcze w 82 Michalski uprzedzi Przwoźniaka, a w 90 ładnie z daleka uderzy Śliwiński, tyle że nad poprzeczką. A więc 3-0. Niestety, nie wystarczyło to do objęcia prowadzenia. Liczbą strzelonych bramek wyprzedza nas Gryf Kamień Pomorski. Kolejna szansa już we wtorek. Na razie komplet punktów zdobyły Flota, Gryf i Pogoń Barlinek. I własnie we wtorek w Barlinku tamtejsza Pogoń gra z Gryfem. Flota jedzie do Kluczewa. Waldemar Mroczek (Tangens) Sobota, 12 sierpnia 2006
Nazywam się Damian Krajanowski. Mam 23 lata, jestem spod znaku Barana. Gram w obronie, dobrze też czuję się w pomocy. Pierwsze kroki stawiałem w Stadionie Śląskim Chorzów, ale do Floty przychodzę z Grunwaldu Ruda Śląska. Rozegrałem jeden mecz w I lidze, w barwach chorzowskiego Ruchu przeciwko Groclinowi/Dyskobolii zremisowany 1-1. Niestety, był to sezon po którym Ruch spadł do II ligi, po raz pierwszy w historii na dłużej niż rok.
Aktualnie czekam na powołanie do wojska. Mam nadzieję, że nie przeszkodzi mi ono w piłkarskiej karierze. Przeciwko Sławie nie wystąpiłem, bo leczę kontuzję, mam naciągnięte więzadła poboczne. O Flocie oczywiście słyszałem, pamiętam, że walczyła nawet o II ligę, wiem że dzielnie stawiała opór takim drużynom jak Unia Janikowo czy Arka Gdynia. Jestem zaskoczony, że spadła. O IV lidze zachodniopomorskiej wiem niewiele. Myśle jednak, że dziś wygramy. Typuję 2-0.
Ze Sławą grało się ciężko, bo przeciwnik cofnął się do głębokiej defensywy. Bronił się właściwie całym zespołem. Ciężko było zdobyć bramkę, stąd wymęczone 1-0. Myślę, że grałem dobrze, niepotrzebna była tylko kartka. Oczywiście nie powinienem tak się zachowywać. Puściły mi nerwy, bo sędzia naprawdę podejmował złe decyzje. Teraz żałuję.
Na pozycji stopera nie czuję się dobrze. Wolę rozgrywać w środku pola. Oczywiście, jak będzie trzeba zagram, gdzie każe trener, ale wolałbym tam gdzie mi odpowiada. Na obronie po raz ostatni grałem w czasach juniorskich. Dziś trzeba wygrać. Druga kolejka, znowu beniaminek, na pewno też będzie się bronić. Trzeba będzie grać twardo, mądrze i skutecznie. Zdecydowanie atakować i w miarę szybko strzelić pierwszą bramkę, aby znów nie było nerwowości w drugiej połowie. Waldemar Mroczek (Tangens) Piątek, 11 sierpnia 2006
Jutro druga kolejka IV ligi. Do Świnoujścia przyjeżdża Sokół Pyrzyce. Podobnie jak poprzedni rywal beniaminek, ale dorobek punktowy pyrzyczan jest znacznie okazalszy, więc należy spodziewać się trudniejszej przeprawy. Debiut gości po rocznej przerwie bez rewelacji - bezbramkowy remis u siebie z Energetykiem Gryfino. W barwach Sokoła występuje dwóch zawodników grających jesienią ubiegłego roku we Flocie: bramkarz Łukasz Michalski oraz Ireneusz Dubik. Spotkanie rozegrane zostanie jutro (sobota) w Świnoujściu, a rozpocznie się o godzinie 17:00.
Na innych boiskach ciekawie zapowiadają się mecze Astry Ustronie z Victorią Przecław, Gryfa Kamień z Błękitnymi Stargard i Darzboru Szczecinek z Pogonią Barlinek. Trudne więc zadania czekają zespoły, które wygrały pierwsze mecze. Tabela i wyniki dotychczasowych meczów ze strzelcami Waldemar Mroczek (Tangens)Wtorek, 08 sierpnia 2006 Zwycięstwa faworytów
A więc mamy za sobą pierwszą kolejkę w nowym świecie. Nie przyniosła ona sensacji, co najwyżej za niespodziankę można uznać zwycięstwo debiutanta z Kluczewa nad uznanym Wybrzeżem Rewalskim. Pozostali beniaminkowie, mimo iż grali u siebie, co najwyżej remisowali. Stąd logiczny wniosek, że tu wreszcie jest normalnie; nie ma gejzerów ani meteorów, wspinaczka odbywa się z mozołem. Wracając do beniaminków, to po Kluczevii najlepiej wypadła chyba Stal, która uzyskała bramkowy remis 2-2 w derby Szczecina z Arkonią, prowadząc do przerwy 1-0. Potem jednak przyszło płacić frycowe, zrobiło się 1-2, ale ostatecznie mecz zakończył się podziałem punktów. Zremisował też najbliższy rywal Floty - Sokół - z Energetykiem Gryfino. Victoria Sianów nie poradziła Gryfowi Kamień Pomorski, a Sława Flocie. No właśnie. Skoro beniaminkowie nie grają pierwszych ról, to znaczy że należą sie one przede wszystkim spadkowiczom z wyższej klasy, czyli w tym przypadku Flocie. Wiadomo jednak, że nasza drużyna jest mocno przemeblowana i do Sławna jechaliśmy z niepokojem. Nie całkiem bezzasadnym, bo żeby strzelić zwycięskiego gola potrzebowaliśmy aż 79 minut. Przeciwnik się zamurował i strzelenie bramki okazało się nie takie proste. Tylko, że trzeba pamiętać iż tak grać będą przeciwko Flocie niemal wszyscy. Ile drużyn odważy się na otwartą grę? Czyli trzeba do perfekcji ćwiczyć atak pozycyjny, a to jak wiadomo jest bardzo trudne. Cieszy za to ambicja, wybieganie, wymiana piłek, dalekie strzały, ciekawe rozgrywanie stałych fragmentów. Czekamy jeszcze na skuteczność. Jak to często się zdarza, po pierwszej kolejce mamy dwóch liderów. Tym razem wystarczyło do tego wygrać 3-1, a udało się to Pogoni Barlinek z Astrą Ustronie Morskie i Victorii 95 Przecław z Iną Goleniów. Na pewno większą wartość ma wygrana ekipy z Barlinka, która mimo przegrywania przez 10 minut 0-1 potrafiła skutecznie zaszturmować. A przeciwnik był też z wysokimi aspiracjami. To potwierdza, że własnie Pogoń ma być najgroźniejszym konkurentem do awansu. Współliderem został nowy klub Andrzeja Miązka, Przemysława Pietruszki i przymierzanego do Floty (był nawet na zgrupowaniach i grał w sparingu z Velgaster) Wojciecha Kinczela. Dwa gole strzelił Pietruszka i on został pierwszym (samodzielnym!) liderem listy strzelców, 22 zawodników strzeliło po jednej bramce. Dramatyczny mecz obejrzeli kibice przy ul. Ceglanej w Stargardzie. W 33 minucie Błękitni prowadzili już 3-0, ale Darzbór w 71 zmniejszył na 3-2 i zwycięstwo gospodarzy zawisło na włosku. I wreszcie Pogoń II zremisowała z GKS Mierzyn. Bramkę dla gospodarzy zdobył Komar, ale nie był to jedyny flotowski akcent w tym meczu. Oprócz niego w zespole gospodarzy wystąpił Andrzej Matwijów, a w drużynie gości Andrzej Noga. W weekend druga kolejka. W niej bardzo ciekawie zapowiadają się pojedynki Astry z Victorią Przecław, Darzboru z Pogonią Barlinek i Gryfa z Błękitnymi. Flota podejmuje kolejnego beniaminka - Sokół Pyrzyce i oczywiście jest faworytem. Spotkanie rozpocznie sie w sobotę o godzinie 17:00. Waldemar Mroczek Niedziela, 06 sierpnia 2006 Sława Sławno - Flota Świnoujście 0-1 (0-0)
Flota: Sergiusz Prusak, Marek Łapiński, Marek Niewiada, Michał Niedźwiecki, Bartosz Serafin, Mateusz Rzepecki (46, Łukasz Polak), Mariusz Szczęsny, Robert Śliwiński (68, Łukasz Mikołajewicz), Piotr Dziuba, Cezary Przewoźniak, Jarosław Norsesowicz.
Trenerzy: Adam Benesz, Sergiej Szypowski Kierownik drużyny: Andrzej Rychlik Sława: Piotr Kaźmierczak, Przemysław Paszek, Patryk Matias, Rafał Gertig, Jakub Husejko, Wojciech Pastwa (72, Dominik Bajtek), Mariusz Sawa, Jacek Grajper, Karol Izmajłowicz (84, Szymon Odrowąż), Piotr Ścisło (63, Zbigniew Zawada), Marcin Hinc (84, Arkadiusz Walczak) Trener: Wojciech Megier Kierownik drużyny: Janusz Ścisło Żółte kartki: Niewiada -62, Niedźwiecki - 69, Polak - 89. Sędziowali: Daniel Statkiewicz, Dariusz Młodziejewski, Michał Linniczenko. Obserwator: Tadeusz Małecki. Widzów: 400 Ten mecz krył w sobie dużo bardzo trudnych zagadek i samo to już powodowało jego niesamowitość. Jak zaprezentuje się nowa, odmłodzona Flota, co pokaże ambitny beniaminek ze Sławna, który zaledwie tydzień temu nabrał pewności, że grać będzie w IV lidze? W każdym razie oprawa była naprawdę na medal. Przed meczem i w przerwie grała orkiestra, były armatnie salwy tutejszego bractwa strzeleckiego, na mecz przybył burmistrz Sławna, prezes Zachodniopomorskiego Związku Piłki Nożnej oraz wielu innych dygnitarzy. Ze strony Floty obecni byli m.in. prezes Edward Rozwałka i Michał Leonowicz. Śmiałości gospodarzom starczyło na 10 minut, później cofnęli się do głębokiej defensywy. Chyba nie tego oczekiwali goście, bo przez prawie 80 minut nie umieli pokonać najlepszego zawodnika gospodarzy - Piotra Kaźmierczaka w bramce. Pierwszą próbę podjął w 5 minucie Marek Niewiada, niestety strzelił zza linii pola karnego zbyt lekko i niecelnie. Dwie minuty później groźna główka w polu karnym Hinca, minimalnie nad poprzeczką. W 9 minucie na ostry strzał tuż przy linii bocznej decyduje się Przewoźniak, nieskuteczny ale nagrodzony brawami. W 15 Dziuba trafia w boczną siatkę. Pięć minut później rzut wolny zza narożnika pola karnego wykonuje Norsesowicz - chytry strzał pod spojenie Kaźmierczak z wysiłkiem wybija na róg. W 27 fałszywą piłkę w kierunku bramki posyła Rzepecki i znów ten Kaźmierczak - jakby był z gumy. W 31 strzał Przewoźniaka z lewej strony w boczną siatkę. Za chwilę z wolnego uderza Śliwiński i znowu Kaźmierczak na róg. W ostatnich 10 minutach pierwszej połowy odważniej ruszają gospodarze. W 34 Izmajłowicz strzela z daleka, ale bardzo niecelnie, a minutę przed przerwą na rajd w polu karnym Floty decyduje się Hinc, na szczęście obrońcy wybijają na róg, po którym Matias strzela obok krótkiego słupka. Po przerwie nadal przewagę ma Flota, ale widowisko traci blask. W 48 próbuje Norsesowicz, lecz nie trafia w bramkę. W 65 ładnie z pierwszej piłki uderza Niedźwiecki, niestety niecelnie. W 65 ostry strzał Niewiady z 16 metrów tuż obok. Wreszcie w 79 Piotr Dziuba otrzymuje dokładne podanie w pole karne od Jarosława Norsesowicza, ogrywa trzech defensorów Sławy i posyła piłkę obok bramkarza do siatki. Tym samym sprawiedliwości staje się zadość. Potem są jeszcze dwie szanse na podwyższenie. W 87 rajd Przewoźniaka zakończony ostrym strzałem z 11 metrów i w 89 po błędnym wybiciu piłki przez gospodarzy piłka trafia ponownie do Przewoźniaka. W obydwu przypadkach piłkę odbił Kaźmierczak. Zgodnie z zapowiedzią trenera Flota grała ofensywnie, walczyła przez cały mecz, dużo było biegu i wymiany piłek. Były też strzały z daleka, których tak brakowało w ostatnim sparingu. Dobry mecz rozegrał Marek Niewiada, aczkolwiek sam nie ukrywa, że źle czuje się w roli stopera - swe miejsce widzi wyraźnie w środku pola. Zszokował za to Robert Śliwiński. Może nie tyle fryzurą (choć ta zapewne jeszcze bardziej rzucała się w oczy) co słabą grą i w sumie nikogo nie dziwi, że został zmieniony. Zawiódł też Przewoźniak, który tracił piłki w dryblingach i nie wykorzystał sytuacji sam na sam. Szczęście, że było to przy stanie 1-0, bo gdyby te sytuacje miały decydować o losach zwycięstwa byłoby dużo trudniej, a przecież wtedy obciążenie psychiczne jest jeszcze większe. Tak więc panie Robercie i panie Czarku - czekam, że za tydzień udowodnicie mi iż byłem dziś niesprawiedliwy. Waldemar Mroczek (Tangens) Czwartek, 03 sierpnia 2006 Pierwsza bramka w Szczecinie?
W sobotę o godzinie 11:00 na stadionie przy ul. Bandurskiego w Szczecinie długi gwizdek da sygnał do rozpoczęcia IV ligowego sezonu 2006/07 i piłkarskiego derby Szczecina pomiędzy Stalą i Arkonią. To bardzo zasłużone kluby dla zachodniopomorskiego futbolu. Oba mają długi staż drugoligowy, Arkonia grała nawet w pierwszej. W latach sześcdziesiątych, siedemdziesiątych a nawet osiemdziesiątych wydawało się nie do pomyślenia, by klub ten przez tak wiele lat nawet nie otarł się o III ligę. Z kolei Stal może być porównywana do Aluminium i częściowo Zawiszy. Co kilka lat się odradza, dochodzi do II ligi i... wycofuje z rozgrywek. Taki przypadek miał już miejsce dwa razy. Tym razem stalowcy znów są beniaminkiem, więc czy oznacza to kolejny azymut na II ligę? W każdym razie pod względem zasług Arkonia i Stal to zdecydowanie kluby numer dwa i trzy w mieście Szczecinie, a i w regionie równać z nimi mogą się jedynie Police. Jeśli mecz ten nie zakończy się wynikiem 0-0, to padnnie w nim pierwsza bramka sezonu. Następny bowiem dopiero za pięć godzin. Tam spotkają się dla odmiany kluby z bogatymi tradycjami III-ligowymi: Błękitni Stargard i Darzbór Szczecinek. Gospodarze są przykładem jak nieopłacalne jest porywanie się z motyką na słońce. Przez wiele lat solidny trzecioligowiec, potem szło nieco słabiej, przez trzy sezony dusił się w IV lidze, ale bez trudu uciekał peletonowi, w każdych rozgrywkach strzelając grubo ponad sto bramek, potrafiący nawet wygrać na wyjeździe 14-0, trzy lata temu awansował (po raz drugi w historii) do II ligi, by wytrwać w niej pół roku i stać się czwartoligowym średniakiem. Ale na klub z dużego miasta zawsze trzeba uważać i nie jest powiedziane, że w tym sezonie stargardzianie znów będą szarakiem. Darzbór z kolei w ostatnich latach zbierał pochwały za dobrą robotę, klub dośc prężny organizacyjnie, z przepięknie położonym stadionem, ale jakoś nie spełnia pokladanych oczekiwań, a w poprzednim sezonie bronił się przed spadkiem. Czy teraz będzie podobnie? Cztery spotkania rozpoczną się o godzinie 17:00. Na czoło wybija się pojedynek faworytów: Pogoni Barlinek z Astrą Ustronie Morskie. Gospodarze w poprzednim sezonie mocno deptali po piętach Redze i wszystko wskazuje na to, że i w tym mierzą wysoko. Podobnie Astra - nieźle sytuowany klub na pewno jest w stanie wspiąć się na szczyt, ale po pierwszej kolejce będzie to bardzo trudne. W kolejnych meczach rozpoczynających się o 17:00 gospodarzami będą beniaminkowie: Sokół podejmuje Energetyka, Kluczevia Wybrzeże Rewalskie a Victoria Sianów Gryfa Kamień. Wiadomo, jak groźni są na poczatku rozgrywek benmiaminkowie, mimo wszystko w dwóch pierwszych meczach wyżej stoją notowania gości. Piąty beniaminek - Sława Sławno zmierzy się z Flotą, a mecz rozpocznie się o 18:00, podobnie jak spotkanie nowego klubu Andrzeja Miązka i starego Przemysława Pietruszki z Iną Goleniów. Tak wzmocnieni gospodarze wydają się faworytem tego meczu. Pierwszą kolejkę zakończy niedzielny mecz rezerw Pogoni z GKS Mierzyn, w którym podobno ma grać Andrzej Noga. Flota jak wiadomo mocno przemeblowana i odmłodzona. A jednak nowi zawodnicy rozegrali w I lidze łącznie 65 meczów. Czy więc naprawdę oddadzą klubowi ze Świnoujścia swe serca? Są też zawodnicy, których widzieliśmy w Świnoujściu w barwach Pogoni II, jak choćby Norsesowicz. Jest też ośmiu młodzieżowców. W kadrze 23 zawodników, z których - jak zapewnia trener - wszyscy nadają się do grania w IV lidze, ba nawet nie obawiał by się wystawić ich przeciwko drużynie pierwszoligowej. Walka o miejsce powinna być więc ostra, a to jak wiadomo bardzo sprzyja pracy nad sobą. Oby więc spełniły się marzenia trenerów, sponsora, piłkarzy, działaczy i oczywiście kibiców, czego w przededniu rozpoczęcia nowego sezonu z całego serca wszystkim życzę. Waldemar Mroczek Środa, 02 sierpnia 2006
Został wreszcie uzupełniony terminarz rozgywek IV ligi. Flota rozpocznie je jako jedna z ostatnich - w sobotę o godzinie 18:00. Równolegle odbywać się będzie spotkanie Victorii 95 Rolhurt Przecław z Iną Goleniów, natomiast pierwszą kolejkę zakończy niedzielny mecz Pogoni II Szczecin z GKS Mierzyn. Zakończyć rundę jesienną ma spotkanie Iny Goleniów z GKS Mierzyn, tyle że nie bardzo sobie mogę wyobrazić piłkarzy grających 18 listopada prawie do godziny 17. Tak jednak jest w ogłoszonym przez ZZPN terminarzu. Na początek jedziemy do Sławna. Tamtejsza Sława jest nam znana, mimo iż w lidze spotkamy się po raz pierwszy. Z drużyną tą graliśmy rok temu w Goleniowie w finale wojewódzkim Pucharu Polski. Wówczas wygrała Flota 5-0. Oczywiście nie mamy nic przeciwko powtórce tego wyniku, choć jak będzie 2-1 to też się bardzo ucieszymy. Piłkarze Sławy weszli do IV ligi trochę kuchennymi schodami. Zajęli w swej grupie drugie miejsce i awans zawdzięczają wycofaniu z rozgrywek Pogoni Połczyn, której kilku zawodników jak wiadomo zasiliło Flotę (Dziuba, Megger, Mikołajewicz, Rzepecki). W fakcie nominowania w tej sytuacji wicemistrza nie byłoby nic dziwnego (na podobnych zasadach awansowała w tym roku do II ligi dobrze nam znana Unia Janikowo), gdyby nie fakt że Sława była wicemistrzem... innej grupy. Za plecami połczynian uplasował się bowiem Głaz Tychowo, zaś Sława znalazła się za Victorią Sianów, która w IV lidze gra. Faktem jest jedank, że Sława zdobyła o pięć punktów więcej od Głazu i strzeliła o ponad 30 bramek więcej. Zresztą bilans bramkowy sławnian nakazuje najwyższy szacunek: 102-30! (Pogoni nie udało sie osiagnąć setki). Optymizm więc wskazany, ale jak najbardziej umiarkowany. Flota jak wiadomo mocno przemeblowana. Właściwie zupełnie nowa. Z III-ligowego składu zostało w kadrze pięciu zawodników z tego trzech ma realną szansę na grę. Są to Prusak, Niewiada i Łapiński, poza nimi Klęczar i Franke. Reszta to utalentowana młodzież, choć nie tylko. Najstarszym z nowo pozyskanych (26 lat, o 12 dni starszy od Niewiady) jest Kaczorowski. W 1981 roku urodził się Śliwiński, rok później Mikołajewicz i Żebrowski. Ale są też zawodnicy urodzeni w roku 1988 (Czerbiński i Gad), rok starszy jest Polak, trzech zawodników jest z również młodzieżowego rocznika 1986 (Przewoźniak, Rzepecki i Szczęsny). Natomiast brakuje w składzie wychowanków Floty; w szerokiej kadrze znajdują się tylko Miernik (1988, trzeci bramkarz) i Mączniański (1987). Czterech zawodników ma za sobą wystepy w I lidze. Najwięcej - 45 (jedna strzelona bramka) zaliczył Maciej Kaczorowski, 16 razy grał Łukasz Żebrowski, 3 razy Cezary Przewoźniak, jeden mecz w barwach Ruchu Chorzów rozegrał w I lidze Damian Krajanowski. Ambicji i waleczności na pewno brakować nie będzie. Trener Benesz zapewnia pełny gaz od pierwszej do ostatniej minuty, bez względu na wynik. Czy to wystarczy, by na 50-lecie klubu świętować powrót do III ligi? Ano, zobaczymy. Na razie życzymy powodzenia. tg Środa, 02 sierpnia 2006
Chyba popełniłem samobójstwo. Wziąłem na siebie kolejne zobowiązanie, tj. zrobiłem zawodnikom inbdywidualne podstrony, co wymagać będzie oczywiście aktualizacji co najmniej raz na pół roku. Mam nadzieję, że nieprędko dojdzie do rewolucji kadrowej zbliżonej do tej aktualnej. W dziale Galeria/Piłkarze ciągle wprawdzie znajdują się zdjęcia zawodników z wiosny, ale w dziale Kadra (link poniżej) znajdują się odnośniki do stron w których są będące w dyspozycji strony zdjęcia danego zawodnika oraz garść informacji o nim. Niektórych zawodników brakuje jeszcze zdjęć, mam nadzieję, że niebawem zostanie to uzupełnione. Jeśli ktoś posiada brakujące informacje lub zdjęcia bardzo proszę o przekazanie, przy okazji dziękuję Pablo i Javie za umieszczenie cennych wiadomości na forum, co - nie ukrywam - też mnie w jakimś sensie zainspirowało. A zatem zachęcam do poznawania nowego składu Floty tg Poniedziałek, 31 lipca 2006
Spisano kontrakty, można więc już uaktualnić dział Kadra. Ruch transferowy trwa i oczywiście możliwe są dalsze zmiany. W tej chwili np. finalizowana jest sprawa 21-letniego napastnika Kani Gostyń - Michała Niedźwieckiego. Poza nim na chwilę obecną we Flocie jest 22 zawodników. Nie doszły do skutku transfery Adama Celebana, Łukasza Morozy, Rafała Rogowskiego i Wojciecha Kinczela. Występy w ekstraklasie ma za sobą dwóch zawodników: Cezary Przewoźniak i Maciej Kaczorowski. Średnia wieku 22 lata (przeciętna data urodzenia 17 sierpnia 1984). Najstarszym zawodnikiem w drużynie jest Sergiusz Prusak.
tg Poniedziałek, 31 lipca 2006
Wiadomym było od dawna, że poprzedni klub Michała Leonowicza - Pogoń Połczyn Zdrój zrezygnował z udziału w rozgrywkach IV ligi, ale ciągle nie było wiadomo kto go zastąpi, a za tym z kim Flota rozegra pierwszy mecz. Zachodniopomorski Związek Piłki Noznej ogłosił w końcu, że będzie to Sława Sławno. Tym samym odrzucony został protest Głazu Tychowo, który zajął drugie miejsce w grupie koszalińskiej południowej właśnie za Pogonią (Sława zajęła drugie miejsce w grupie północnej za Victorią Sianów). Tym samym więc na poczatek będziemy mieć rewanż za finał Pucharu Polski szczebla wojewódzkiego w 2005 roku. Dwie kolejki II rundy tradycyjnie już zostały przeniesione na listopad, zatem jesienią drużyny IV ligi rozegrają po 19 spotkań, trzy kolejki odbędą się w środy. Flota, pięć pierwszych i dwa ostatnie jesienią oraz trzy pierwsze mecze na wiosnę rozegra z beniaminkami. W sierpniu zobaczymy w Świnoujściu Sokoła Pyrzyce, Stal Szczecin i Błękitnych Stargard. Wyjedziemy do Sławna, Kluczewa i Sianowa. W ostatnim tygodniu wakacji będziemy mieć dwa majstersztyki i prawdziwe testy. Trzy dni po meczu z Błękitnymi, 02 września Flota wyjedzie do Barlinka, na mecz z tamtejszą Pogonią, powszechnie uważaną za głównego konkurenta biało-niebieskich do awansu. Tydzień później do Świnoujścia przyjedzie Victoria Przecław z Przemysławem Pietruszką i Andrzejem Miązkiem. Potem wyjazd do Goleniowa i mecz w Świnoujsciu z kolejnym faworytem - Astrą Ustronie Morskie. Obowiązuje nakaz gry w soboty. Z meczów już mających określony termin tylko dwa odbędą się w niedziele. tg Niedziela, 30 lipca 2006
Na wniosek Czytelników nieco zmodernizowaliśmy nasze forum dyskusyjne. Zgodnie z ich wolą wprowadzone zostało obowiazkowe logowanie z nieskomplikowaną rejestracją, niebawem pojawią sie moderatorzy. Dzięki temu przestana nas dręczyć już SPAM-y reklamowe, nie będzie wpisów ludzi znikąd, będzie lepszy nadzór. Opracowano też szczegółowy regulamin korzystania. Można wyrażać swoje opinie do woli, ale w sposób odpowiedzialny - w przeciwnym wypadku wpisy będą usuwane, a w ostateczności niezdyscyplinowani użytkownicy eliminowani. Zmienił się też adres strony głównej forum, jeśli ktoś miał ją w Ulubionych należy poprawić adres. Przekształceń dokonał twórca tej strony Mateusz Frukacz, któremu serdecznie dziękuję. Forum dyskusyjne tgSobota, 29 lipca 2006
0-1 Rene Burkhardt - 3
- Już nawet Niemcom nie można wierzyć - powiedział w przerwie meczu dyrektor klubu Tadeusz Leszczyński - Gdybym wiedział, że oni reprezentują taki poziom w życiu nie zgodziłbym się na ten mecz na tydzień przed ligą. Ale zapewniali, że grają w IV lidze. Gdzie diabeł nie poradzi tam wlezie dziennikarz. W przerwie Hanka Lachowska i Wojtek Korytkowski się dowiedzieli, że drużyna z okolic Stralsundu gra w Bezirksklasse Nord 1. To oznacza, że owszem jest to IV liga tyle, że w okręgu meklenburskim. W dzieciństwie na podwórku graliśmy zwykle do dwunastu strzelonych goli, przy czym po sześciu nastepowała zmiana boisk. Ten mecz można było z powodzeniem rozegrać według tych zasad, tyle że nie mam pewności, czy gdyby zawodnicy wiedzieli że grają do dwunastu strzelonych bramek to czy trwałby on 90 minut. A tak po strzeleniu jedenastu zaczęli grać na czas. Żarty oczywiście na bok. Pozornie był to spacerek, ale tylko z pozoru. W końcu to goście przeprowadzili w 3 minucie skuteczną kontrę, tak dobrze nam znany obrazek z poprzedniego sezonu. Do 17 minuty utrzymywali przewagę, a dopiero po pół godzinie Flota objęła prowadzenie. Potem jednak strzelanie bramek nie sprawiało już trudności i jeszcze do przerwy zrobiło się 6-1. Bohaterem meczu był oczywiście zdobywca pięciu bramek Cezary Przewoźniak. tg Piątek, 28 lipca 2006
Jak się dowiadujemy, kierownik drużyny Floty Leszek Zakrzewski niespodziewanie zwrócił się do zarządu klubu z prośbą o półroczny urlop. Prośba została przyjęta, jednocześnie zarząd MKS Flota zwrócił się do niego z propozycją objęcia stanowska kierownika sekcji piłki nożnej. Ostatecznej odpowiedzi Leszek udzieli jutro.
Przypominam, że w sobotę o godzinie 17:00 na głównym boisku Flota rozegra towarzyski mecz z niemiecką drużyną Velgaster SV, a przed meczem odbędzie się podziękowanie byłym zawodnikom oraz prezentacja aktualnej kadry. tg Czwartek, 27 lipca 2006
W sobotę, 29 lipca o godzinie 17:00 na głównej płycie stadionu miejskiego w Świnoujściu (wejście od ulicy Moniuszki) rozegrany zostanie towarzyski mecz piłkarski nowej, odmłodzonej Floty z niemiecką drużyną Velgaster SV. Przed meczem przewidziane jest pożegnanie zawodników odchodzących oraz prezentacja nowej drużyny, która tydzień później rozpocznie grę o mistrzowskie punkty w IV lidze. Zapraszamy.
Waldemar Mroczek (Tangens) Niedziela, 23 lipca 2006
Przebywający na zgrupowaniu w Świeradowie Zdroju piłkarze Floty wzięli odwet za wysoką porażkę z Miedzią Legnica i rozgromili wczoraj inny dolnośląski zespół - Karkonosze Jelenia Góra (klasa okręgowa), na jego boisku, 8-1 (7-0). Podobnie jak w meczu z Miedzią, trener Benesz wypróbował w drugiej połowie szerokie rezerwy, dzięki czemu wynik nie był jeszcze okazalszy. Bramki dla Floty zdobyli Dziuba - 4, Śliwiński - 2, Norsesowicz i Prusak z karnego, dla jeleniogórzan - Malinowski z karnego przy stanie 8-0. Więcej o meczu na stronie Karkonoszy Sobota, 22 lipca 2006
"Nie ma Leszcza" to nazwa zdobywcy drugiego miejsca w zakończonym dziś XXII Pucharze Lata - XIV Memoriale Romana Barczyka. Nazwa aż nazbyt wymowna, chyba nikt w Świnoujściu nie ma wątpliwości co oznacza. Skład drużyny powala z nóg, ze świecą szukać w niej zawodnika, który nigdy nie grał w III lidze; chyba tylko jeden, ale i tego nie jestem pewien. Czwartek, 20 lipca 2006
Jest juz pierwszy oddźwięk na tekst o wymianie klubowej linkowni. Okazuje, że oprócz strony "na sprzedaż" Darzbór Szczecinek posiada też czynną strone internetową. Oczywiście dział natychmiast został uzupełniony. Czekamy na dalsze, zwłaszcza z klubów, których linków jeszcze nie posiadamy (dotyczy IV ligi zachodniopomorskiej). Dziekujemy za nadesłanie informacji i liczymy na owocną współpracę.
tg Środa, 19 lipca 2006
Przebywający na zgrupowaniu w Świeradowie Zdroju piłkarze Floty przegrali dziś w Gryfowie Śląskim z beniaminkiem II ligi - Miedzią Legnica 1-6 (1-2). Bramkę dająca Flocie prowadzenie zdobył około 10 minuty Piotr Dziuba, dla Miedzi: Krzysztof Kaliciak - 2, Dominik Płaza, Bartosz Szepeta, Roman Maciejak i Rafał Wodniok. Środa, 19 lipca 2006
Pomału trzeba przyzwyczajać się do nowej rzeczywistości. Uaktualniony został dział Linki/Kluby, w którym miejsce klubów trzecioligowych zajęli czwartoligowcy oraz strona 4liga.com. Swoich stron internetowych w ogóle nie posiadają Kluczevia, Astra, Gryf i Wybrzeże. Przy nazwach tych klubów zamieszczono odsyłacze do informacji o tym klubie z serwisu 90minut.pl. Kolejne kluby nie posiadją stron oficjalnych - są to Victoria S, Pogoń B, Ina i Darzbór. Za to Błękitni mają dwie strony. Podobnie Pogoń P.Z. z tym że ta druga jest w budowie. Nie ma strony też Pogoń II, ale odnośniki do rezerw są na stronach Pogoni SSA. Bardzo ciężko jest dostać się na stronę Stali. Strona GKS Mierzyn w ogóle się nie uruchamia, na razie jednak link pozostawiam. Jako oficjalny serwis Victorii 95 Przecław otwiera się... forum 4liga.com. Strona Darzboru jest w zawieszeniu, jeśli nie znajdzie się chętny do jej prowadzenia przestanie istnieć. Oczywiście stron może być znacznie więcej. Na razie zamieściłem te, do których odnośniki znajdują się w serwisie 90minut.pl. tg | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||